Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10994 miejsce

Marihuana? Proszę. Na miejscu czy zapakować?

Nie rozumiem dlaczego prawo zabrania dorosłym ludziom decydować o swoim zdrowiu, o swoim życiu. Jeśli potrafią ćpać, wdychać, wąchać na własną odpowiedzialność i na własny koszt, niech to robią. Ich życie, ich sprawa.

Marsz Wyzwolenia Konopi, Wrocław, 2.X.2010 / Fot. Janina BieleńkoNiech tylko nie wzywają pogotowia, gdy przedawkują, nie zajmują łóżek na detoksie, nie zasypiają z zapalonym petem, narażając innych. Niech nie żerują na emocjach bliskich, często bezsilnych wobec zagrożenia, wobec staczania się... syna, córki, znajomego.

Niech będą za siebie odpowiedzialni do końca...

O tym, że marihuana jest także groźnym narkotykiem informuje społeczeństwo rząd i organizacje społeczne. Za pieniądze podatników podejmowane są akcje informacyjne głównie w środowiskach młodzieży, najbardziej skłonnej do sięgania po "zakazany owoc".

Marsz Wyzwolenia Konopi, Wrocław, 2.X.2010 / Fot. Janina BieleńkoTę opinię próbują zdyskredytować zwolennicy legalizacji marihuany, zrzeszeni w ruchu Wolne Konopie. W swojej działalności usiłują nakłonić rząd do zmiany ustaw o narkotykach, nawołując do organizowania manifestacji i zwracania na siebie uwagi mediów przez paraliżowanie komunikacji w mieście.

Temu celowi ma służyć cykl marszów organizowanych w różnych miastach kraju. Na stronie ruchu Wolne Konopie wydrukowano nawet zwięzłą instrukcję organizacji przemarszu.

Dzisiaj, 2 października, zwolennicy legalizacji przeszli ulicami Wrocławia. W Marszu Wyzwolenia Konopi widać było twarze młodych ludzi. Nieśli różne transparenty. Jeden mnie zaciekawił.

Kto wam powiedział, że konopie są złe?

No, faktycznie. Ile wiemy my, statystyczni obywatele, o narkotykach twardych, czy miękkich,
o ich działaniu na organizm, o zagrożeniu uzależnieniem. Pewnie tyle, co nic, albo docierają do nas tylko te ostateczne informacje, kiedy śmierć z przedawkowania narkotyków, czy leków zabierze kogoś znanego.

Marihuanę zalicza się do narkotyków. W Polsce jest zakazana, zarówno uprawa, import, jak i posiadanie oraz rozprowadzanie. Zwolennicy legalizacji marihuany uważają przepisy ustawy
za restrykcyjne i domagają się zrównania "statusu alkoholu, konopi i papierosów".

Marsz Wyzwolenia Konopi, Wrocław, 2.X.2010 / Fot. Janina Bieleńko"Celem manifestacji (do przeczytania na stronie ruchu), nie jest namawianie do palenia, lecz pokazanie panującej wśród elit rządzących hipokryzji, oraz faktu, że palacze marihuany są przyjaznymi ludźmi z poczuciem humoru, których nie trzeba się bać, a którzy za swój świadomy wybór wtrącani są do więzień i traktowani jak przestępcy. Chcemy, aby społeczeństwo zaakceptowało i respektowało prawo do używania i hodowli konopi."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (34):

Sortuj komentarze:

