Facebook Google+ Twitter

Marionetki

Kiedy rozpoczyna się kampania wyborcza, stajemy się marionetkami zawieszonymi na sznurkach, których końce spoczywają w palcach specjalistów od brudnego PR-u.

Ambrose Bierce, amerykański dziennikarz, pisarz i satyryk, twierdził: "Głosowanie to instrument i symbol władzy wolnego człowieka, dzięki któremu robi on z siebie głupca, a ze swojego kraju ruinę." Trudno mi odmówić mu racji, kiedy analizuję motywy działania wyborców.

Obietnice do lamusa


Niestety, nie da się ukryć, że przeciwnicy panującej nam miłościwie partii mogą przytoczyć argumenty świadczące na jej niekorzyść. Piszę "niestety", bo nie jest to powód do radości dla szarego obywatela, który życzyłby sobie sprawnego kierowania państwową nawą i byłby rad, mogąc zaufać sternikowi. Nie jest przecież samobójcą i nie pragnie zakończyć rejsu na podobieństwo pasażerów "Titanica"...

Kolejne ekipy usilnie pracowały nad tym, by zaufanie zawieść, więc mogłoby się wydawać, że ów zwykły obywatel zacznie w końcu przyjmować deklaracje polityków tak, jak na to zasługują - z ogromną dozą nieufności. Wszak już starożytni wiedzieli, że zaufanie okazane wiarołomcy pozwala mu wyrządzać szkody.

Tak się jednak składa, że jesteśmy narodem o dziecięcej wręcz naiwności i uporze, co znalazło wyraz w przysłowiu: Mądry Polak po szkodzie. Nie wystarczą nam zapewnienia, że ogień parzy - musimy wsadzić rękę do ogniska, żeby się o tym osobiście przekonać. A kiedy już z palców znikną pęcherze, pchamy je do kominka. Zgrabnie to ujął mistrz Jan z Czarnolasu: Nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.

Jednak sparzyliśmy się już tyle razy, że powoli zaczyna do nas docierać smutna prawda - nie warto dokonywać wyboru, kierując się obiecankami partyjnych guru. Potrzebujemy nowego kryterium. W sytuacji, kiedy bodaj wszyscy liczący się w wyborczym wyścigu politycy mieli okazję w mniej lub bardziej odległej przeszłości wykazać się skutecznością działania, najbardziej wiarygodnym wyznacznikiem powinny być ich dokonania. Chcesz zachować lub przejąć władzę? Przekonaj nas, że dobrze ją sprawowałeś! Zbyt piękne, by było prawdziwe...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (43):

Sortuj komentarze:

rnmdrsfg
  • rnmdrsfg
  • 14.07.2011 21:16

uhNqRH <a href="http://qekqshexfomj.com/">qekqshexfomj</a>, [url=http://deiznojbwmjf.com/]deiznojbwmjf[/url], [link=http://horrmfaldact.com/]horrmfaldact[/link], http://lszujtwxhlxq.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Kazimierzu ale Pan czarno to opisał. A recepta jest prosta, polityka za własne pieniądze i wróci otrzeźwienie oraz szacunek dla społecznej pracy.
Sukcesem i dobrobytem obywateli jest wytwarzanie towaru i umiejętna sprzedaż a nie administrowanie poprzez kontrole, koncesje, limity i inne urzędnicze wynalazki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Jadwigo pewnie, że tak. Mamy właśnie we Wrocławiu aferę plagiatową z udziałem ponoć demokratycznie wybieranego rektora. I co? Ano nic. Elektorat milczy a administracja podejmuje decyzje, krzywdząc na trzy lata młodych naukowców. Zawiniła myszka powiesili byczka. Makabra.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy poza naszym krajem jest inaczej? Czy wskakują na wazne państwowe stanowiska ludzie znikąd, bez poparcia partyjnego? Czy kamapania wyborcza nie jest pełna jadu, obietnic i walki na zęby i pazury?
Ktokolwiek będzie wybrany - zawsze będzie dla jednych wyborów słuszny, dla innych - "pomyłkowy".
Trzeba zmienic ordynację - wtedy władzę objemą ludzie z innego rozdania; i po dwóch latach będziemy im wytykać nie spełnione obietnice, cynizm, pazerność i nieudolność. I tak da capo al fine, bo jeszcze sie taki nie urodził, kto by wszystkim dogodził.
Czy mamy w Polsce uczelnię, przygotowujacą do sprawowania władzy? Czy starzy politycy nie postępują tak samo jak starzy profesorowie na uczelniach i starzy ordynatorzy w szpitalach - nie dopuszczać młodych?
Czy ludzie prący do władzy mają pochodzic z ulicy, czy może jednak ze srodowisk o wyrobionej tradycji i pokoleniowej kulturze?
To są pytania, nad którymi warto się zastanowić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Steniu zgadzam się z Tobą od pierwszej napisanej literki po ostatnia kropkę. Cierpimy wszyscy na brak -mam problem z określeniem tej wady...odwagi, szacunku dla siebie w kontekście oddanego głosu, determinacji w egzekucji usłyszanych obietnic, nadmiernej tolerancji karierowiczostwa, bylejakości życia politycznego, braku wrażliwości społecznej, nie wiem. Wiem natomiast że jesteśmy omamiani, ogłupiani niespełnionymi obietnicami. Jak bezwolne małpki, nie rozgrzeszamy, dajemy się nabrać na nowelizowane obietnice i PR.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zdeklasowanie naszej "klasy politycznej" stało się faktem.
Nie będę oryginalna, jeśli powiem, że drogą do takiego upadku, była z roku na rok malejąca wiarygodność polityków.
Zapracowali na tę opinie, bo obietnic przedwyborczych nie realizują i nie są z nich rozliczani. Nie myślę tu o rozliczaniu przez wyborców. Powinien obowiązywać jakiś kodeks honorowy, czy prawny, by polityk, który zawiódł zaufanie - nie dotrzymał obietnic, nie miał prawa ubiegać się o ponowny wybór.
Nie jest to trudne. Każdy z nich, na piśmie i publicznie składa deklaracje, które pod koniec kadencji należałoby poddać weryfikacji.
Wdrożenie takich praktyk, byłoby narzędziem dyscyplinującym; gdy go brak, czują się bezkarni. Ci sami, mając grono oddanych popleczników (nie za darmo!), bez skrupułów lansują się także w sprzyjających mediach - też nie za darmo???
Akcja "rozlicz swjego wójta", zainicjowana przez naszego kolegę Rafała Gdaka, mogłaby być zaczynem zmian na lepsze w naszej polityce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plotki, pomówienia, oszczerstwa i wiele innych niecnych sposobów na poniżenie konkurentów - prowadzą do złych wyborów. Do wybrania ludzi umiejących manipulować. Jak te złe przejawy dążności do władzy wykorzenić?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niemcy też zaczynają narzekać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dałem przepis na szybkie uwolnienie się od sznurka - kto ma lepszy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wina polityków jest oczywista - nie podzielam poglądu, że cel uświęca środki, zwłaszcza że ten cel nie jest taki szczytny, jakim chcieliby go przedstawić. Postępowanie wyborców trudno rozpatrywać w kategoriach winy - jeśli już, to sami sobie wymierzają karę... Chodziło mi raczej o przypomnienie o tych sznurkach, od których możemy i powinniśmy się uwolnić - nie jesteśmy, do licha, martwymi kukłami!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.