Facebook Google+ Twitter

Marlene Dietrich... jazzowo

Za nami drugi koncert odbywający się w Zielonej Górze, w ramach Dni Muzyki nad Odrą. W niedzielny wieczór niemiecki kwartet Nylon wystąpił z utworami Marlene Dietrich.

Kwartet Nylon - materiały prasowe organizatora/ www.musicfesttage.de / Fot. Wizard PromotionsW życiu nieustannie czemuś się dziwię. W niedzielny wieczór było podobnie. Pierwszą rzeczą jaka zwróciła moją uwagę, gdy wchodziłem do sali kameralnej Filharmonii Zielonogórskiej, to wiek słuchaczy. Z początku myślałem, że pomyliłem salę. Koncert jazzowy a średnia wieku publiczności w granicach pięćdziesiątki. Niby nie ma się czemu dziwić, bo piosenki Marlene Dietrich, a jednak... sala kameralna mała, nie wszystkie miejsca zajęte, młodych ludzi policzyłem na palcach jednej ręki. Siadam w wygodnym fotelu, koło mnie usadowiła sie dosłownie oblana perfumami kobieta. Koncert się zaczyna, wstyd zmieniać miejsce. Duszno. Zostaję.

Na scenę, szybkim krokiem, widać, że lekko speszeni, wchodzą młodzi ludzie. Lisa Bassenge - wokalistka, szczupła brunetka w czarnej, fantazyjnie powycinanej sukience, przykuwającej uwagę zgromadzonych na sali mężczyzn. Już żałuję, że się nie przesiadłem, bo z ostatniego rzędu niewiele widać. Za to sporo słychać. A właśnie... muzyką zajmowało się trzech mężczyzn, (na ubiór i kolor włosów nie zwróciłem uwagi): Paul Kleber (bas), Hagen Demmin i Arnold Kasar (instrumenty klawiszowe). Brakowało mi trochę takiej typowo klubowej atmosfery, charakterystycznej dla prezentowanego przez artystów gatunku muzyki.

Skromy kwartet o dość dziwnej nazwie Nylon ma na swoim koncie spore sukcesy. Do 2007 roku zespół wydał trzy albumy. A zaczynali od grania w restauracjach i kawiarniach. Zespół spodobał się producentom i niedawno ukończył pracę nad trzecim krążkiem zatytułowanym 10 Lieder uber Liebe (dziesięć piosenek o miłości).
Stało przed nimi niemałe wyzwanie jakim było współczesne wykonanie piosenek Marlene Dietrich - niemieckiej aktorki i piosenkarki, nominowanej do Oscara, znanej ze swoich wyrazistych poglądów politycznych i odwagi ich wyrażania. Zdeklarowanej antynazistki i przeciwniczki niemieckiego antysemityzmu, biseksualistki, ubierającej się w męskie smokingi, garnitury i kapelusze. Połączenie utworów Marlene Dietrich, która jest symbolem kulturowego sprzeciwu wobec antysemityzmu w połączeniu z odważną muzyką sprawiło, że zespół ten jest rozpoznawany a jego muzyka tak wysoko ceniona przez niemieckich słuchaczy..

Oprócz wcześniej wspomnianej sukienki urzekł mnie niezwykle barwny i melodyjny głos Lisy Bassenge. Wokalistka z gracją prezentowała najbardziej znane songi Marlene Dietrich, a poprzeczka postawiona była wyjątkowo wysoko. Utwory jazzowe najczęściej śpiewane są w języku angielskim, który znacznie różni się od niemieckiego, stąd konieczność zmiękczenia słów, w celu nadania im melodyjności, z jednoczesnym pozostawieniem ich w formie zrozumiałej dla odbiorcy, co w praktyce nie jest takie proste. W głosie Lisy czuło się pewną zaczepność i tajemniczość. Tak miało być.

Zaskoczyła mnie lekkość muzyki, która powszechnie uważana jest za snobistyczną, choć, właściwie, nie był to typowy jazz. W kilku utworach usłyszeliśmy też dobrze dobrane elementy muzyki elektronicznej. Momentami soulowe kawałki tworzyły niesamowitą atmosferę, która, sądząc po minach odbiorców, spodobała się starszym słuchaczom. Ogromny plus dla perkusji, w połączeniu z elektroniką i basem, stworzyła ciekawą mieszankę, nadającą utworom nowe, oryginalne brzmienie. Jazz i akordeon? Jak widać dla nylonowego zespołu i takie połączenie okazało się możliwe do zrealizowania, choć przyznam, że zbladłem, ujrzawszy ów instrument na scenie, mylnie przewidując, że wieszczy tragedię.

Od dziecka wmawiano mi, że tylko Polak na drzwiach od stodoły poleci. Nie tylko... Jazz polega na improwizacji, ale aż takiej sie nie spodziewałem. Utwory w wydaniu niemieckiego kwartetu to dobre, lekko romantyczne, harmonijne połączenie zmysłowego głosu i dobrej kompozycji dźwięków, autentyczność ich muzyki sprawia, że chce się jej słuchać, smakując powoli każdą chwilę, każde słowo. Nie była to tandetna interpretacja songów niemieckiej piosenkarki ani dosłowne odtworzenie ich bez jakiejkolwiek zmiany, która miałaby nas przenieść kilkadziesiąt lat wstecz lecz stworzone od podstaw, skierowane do konkretnego odbiorcy, zrodzone z potrzeb, doświadczeń muzycznych i uczuć poszczególnych członków zespołu utwory posiadający swój unikalny klimat, brzmienie, które jest potrzebne aby zrozumieć tę muzyką, jej przesłanie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

musiało być ciekawie;-) i nastrojowo;-) plusssss

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bartku, ciekawy tekst. Czekam na więcej.
(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Interesujące (ale średnia wieku jakoś mnie nie dziwi... ;-))
+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.