26
  • 26
  • 26.10.2010 02:34

przejzalem wiele stron o tematyce konopii. dlaczego nie mowi sie nigdzie w kogo tak najbradziej uderzylaby legalizacja mj? w dilerow. w ludzi ktorzy zarabiaja na tym biznesie ogromne pieniadze. nie raz slyszymy o lapowkarstwie w polsce. jestem w stanie uwierzyc ze kartele tez ingeruja w polityke panstw dbajac o wlasne interesy.(to tylko taka moja osobista anologia).
druga bardziej wazna i prawdziwa kwestia jest taka ze kupowac mj od osiedlowego dilera moze kazdy(nieletni i pelnoletni) a tzw. "chec siegniecia po cos mocniejszego" moze wynikac z tego ze dostepne duzo mocniejsze srodki sa zdobywane ta sama droga i czesto od tej samej osoby za jej namowami"wez sprobuj". legalizacja to tez pewnego rodzaju kontrola tego zjawiska.
"Pijanego każdy rozpozna"- alkohol jest duzo bardziej szkodliwym nalogiem niz palenie marichuany a jest legalny!!! nie jestem w stanie przytoczyc dokladnie w jakich badaniach(nie pamietam), ale byla podawana jaka jest tolerancja organizmu przy dluzszym stosowaniu na organizm. w przypadku alkoholu tolerancja ulegala zmianie, a przy mj nie. pozostawala taka sama przez caly czas uzywania(podawane w latach).
dlaczego alkohol a nie trawka?? akcyza... piwa nie wychodujesz w doniczce.
teraz ktos pomysli ale przeciez to narkotyk i wywoluje roznego rodzaju stany euforyczne, i niech sobie przypomni jak po ostatniej imprezie wracal zygzakiem do domu i miewal mdlosci, zlosci, badz belkotal jak polamany. a nastepnego dnia stany lekowe i dalej kac. to sie nazywa wyniszczenie organizmu.
czy kiedykolwiek ktos slyszal w prasie lub mediach ze ktos inny popelnil przestepstwo(pobicia, napasci) dlatego ze byl pod wplywem mj(nie biore pod uwage wypadkow sam. lekkomyslnych pijanych i trzezwych tez nie brakuje)? nnie wydaje mi sie

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ron
  • Ron
  • 05.10.2010 18:22

Widzę że ciekawa dyskusja się wywiązała.
To i ja napiszę co myślę.
Cóż jestem przeciwny ćpaniu, ale co roku wydaje się miliony na tą bezsensowną wojnę narkotykową a palaczy przybywa. Co gorsza szara strefa się bogaci. No i przez to że marihuana jest nielegalna ludzie biorą takie gówno jak dopalacze. Jeszcze dodatkowo dilerzy nikogo o wiek nie pytają i mieszają gandzie z jakimś gównem. U mnie na osiedlu łatwiej za małolata było dostać narkotyki niż alko.
Mam znajomych którzy palą już od 20 lat, ale sami uprawiają. Zarabiają dużo i mają rodziny. Niechce by mój dobry kumpel wylądował za to w pace.
Ziele przynajmniej nie da się przedawkować i uspokaja, oczywiście że jest szkodliwe, ale wystarczy spojrzeć na tych nawalonych kiboli czy żuli.
Holandia zalegalizowała, i co? Jedno z najbardziej doinformowanych społeczeństw, w którym użytkownicy coffeshopów to w 95% turyści a uzależnionych od ciężkich narkotyków jest mniej niż w Polsce. No i jedno z najbogatszych państw Europy.
Jestem za wolnością wyboru.
Pozdrawiam :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za w.w. postulatami przemawia:

1) potencjalna możliwość ograniczenia rynku przestępczego. Wg raportu "krakowskiego" rynek używek jest zdominowany przez marihuanę i amfetaminę w tj. 82,2%. Pozostałe narkotyki, jak, cyt.:"haszysz, czy ekstazy, ale także heroina, kokaina oraz dominujący swego czasu „kompot” występują w minimalnym odsetku spraw o posiadanie narkotyków." (str.13)

2) ochrona młodzieży przed kupowaniem środków, których składu nie zna nawet "sprzedawca".

3) dostęp do wiedzy przed podjęciem decyzji brać czy nie brać.

4) być może i skuteczna pomoc, zanim będzie za późno, już przy wystawianiu recepty.


