Artysta, który po pierwsze jest człowiekiem, mężem, ojcem, przyjacielem, dopiero potem malarzem. Jego twórczość nie jest l'art pour l'art. To sztuka z ludzi dla ludzi, w której wyczuwalny jest przepływ energii, emocji i przeżyć.
Jest Pan artystą i tworzy dla ogółu, równocześnie troszcząc się o swoją rodzinę. Poświęca Pan czas również innym, zarówno poprzez swoją twórczość, jak i działalność charytatywną. Aktywnie służy pan pomocą dzieciom z domów dziecka, bezdomnym, chorym, potrzebującym choćby duchowego wsparcia. Czy są jakieś granice Pana działalności?
-Nie wiem czy są i gdzie są granice tego, co robię. Nie widzę w tym nic szczególnego czy nadzwyczajnego. Jak już mówiłem robię, to co kocham. Uczestniczę w życiu innych ludzi, daje im z siebie tyle, ile jestem w stanie, a oni dają mi coś więcej - swoją radość a czasem nieszczęście, swoje przeżywanie i odczuwanie świata. Czerpię z życia innych ludzi, poznaję ich zachowania, emocje. To obcowanie zbliża mnie do Boga i pozwala malować. Kiedyś uczestniczyłem wraz ze swoją rodziną w wakacyjnym wyjeździe z dziećmi, połączonym z warsztatami. Były to dzieci można powiedzieć "trudne", z różnymi problemami emocjonalnymi i zdrowotnymi. To było niezwykłe przeżycie widząc ich uradowane twarze, zmiany w ich myśleniu i postrzeganiu świata już po dwóch tygodniach wspólnego przebywania, wspólnej pracy i zabawy. Było to bardzo wzbogacające doświadczenie i mogę śmiało powiedzieć, że były to, do tej pory, najlepsze wakacje w moim życiu. Wspaniale wypocząłem, a przy tym niepostrzeżenie dałem dzieciakom coś dobrego od siebie.
Artysta to zawód, który wiąże się z wieloma życiowymi przeszkodami. Zmieniają się czasy, wartości i idee, postrzegania i poglądy ludzi oraz warunki pracy, związane z ekonomiczną i polityczną kondycją państwa. Jak Pan sobie z tym radzi?
-Ciężko jest przekazać artyście swoje najgłębsze przemyślenia i przeżycia, gdy nie ma odpowiednich środków i narzędzi pracy. Nasze państwo nie stwarza odpowiednich warunków do rozwoju kultury i sztuki, jak to jest na przykład w przypadku Niemiec, czy innych krajów zachodnich. Walka z pozostałościami starego systemu i zmianą świadomości jest jak walka z wiatrakami. Potrzebna jest ogromna motywacja, chęci i sposób na siebie, by dotrzeć do szerszego grona ludzi. Obszar sztuki i kultury daje jednak ogromną możliwość nam wszystkim na nieustanne uczłowieczanie się. Sztuka w swojej istocie jest niezmienna, zawsze dzieje się i musi się dziać w prawdzie, komercja nigdy nie zniekształci duszy sztuki.
Dziękuję Panu za rozmowę i poświęcony czas.
-Ja również dziękuję.