Facebook Google+ Twitter

Marihuana powszechnie dostępna na ulicach Belize

Ubóstwo, wbrew pozorom, nie jest brakiem rzeczy materialnych. Ono rodzi się w świadomości człowieka. I tylko poprzez jej przemianę można doprowadzić do poprawy swojego stanu posiadania.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. policja/PAPZa grube pieniądze
Spaceruję ulicami Belize i z zaskoczeniem obserwuję liczne grupki bezrobotnych, młodych ludzi. Jedni z butelką w ręku podpierają ściany okolicznych budynków, inni zaczepiają przechodniów z prośbą o dolara. - Wczoraj wyszedłem z więzienia, jestem głodny. Jutro zaczynam pracę - recytuje mi swoją regułkę już od ponad miesiąca ten sam żebrak. Lituję się nad jego beznadziejną sytuacją, jego brakiem ambicji i siły do lepszego pokierowania własnym życiem. Dolara jednak ode mnie nie dostanie, bo wiem, że zaraz wyda go na narkotyki.
- W ciągu jednej nocy można zarobić na sprzedaży tego badyla prawie pięć tysięcy dolarów - mówi mi w sekrecie znajomy. - Ludzie tutaj konsumują bardzo dużo. Z przekonaniem kiwam głową, bo niemal co wieczór mój balkon napełnia się specyficznym zapachem skręta dochodzącym od sąsiadów.

Raz na tydzień
Już od dzieciństwa wielu mieszkańców Belize styka się z tym nałogiem wśród członków własnej rodziny, znajomych i sąsiadów. Rodzice palą przy dzieciach, dziadków nie krępuje obecność wnuków. Generalnie jednak nikt nie przywiązuje to tego większej wagi. Czy rzeczywiście nie jest to tutaj traktowane jako problem?

Zaciekawiona tym zjawiskiem przeprowadziłam ankietę wśród młodzieży w jednej z lokalnych szkół średnich. Wyniki badania wywołały nieoczekiwane przez mnie zadowolenie wśród członków administracji szkoły. Optymistycznie przyjęto wiadomość, że z używek korzysta "niewielka" liczba uczniów, bo około 25 procent. Nawet to, że wielu z licealistów przyznało, że bierze narkotyki "sporadycznie", bo tylko... raz na tydzień. Moje zdumienie odnośnie takiego podejścia do sprawy sięgnęło szczytu, kiedy od dyrektorki liceum, pani Cayetano usłyszałam: - Byłam przekonana, że narkotyków używa więcej niż połowa moich uczniów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

A po co ma pani w sposób <tendencyjny> przedstawiać jakichś meneli, społeczne dno i margines?
To niczego nie udowodni. Oczywistym jest, że ludzie zepchnięci przez los na margines, z depresjami, sfrustrowani, smutni, bezrobotni sięgają po używki. Dlatego, że daje im to radość na co dzień. Nie wiem więc jaki ma pani osobisty sens w odbieraniu tym biednym ludziom radości zycia. Marihuana wykazuje szkodliwość podobną do czekolady i coca-coli, więcj lepiej jak to palą niż piją (jak w Polsce, niestety). A jak widzę tych żulków pod osiedlowym Społem, to aż mi niedobrze....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panowie, specjalnie dla Was postaram sie o zdjecia i komentarze (o ile beda w stanie...) samych tutejszych, dlugotrwalych zwolennikow tego "uzdrawiajacego nalogu". Mam nadzieje, ze szybko zmienicie swoja opinie. Widok nie jest przyjemny.

Paniom dziekuje za interesujace informacje.
Pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090921/POWIAT/156121168

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prawda jest taka, że marihuana nie uzależnia fizycznie i jest dużo zdrowsza od alkoholu i tytoniu, ale jakoś te fakty nie mogą się przebić szerzej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomku, jeszcze sex i gry komputerowe ;p

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.09.2009 13:37

Marycha dla ludzi! jak alkoholi papierosy!
Co to są równi i równiejsi, jak się staczać to z każdym nałogiem...
w naszym kraju to licealiści wąchają fiołki,popijają lemoniadę, palą ogniska ...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.09.2009 12:14

Witaj Luizo:)

w ramach przerwy śniadaniowej przeczytałam "do kawy" Twój artykuł,zdecydowanie interesująco napisany:)
I tak mój głos w ramach komentarzu do Twojego artykułu, w odniesieniu do Ameryki Południowej, bo właśnie przygotowuje wystawę ze zdjęciami z peruwiańskich Andów.

Marihuana ze względów nazwijmy to "społeczno historycznyo kulturowych" w różnych krajach jest inaczej "traktowana".
I tak jest w Peru w odniesieniu do liście koki. Na teranie And prawo zezwala na hodowle i handel suchymi liśćmi koki ponieważ są silnie ukorzenione w kulturze mieszkańców tych rejonów (picie herbaty z liści koki pomaga przy chorobie wysokościowej i stanowi lokalny przysmak). Natomiast w krajach zachodnich liście koki uważane są za narkotyk i są na liście "razem z kokainą"

Pozdrawiam Serdecznie:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.