Słabe punkty? Jest ich parę, niestety.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moje postulaty są takie:

1. Ogłoszenie referendum w sprawie legalizacji marihuany
2. W przypadku wyniku referendum na Tak:
a) nowelizacja ustawy O przeciwdziałaniu narkomanii z czasem obowiązywania 5, 10 lat (w jakich kwestiach i zakresie, to sprawa do dyskusji),
b) uznanie marihuany za środek farmakologiczny, wpływający na psychikę i sprzedaż w aptekach wyłącznie na receptę lekarza psychiatry.
c) szeroko zakrojona edukacja (m.in. już w gabinecie psychiatry) i obserwacja faktycznych skutków oddziaływania drobnych ilości na organizm, zwłaszcza młodego człowieka.
d) opracowanie szeroko zakrojonych badań po okresie 5.,10. lat, co do faktycznych korzyści wprowadzonych w przepisach zmian, w stosunku do okresu przed zmianami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Żeby dyskusja nie zamieniła się w "bicie piany", proponuję sformułowanie własnych wniosków, dróg do rozwiązania problemu, który skoro już "wyszedł na ulice", to znaczy, że domaga się rozwiązania i chowanie głowy w piasek nic nie da.

Poniżej moje podsumowanie dotychczasowej dyskusji:


1) Zwolennicy legalizacji uważają, że marihuana nie szkodzi a nawet poprawia samopoczucie.

2) Zwolennicy są skłonni karać za wykroczenia, np. drogowe, spowodowane jazdą pod wpływem narkotyku.

3) Zwolennicy uważają, że represje są nieadekwatne do winy i domagają się wyłączenia z restrykcyjnych przepisów "posiadania drobnych ilości marihuany na użytek własny".

4) Zwolennicy opowiadają się za ściganiem "dilerów" i karaniem za nakłanianie i sprzedaż nieletnim.

5) Naukowcy twierdzą, (dziękuję za zbiór cytatów zebranych), że "długotrwałe i intensywne używanie marihuany powoduje znaczące zmiany mózgu".

6) Neutralni badacze obserwują, że restrykcyjne przepisy nie rozwiązały problemu narkomanii, nie zlikwidowały dostępności do narkotyków i nie wyeliminowały „rekinów narkobiznesu”.

7) Przeciwnicy legalizacji ( w domyśle ułatwienia dostępu) obawiają się:
a) nie do końca zbadanego wpływu marihuany na organizm człowieka,
b) uzależnienia psychicznego (nie od substancji, ale od stanu psychicznego, jaki wywołuje),
c) negatywnych skutków zachowań osób używających (w każdym aspekcie: prawnym, rodzinnym, osobistym i społecznym)
d) utraty umiejętności naturalnego dla wieku poprawiania samopoczucia aktywnością sportową, kulturalną czy towarzyską na rzecz wspomagania samopoczucia środkami psychoaktywnymi.

Jeśli o czymś istotnym zapomniałam, proszę dopisać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z ciekawością przeczytałam dobrze opracowany raport Krzysztofa Krajewskiego "Sprawy o posiadanie narkotyków w praktyce sądów krakowskich , Kraków 2008" http://spliff.com.pl/bibloteka/raport_posiadanie_narkotykow.pdf


Chciałam podkreślić (wybrane subiektywnie) wnioski z w.w. badań, które mogą być istotne dla dalszej dyskusji.

1) Do nowelizacji ustawy w roku 2000 istniał Art.48 ust.4, który:

"objął przypadki posiadania nieznacznych ilości tych środków przeznaczonych na własny użytek klauzulą okoliczności wyłączającej karalność. Stwierdzał on bowiem, że sprawca takiego czynu nie podlega karze, co oznaczało, że w takich przypadkach postępowania nie należało wszczynać a wszczęte należało umorzyć. Rozwiązanie to oznaczało depenalizację tzw. drobnego, czy też konsumenckiego posiadania narkotyków a nie jego całkowitą dekryminalizację".

2) Nowe przepisy (tj. te po 2000r. przyp.JB) nie wywarły istotnego wpływu na rozmiar konsumpcji środków odurzających i substancji psychotropowych ani nie spowodowały obniżenia dostępności tych środków [wg badań ESPAD zrealizowanych przez Instytutu Psychiatrii i Neurologii].

