Facebook Google+ Twitter

Marihuana na legalu?

Coraz częściej mówi się o zalegalizowaniu tak zwanych miękkich narkotyków, czyli marihuany. Używka ta jest niezmiennie kojarzona z zagrożeniem dla zdrowia i uzależnieniem. Czy marihuana jest faktycznie aż tak niebezpieczna?

Fot. Marc Bernet na licencji CC: Att-NoDer 2.0 Słownikowa definicja marihuany określa ten narkotyk jako "środek odurzający o działaniu euforyzującym i halucynogennym; otrzymywany z konopi indyjskich rosnących w Ameryce Północnej i Meksyku; powoduje uzależnienie psychiczne.". Zamiennie używa się terminów cannabis, hemp, hashish, i hash (słownik PWN).

Za tą złowieszczą sentencją kryje się wiele zarówno negatywnych jak i pozytywnych(!) aspektów tego narkotyku. Jako, że każdy medal ma dwie strony, warto jest się zastanowić, czy ewentualna legalizacja marihuany przyniosłaby więcej szkody czy pożytku. A wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie nie jest wcale taka oczywista.


Zażywasz - przegrywasz


Oczywiście należy pamiętać o negatywnym oddziaływaniu "trawki". O tym, że uzależnia, może powodować mdłości, bóle głowy, w skrajnych przypadkach powoduje impotencję i zagrożenie dla płodu u kobiet w ciąży. Co więcej, nadmierne stosowanie tego narkotyku jest w stanie doprowadzić do poważnych zaburzeń myślenia i różnego rodzaju halucynacji (choć dla niektórych jest to główny powód do używania marihuany!). Przeciwnicy legalizacji uważają również, że, wbrew niektórym badaniom przeprowadzonym przez renomowane instytucje (o czym niżej), palenie hashu jest równie lub nawet bardziej szkodliwe niż palenie tytoniu papierosowego. Jest to efekt wydzielania się substancji smolistych podczas palenia.

Trzeba pamiętać o jednej bardzo ważnej kwestii, której badania nie zweryfikują - ludzka osobowość, racjonalne myślenie i silna wola. Jeden ciekawski zapali trawkę raz, może dwa i to mu wystarczy. Jednak ktoś inny stwierdzi w pewnym momencie, że marihuana przestała mu odpowiadać, więc sięgnie po coś silniejszego. W ten sposób zaczyna się zjazd po równi pochyłej. Jednak nie to jest istotą tego artykułu. Żeby wroga pokonać, trzeba go wpierw dobrze poznać. Być może warto rozpatrzyć problem również od tej drugiej, jaśniejszej strony.


Nie taki diabeł straszny...


Opublikowany w 1995 roku raport WHO pt. Implikacje zdrowotne używania konopi: Analiza porównawcza zdrowotnych i psychologicznych skutków używania alkoholu, konopi, nikotyny i opiatów dowodzi, że zażywanie miękkich narkotyków jest równie, a czasem nawet mniej niebezpieczne niż stosowanie legalnych używek takich jak alkohol czy tytoń. Wyniki te okazały się na tyle zaskakujące, że tą część raportu postanowiono utajnić. Prawda wyszła na jaw w roku 1998 r. dzięki pismu New Scientist .
Badanie przeprowadzone przez Polską Akademię Nauk w 1994 r. wykazało: na 100 przypadków śmierci będących wynikiem uzależnienia alkoholowego, nikotynowego i narkotykowego, od używania nikotyny rocznie umiera 70 osób, alkoholu - 30 osób, zaś narkotyków 1-2 osoby.  
Co więcej, marihuana od kilku lat stosowana jest w celach medycznych. Ze względu na jej rozluźniające działanie, podawana jest pacjentom, którzy cierpią na nieuleczalne choroby. Ponadto marihuana wzmaga apetyt i pomaga leczyć takie dolegliwości jak jaskra czy choroby neurologiczne.

Holenderski raj


Holandia - kraj dobrze prosperujący, malowniczy, wyjątkowy. Chyba najbardziej znamienny przykład wolności i swobód obywatelskich (według niektórych przesadnych). To w tym kraju od 1976 r. trawkę można posiadać (w ilości maksymalnie 30 gram) i palić legalnie. Nabyć ją można w tzw. coffeeshops, których wręcz nie sposób pominąć, snując się po ulicach większych miast i miasteczek. Ceny są różne - od 3 do 12 euro za gram, w zależności od jakości i gatunku cannabis. Dodatkowo można kupić cały zestaw akcesoriów - tytoń papierosowy, bibułki, lufki i specjalne fajki.

Będąc w zeszłoroczne wakacje w Holandii, postanowiłem wybrać się do jednego ze wspomnianych coffeeshopów. Okazja nadarzyła się w mieście Arnhem, znanym z operacji Market Garden z czasów II wojny światowej.

Coffeeshop, który odwiedziłem przypominał podrzędna spelunkę, z automatami do gry, telewizorem wyświetlającym mecz i stałymi bywalcami, którzy w pierwszej sekundzie rozpoznają obcego - w tym wypadku mnie. Na ścianie za barem wisiało "menu" z rodzajami dostępnej trawki i cenami. Obok wypełnione po brzegi półki z akcesoriami. Do zakupu "zielska" wystarczy dowód i kilka euro w kieszeni. Żaden problem.


"Legalize it"?


Statystyki pokazują, że pomimo legalizacji, tylko 2,5 proc. Holendrów regularnie zażywa narkotyki. Dla porównania w USA, gdzie jest to zabronione, zażywających jest dwa razy więcej (procentowo oczywiście). Może mamy tutaj do czynienia ze znanym psychologii społecznej efektem bumerangu? - to co niedozwolone staje się bardziej kuszące. W końcu trzeba sprawę postawić jasno - jeśli ktoś będzie miał potrzebę zapalić marihuanę, to i tak to zrobi, a przepisy prawa nie powstrzymają go przed tym.

Należy przede wszystkim podejść do sprawy w sposób racjonalny, rozważyć wszystkie za i przeciw (bo pomimo swoich wad, marihuana ma niewątpliwe zalety) i, być może, wziąć przykład z Holandii, której, bądź co bądź, legalizacja wyszła chyba na dobre.


Źródła:

http://www.wiatrak.nl/Holenderskie.html
www.wikipedia.pl
www.pwn.pl
http://hyperreal.info/kanaba/go.to/art/1304
http://www.marihuana10.republika.pl/leczenie.htm

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Mile jestem zaskoczony,że ktos poruszył ten temat.Napewno trafiłeś w dziesiątkę stwierdzeniem,iż alkohol jest gorszy od "Gandzi"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.