Facebook Google+ Twitter

Mariusz T. jest wolny. Państwo skoczyło na główkę, tabloidy mają igrzyska

"Polska drży przed Trynkiewiczem" - donosi serwis SE.pl. Wcześniej to samo medium umieściło na swojej stronie licznik grozy odliczający do wyjścia mordercy z zakładu karnego. Z kolei "Fakt" ostrzega: "Wyszedł! Pilnujcie dzieci!" Wbrew temu, co pokazują tabloidy i przywaleni sytuacją urzędnicy, Polska nie jest krajem mordercy-pedofila. Jego sprawa jednak to ponury symbol i dowód na to, że państwo i media skoczyły na główkę.

 / Fot. zrzut ekranuSprawa Mariusza Trynkiewcza to od kilku tygodni jeden z przewodnich tematów w mediach. Nic dziwnego, kazus pedofila-mordercy to samograj. Nikt przecież nie stanie w obronie człowieka, który zabił czterech chłopców i został skazany przez PRL-owski sąd na karę śmierci, zamienioną w wyniku amnestii na 25 lat pozbawienia wolności. Myśląc w tym duchu tabloidy urządziły festiwal strachu, śmiertelnie poważną operę mydlaną z relacjami na żywo i odliczaniem do wyjścia Trynkiewicza z więzienia. Efekt? Osiągnięto dno, przebijając nawet sprawę Katarzyny W. nazywanej, nie wiedzieć czemu pieszczotliwie, "mamą Madzi".

Często zaglądam w ostatnich dniach na strony wiodących tabloidów. Próbuję zrozumieć mechanizm. I odpowiedzieć na pytanie czy "Fakt" i "Super Express" odpowiadają na potrzebę czytelników czy też podjudzają ich i ją generują. Im dłużej patrzę na dramatyczne grafiki, tym bardziej jestem przekonany, że to drugie. Licznik grozy ma swoją wymowę, podobnie, jak zachęta do pilnowania dzieci. Redakcje nie puszczają tym razem do czytelników oczka, jak w przypadku słynnych "krwiożerczych krabów", które miały zalać Polskę czy zabójczej kiełbasy krakowskiej. Tu stawka jest wyższa. Trynkiewicz wyszedł na wolność. W ślad za nim uda się dziesiątki paparazzich i "dziennikarzy", którzy staną na głowie, by go dopaść, sfotografować i wskazać palcem. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, że "oskarżona" o bycie mordercą-pedofilem zostanie nie ta osoba, co trzeba. Nikt (poza "Faktem", który ujawnił rzekome zdjęcie) nie wie jak Trynkiewicz obecnie wygląda. Wydumane? Gdy przypomnę sobie sesję półnagiej Katarzyny W. na koniu w "Super Expressie" czy polowanie na śmieci wyrzucane przez Kamilę Łapicką po śmierci jej męża, taki scenariusz nie wydaje mi się nieprawdopodobny.

Pal licho tabloidy! Choć zalewa mnie krew, gdy widzę wyścig o czytelnika najpodlejszymi metodami. Bardziej przeraża mnie państwo polskie w osobie ministra sprawiedliwości i podległych mu służb, które postanowiło skoczyć na główkę i za wszelką cenę doprowadzić do dalszej izolacji "Szatana z Piotrkowa". Zwłaszcza, że te próby stały się nie tylko groteskowe, ale i kompromitujące. Smucą mnie tzw. autorytety. Choćby znany karnista, prof. Marian Filar, tłumaczący, że jeżeli w rzeszowskim więzieniu doszło do prowokacji i Trynkiewiczowi podrzucono obciążające go przedmioty, to działano w stanie wyższej konieczności. "Jeżeli nie mogli w sposób zgodny z prawem zapewnić bezpieczeństwa ewentualnym przyszłym ofiarom tego człowieka, sięgnęli po inne środki" - mówi Filar "Gazecie Wyborczej". Tak oto nauczyciel akademicki, ekspert w swojej dziedzinie instruuje polskie państwo i jego obywateli, jak powiesić na kołku obowiązujące prawo, bo wymaga tego wyższa konieczność. Taki precedens mógłby być szczególnie niebezpieczny dlatego, że zastosowana metoda, dziś odnosząca się do mordercy-pedofila, spokojnie mogłaby zostać rozszerzona na lżejszego kalibru przestępców. Wszak wyższa konieczność ma to do siebie, że jest koniecznością.