3) Represyjne działania Policji , czytamy w raporcie - zdają się koncentrować na drobnych posiadaczach, będących użytkownikami tych substancji, a co najwyżej "dorabiających" drobną detaliczną "dilerką". którzy są najłatwiejszym celem strategii policyjnych. Wśród osób skazywanych za typ kwalifikowany trudno znaleźć "rekiny narkobiznesu".

4) Istnieją pewne dane przemawiające za tym, że waga posiadanej marihuany i amfetaminy mają pewien wpływ na politykę orzeczniczą sądów, aczkolwiek trudno jest tutaj mówić o wpływie jednoznacznym. (Źródło: tamże)

5) Nie realizując zakładanych celów - czytamy w innym miejscu raportu - przepisy te wywołują natomiast szereg negatywnych konsekwencji ubocznych, utrudniając realizację podejścia profilaktyczno-leczniczego do użytkowników narkotyków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grażynko, dziękuję Tobie i innym, za aktywny udział w dyskusji.

Musiałam się wycofać celem dokształcenia, gdyż zbesztana przez pana Kamila zwątpiłam w sens dzielenia się refleksjami w dziale "Moje trzy grosze”" Cytuję: "To dlaczego pisze Pani artykuły o sprawach, w których jest niezorientowana? Dla mnie to śmieszne, - jestem na nie, bo nie" – I gdzie Pan to wyczytał, panie Kamilu?
"Moje trzy grosze", to jest forum dla wszystkich, nawet dla "fachowców" - o ile tacy gdzieś są i zechcą się wypowiedzieć.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Cytaty zebrane
  • Cytaty zebrane
  • 05.10.2010 00:13

Co myślą inni?

1) Badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Wollongong w Australii wykazują, że długotrwałe i intensywne używanie marihuany powoduje znaczące zmiany mózgu, których wynikiem są objawy psychozy i utrata pamięci porównywalna do łagodnego traumatycznego uszkodzenia mózgu.
Niekorzystny wpływ dotyka wszystkich używających, a nie, jak poprzednio sądzono, osoby z grup ryzyka (młodzież, osoby podatne na choroby psychiczne). [Badanie opublikowane 4 VI 2008 w prestiżowym amerykańskim czasopiśmie Archives of General Psychiatry.]

2) Badania pokazują, że osoby używające marihuany przez długi okres czasu były bardziej podatne na wiele doświadczeń psychotycznych, takich jak mania prześladowcza (paranoja)i izolacja od społeczeństwa.

3) Naukowcy użyli obrazu mózgu (skany mózgu) aby pokazać, że hipokamp i ciało migdałowate były znacząco zredukowane u osób używających marihuanę, w porównaniu do osób nieużywających.
Zmniejszony o 12% hipokamp - obszar mózgu odpowiedzialny za pamięć i 7% ciało migdałowate - ośrodek kontrolujący odczuwanie strachu i agresji. [dr Yücel z Centrum Badawcze Orygen i Centrum Neuropsychiatrii przy Uniwersytecie w Melbourne.]

4) U długotrwałych użytkowników utrata pamięci posunęła się o około 15 lat. Ze średnią wieku 39 lat badana grupa wykazywała zdolności pamięciowe na poziomie 55-latków. [dr Solowij]

5) Im więcej marihuany używali badani, tym bardziej dało się zauważyć zmniejszoną powierzchnię mózgu, szczególnie hipokampy, jak również podprogowe symptomy psychotyczne i znaczący zanik pamięci.

Te odkrycia podważają szeroko rozpowszechnioną opinię o znikomym (żadnym) oddziaływaniu konopi na mózg i zachowanie [prof.Dan Lubman, specjalista medycyny uzależnień z Ośrodka Orygen Youth Health].

6) W szczególności młodzi ludzie powinni być świadomi silnej zależności pomiędzy marihuaną i chorobami psychicznymi. [National Cannabis Prevention and Information Centre].

