Facebook Google+ Twitter

Mariusz Mikołajek - tak po prostu

Artysta, który po pierwsze jest człowiekiem, mężem, ojcem, przyjacielem, dopiero potem malarzem. Jego twórczość nie jest l'art pour l'art. To sztuka z ludzi dla ludzi, w której wyczuwalny jest przepływ energii, emocji i przeżyć.

 / Fot. Jan MikołajekPrzygotowując się do wywiadu z Panem Mariuszem Mikołajkiem zastanawiałam się o co zapytać doświadczonego artystę z bogatą historią twórczości. Nie jestem ani znawcą sztuki, ani też krytykiem. Nie znam się na trendach, nurtach i technikach malarskich. Jest jednak coś co łączy ze sztuką nie tylko mnie, ale wszystkich ludzi na świecie. Jest to odczuwanie.

Twórczość Mikołajka przemawia językami ludzkich dusz. Należy potraktować ją osobiście i emocjonalnie. Trzeba zanurzyć się w studni emocji i wydobyć z niej te bliskie wyłącznie sobie. Obcowanie z tą sztuką przenosi nas w świat równie daleki, jak bliski, przerażający bo nieznany i ciekawy bo niezbadany. Artysta przelewa na płótno mistyczne przeżywanie, wiarę w przestrzeń odkupioną, gdzie sfera sacrum przenika w sferę cielesną.

Moim celem było poznanie człowieka, który głęboko odczuwa otaczający go świat i potrafi postrzegać go sercem. Wielkim zaskoczeniem było dla mnie to, że ten wybijający się, poprzez swoją twórczość, ponad przeciętność artysta to zwyczajny mężczyzna, który nikogo nie udaje i wprost mówi o sobie, o tym co myśli i czuje. Podczas rozmowy odniosłam wrażenie, że znam Pana Mikołajka od lat, a było to nasze pierwsze spotkanie. Ten życzliwy i otwarty człowiek opowiadał mi o swoim życiu w taki sposób, że czułam się jak przyjaciel rodziny. Moje pytania często były zbędne, zapomniałam o formie, która mnie ogranicza i wywiad, do którego się przygotowywałam przeistoczył się w rozmowę przy herbacie. O czym? Po prostu o życiu.

Wywiad, jaki prezentuję jest tylko częścią naszej rozmowy, którą potrafiłam zamknąć w formie. Starałam się jednak oddać jej atmosferę i ukazać Mariusza Mikołajka z perspektywy, z jakiej ja Go poznałam, jako zwyczajnego człowieka.

Ewelina Anisimowicz: Jak wygląda typowy dzień artysty- malarza?
-Mariusz Mikołajek: Zupełnie zwyczajnie. Myślę, że podobnie jak u większości ludzi. Wstaję rano, idę po bułki, pomagam żonie, dzieciom, uczestniczę w codziennych czynnościach. Fascynująca jest obserwacja życia ludzi, wczuwanie się w ich sytuacje, zastanawianie się nad tym, co w życiu jest ważne. Jak mam znaleźć w życiu inspirację do tworzenia, izolując się od ludzi i od tego co ludzkie, od ich problemów, codziennych zmagań? Ja po prostu żyję i staram się pokazać na płótnie to, co dostrzegam w życiu swoim i innych osób. Taką mam pracę. Obserwuję, żyję, maluję. Staram się pracować systematycznie, a wtedy efekty pracy są widoczne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.