Facebook Google+ Twitter

Marsz Dla Orkiestry - tylko dla wytrwałych

5. nad ranem. Dzwoni budzik. Wstawanie o tej porze nie jest ani łatwe, ani przyjemne. Ale jak już postanowiłem zrobić ten materiał, to muszę. O godz. 6 wyrusza bowiem z Krakowa w stronę gór Trzeci Marsz Dla Orkiestry.

Jak się okazało, ofiarni uczestnicy Marszu musieli wstać o godzinę wcześniej ode mnie. A do przejścia mają niemało: 40 kilometrów od krakowskiego Borku Fałęckiego do schroniska PTTK na Kudłaczach. W mijanych miejscowościach, między innymi Konarach, Świątnikach Górnych, Sieprawiu i Myślenicach wolontariusze będą kwestowali na rzecz Orkiestry.
Uczestnicy Marszu kilka chwil przed wyruszeniem w drogę / Fot. Aliaksei Shota
- Marsz nie cieszy się zbyt dużą popularnością, ponieważ to duże wyrzeczenie - trzeba rano wstać, cały dzień iść w warunkach zimowych. Zazwyczaj uczestniczy w nim kilkanaście osób już zaprawionych w bojach zimowych. – opowiada Kuba Terakowski, organizator Marszu dla Orkiestry. – A jednak gra jest warta świeczki, bo każda złotówka się liczy. W zeszłym roku zebraliśmy około tysiąca złotych. Może to nie jest duża suma w porównaniu z zaangażowaniem, ale tysiąc złotych piechotą nie chodzi, chociaż w naszym wydaniu jest właśnie tak, że chodzi.

Uczestnicy Marszu, po całym dniu drogi, będą mogli przenocować w schronisku lub wrócić do Krakowa minibusem. Akcja jest częścią Karpackiego Finału WOŚP przeprowadzanego już po raz czwarty w dość specyficznych górskich warunkach. Przebieg składających się na niego imprez, w tym Marszu można śledzić tu.

- To jest coś niezwykłego i dlatego chcemy w tym uczestniczyć. To daje poczucie, że robimy coś ekstra! Tym bardziej, jak się wcześniej wstanie, to dzień będzie dłuższy – wesoło odpowiada na moje pytania jedna z wolontariuszek, która w tym roku idzie w Marszu po raz pierwszy.

Wszyscy oprócz mnie wyglądają na wyspanych i pełnych życia. Żegnam się, ofiarowuję pierwszą symboliczną złotówkę (za co oczywiście obdarzony zostaję serduszkiem) i idę do domu spać. Przede mną jeszcze koncert finałowy. A oddani zapaleńcy górskich wędrówek maszerują wesoło do swego celu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

dzięki, ale powiem szczerze, że warto było! no i żadnej konkurencji ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny art, ale jakie poświęcenie ;) +

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.01.2008 13:03

+ za poświęcenie :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.