7) Sporadyczne i znikome używanie prawdopodobnie nie prowadzi do znaczących neurotoksycznych efektów, jednak wyniki badań sugerują, że intensywne codzienne używanie może być szkodliwe dla tkanki mózgowej [dr Yücel]

Potrzebne są dalsze badania, aby zrozumieć stopień i mechanizmy szkód wyrządzanych przez marihuanę w dłuższym okresie czasu, a także przebieg odbudowy neuronalnej po abstynencji.
Biorąc pod uwagę fakt, że marihuana jest najbardziej rozpowszechnionym nielegalnym narkotykiem, istnieje pilna potrzeba przeprowadzenia solidnych badań, aby uwypuklić możliwe niebezpieczeństwa. Rozpoznawanie i leczenie uzależnienia, mogą zapobiec progresji choroby, powstaniu zaburzeń funkcji mózgu i związanych z nimi komplikacji psychiatrycznych. [dr Yücel]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tadeuszu, polecasz edukację - proszę bardzo. Wrzucam w Google >Marihuana< i co mam? >THC ma w czystej postaci niewielkie właściwości uzależniające fizycznie. Jednak uzależnienie psychiczne następuje szybciej niż w przypadku alkoholu. Co to znaczy? To znaczy, że kiedy przestajesz palić nie masz głodów ani delirium. Do ponownego sięgnięcia po narkotyk zmusza Cię psychika, a nie ciało.< I dalej: > Po odstawieniu marihuany po długotrwałym paleniu pojawia się specyficzny zespół abstynencyjny: ciągłe rozdrażnienie, senność lub bezsenność, bóle głowy, utrata chęci życia, spadek aktywności życiowej, obniżenie nastroju, zaburzone odczuwanie przyjemności (seks jest mniej atrakcyjny, muzyka mniej fascynuje, filmy są nudniejsze). Trzeźwość staje się nie do zniesienia. W ten sposób uzależniony mózg woła o następną porcję THC <. link http://zielonemity.republika.pl/mity.html#1THC1 Poza tym uzależnienie to nie tylko sprawa <biorcy<. Z powodu uzależnionej osoby cierpi zwykle 4 lub więcej osób: małżonek, dzieci, rodzice. Następuje roztrwanianie budżetu domowego, na tle uzależnienia dochodzi do awantur, wyprzedawania przedmiotów z mieszkania, uzależniony broniąc swojego uzależnienia dopuszcza się rękoczynów wobec swoich bliskich, niekiedy stanowi zagrożenie w miejscach publicznych, w najgorszych przypadkach potrafi zabić kogoś albo siebie....Nie, Tadeuszu, uzależnienie to nie jest tylko sprawa osoby, która bierze. Powiesz pewnie, że można tylko dwa razy w tygodniu - każdy tak mówi na początku. Potem jest już za późno.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Ziąbel bombel pewnie nigdy nie palił trawki.. takie są realia, że większość tych internetowych krzykaczy nigdy nie miała tego w ustach."

Ba, rzecz w tym, że przeciętny przeciwnik marihuany ocenia palaczy przez pryzmat takich "internetowych krzykaczy", jako że są najdonośniejsi w tym sporze. A poziom wypowiedzi, którego mieliśmy tu próbkę, powoduje obawy, że mamy do czynienia z osobami, które nie kontrolują w pełni swojego zachowania. Sądzę, że działa tu po prostu obawa przed tym, że łatwy dostęp do używki (jaką marihuana bez wątpienia jest) może całkiem pozbawić je kontroli i powodować agresywne reakcje, już nie tylko słowne.

Jeśli chodzi o szkodliwość, to każdy narkotyk jest potencjalnie katalizatorem chorób psychicznych. Inaczej mówiąc, są ludzie, którzy unikając narkotyków, uniknęliby uaktywnienia się choroby. I choćby stanowili marny odsetek palących, dla mnie jest to dobry powód, żeby nie próbować ziółka. Z tego samego powodu nie palę papierosów, choć nie każdy palacz umiera na raka:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.