Wbrew temu, co pokazują tabloidy i przywaleni sytuacją urzędnicy, Polska nie jest krajem Trynkiewicza i Katarzyny W. Rzecz zresztą nie w tym, by o obu sprawach milczeć. Wręcz przeciwnie należy o nich pisać. Linia jest jednak bardzo cienka i zarówno licznik grozy, jak i zdjęcia kolonijne Trynkiewicza, znalezione cudownie w jego celi to dowody na to, że została przekroczona.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

To co wyczyniają media wokół Mariusza T przechodzi wszelkie pojecie. Dowiadujemy się, że po wyjściu na wolność zjadł pizzę i że obawia się o swoje życie.
A co on myślał?
Przedtem była Katarzyna W; jak była uczesana i co myśli?
Teraz szykuje się nam sprawa Samira S z Gdańska.
Nasi dziadowie mieli sprawę Gorgonowej.
Kiedy czytam stare gazety z lat 30-tych, myślę, że dawniej dziennikarze traktowali bardziej poważnie swój warsztat pracy.
Czy jest tak wielu żądnych informacji szczegółów, które są prawdopodobnie jeżeli nie wyssane z palca, to mocno podkolorowane? Nie wiem.
Kiedyś starożytni Rzymianie, kiedy chcieli usunąć pamięć o człowieku, wydrapywali jego imię z kartusza.
I coś w tym jest!

Komentarz został ukrytyrozwiń

W Polsce jest niezły młyn , panika , zamieszanie i wyjścia niema . Obłęd a nie Prawo .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie pomogły prośby " dziennikarze nie histeryzujcie i nie nakręcajcie sprawy T . Nie pomogło .
Polska nie drży , drżą tabloidy ...ile można jeszcze zarobić na podkręcaniu serialu o panu T .
Przedruk z tabloidu na W 24 zaskakuje .

Komentarz został ukrytyrozwiń

W swoim tekście dotyczącym tej sprawy
(link
napisałem tak: "A najbardziej przerażające jest to, że tego rodzaju wszystkie dzikie poczynania, jakie państwo polskie wobec tego człowieka podejmuje, powodują to, że z okrutnego zabójcy, staje się ofiarą, którą przed tym państwem trzeba bronić.

Czytaj wiecej: link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tabloidy to jedna strona medalu. Przykład "News Of The World" pokazuje, że ich wydawcy posuną się do wszystkiego: zajrzą do grobu, celi, szpitala, będą podsłuchiwać rozmowy. O wiele gorsze są próby wieszania na kołku prawa i bajanie o wyższej konieczności w wykonaniu ludzi, którzy jak prof. Filar zajmowali się kodyfikacją prawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Rafał Gdak : Granica między informowaniem (co powinno być powinnością dziennikarzy), a podjudzaniem została w polskich mediach dawno przekroczona. Wytwarza się sztuczny popyt, odwraca uwagę od spraw istotnych, zmieniając hierarchię wartości i wmawiając, że to np. to co powiedział jeden poseł do drugiego jest najważniejsze na świecie.

Ponieważ ta manipulacja odnosi sukcesy, więc co chwilę będziemy świadkami różnych "matek Madzi", Trynkiewiczów, itp. Nasz wpływ na relacjonowane wydarzenia jest zerowy, jednakże dziennikarze mając przede wszystkim na uwadze premie za krzykliwe nagłówki, będą nadal pisać w plotkarskim stylu.

Dobrze, że dostrzega Pan o zjawisko (zresztą, trudno go nie zauważyć) i rzetelnie opisuje. Mediom brakuje charakteru, większość zaczyna przypominać identyczną sieczkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mariuszowi T. w jego zbrodniach pomagały ofiary, co jest zgodne z filozofią wiktymologii. Per analogiam, należy stwierdzić, że te prawnicze tańce-łamańce powstały dlatego, że społeczeństwo dzielnie pomogło w tym rządzącym. Tak więc nikt nie zawinił. Wszystko jest OK.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W tej sprawie Polska jawi się już nie pawiem (bo to ptak piękny) i
nie papugą (wszak to nie wyuczona lekcja) ale
głównym idiotą Europy, który ustami profesora, ministra i jego zastępcy stworzył nieprawdopodobny precedens, jakiego zapewne najwięksi ekwilibryści prawa teoretycznie, na użytek studentów, nigdzie na świecie nie wydumali.

Słuchając i patrząc na "poważnych" dziennikarzy sterczących przed bramą więzienia zastanawiałam się wczoraj, kiedy i w jakiej postaci na moje osiedle spadnie Trynkiewicz i zacznie mordowanie okolicznych dzieci.

O ile mnie pamięć nie myli, to takiej grandziarskiej publicity nie miał u nas żaden przestępca; tym razem nierozerwalnie z najwyższymi urzędnikami wymiaru sprawiedliwości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Wszak wyższa konieczność ma to do siebie, że jest koniecznością./

Ma też to do siebie, że jest wyższa. Tu nie jest.
Ale może być. Niezmiernie rzadko, ale może.
Gdzie granica ..?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.