Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3084 miejsce

Markot - uciekając przed bezdomnością

Markot to miejsce dla ludzi wyrzuconych na margines społeczeństwa. Często jest dla nich jedynym domem. Rozmowa z Olgą Radziwon, kierowniczką ośrodka dla bezdomnych na warszawskich Bielanach.

 / Fot. Agnieszka DrążekAgnieszka Drążek: Dla ilu osób jest miejsce w Markocie?
Olga Radziwon: Dla 69 osób. W tym tylko pięć miejsc dla kobiet. Jesteśmy dofinansowywani z miasta i mamy zakontraktowanych 65 miejsc. W związku z tym, że jest więcej potrzeb, to mamy 69 łóżek. Podczas zimy likwidujemy świetlicę i w tym miejscu robimy noclegownię. Wtedy
jest tam 10 piętrowych łóżek. To pomieszczenie jest nieduże, ale dzięki tej świetlicy, osoby bezdomne mogą przeżyć zimę. Tam trafiają osoby z ulicy, z opuszczonej działki, ziemianki. Ta świetlica często ratuje komuś życie.

Jakie koszty ponosi osoba bezdomna, przebywająca w ośrodku?
- 50 proc. swojego dochodu. Jest to zapisane w regulaminie. Każda osoba, zanim zdecyduje się zamieszkać w ośrodku, podpisuje go. Najczęściej trafiają do nas osoby bezrobotne. Ale jeżeli ktoś zaczyna pracę lub ma wyższe dochody, to wtedy nie pobieramy więcej niż 400 zł. Ponieważ uważamy, ze kiedy ktoś podejmuje pracę, to są to pierwsze kroki do usamodzielnienia się. Taka osoba musi się nauczyć dysponować pieniędzmi i odkładać je, aby w przyszłości móc wynająć mieszkanie, pokój czy jakiś lokal.

 / Fot. Agnieszka DrążekCzy wyżywienie jest we własnym zakresie czy zapewnia je ośrodek?
- Wszyscy otrzymują posiłki tutaj. Jest ich trzy dziennie i jeden obowiązkowo ciepły. Ośrodek dostaje żywność od różnych firm i z Banku Żywności. Akurat żywności to nam nigdy nie brakuje. Między posiłkami są wydawane owoce, warzywa. Każdy je tyle, ile potrzebuje. My jesteśmy bardzo otwarci, nie żałujemy jedzenia. Pomagamy również mieszkańcom Bielan, którzy przychodzą na ciepłe posiłki. Nasze schronisko przy współpracy z Ośrodkiem Pomocy Społecznej dla Dzielnicy Bielany jest punktem interwencyjnym. Wydajemy posiłki, odzież, organizujemy kąpiele, odwszawianie.

 / Fot. Agnieszka DrążekJaki jest największy problem z mieszkańcami Markotu?
- Do placówki trafiło bardzo wielu trudnych ludzi zwłaszcza w tym roku. To są ludzie, którzy po 10 lat mieszkali na ulicy, w kanałach. To są takie problemy, o których nam się nawet wcześniej nie śniło. Te osoby zbierają żywność ze śmietników i my sobie z tym nie radzimy. Te osoby, mimo, że dostają trzy posiłki, to chodzą i jedzą resztki ze śmietnika. Takich rzeczy my musimy tutaj oduczać. Trudno jest także zachować czystość.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

5 za podjęty ważny temat i za jego realizację!

Komentarz został ukrytyrozwiń

6 za temat wnikliwie i z sercem ujęty temat.
Ada

Komentarz został ukrytyrozwiń

5

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.08.2010 21:02

5 Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* za temat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.