Facebook Google+ Twitter

Marta Bełza dba o cud

W artykule wskazane są cztery powody dla których "Gazeta Wyborcza" postanowiła odebrać samorządom i środowiskom lokalnych społeczności prawo do decyzji w sprawach parków narodowych. Bo według dziennikarki "Urzędnicy nie dbają o cud".

Tym kończy się dbałość o cud - czy może to widzą lokalne społeczności, samorządy, które są na miejscu - koszmar ogromnego marnotrawstwa i ogromnych wydatków w celu jego potęgowania ... / Fot. Robert GrzeszczykMarta Bełza w artykule "Urzędnicy nie dbają o cud" wskazuje na "cztery powody, dla których postanowiliśmy odebrać samorządom..." ("Gazeta Wyborcza" z dnia 4 lutego 2011 r.) i środowiskom lokalnych społeczności prawo do decyzji w sprawach parków narodowych.

Marta Bełza - dziennikarka "Gazety Wyborczej" uzasadnia tym samym dlaczego konieczne jest ograniczenie zasad demokracji i samorządności w Polsce.

Te cztery powody to:
1. Niemożność utworzenia parku narodowego na Mazurach;
2. Niemożność utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego (całkiem podobny do punktu pierwszego);
3. Bojaźń lokalnych (mazurskich) samorządowców przed wynikami wyborów;
4. Wskazywanie przez samorządowców na mazurski cud natury.

Kornik to, według aktywistów Marty Bełzy - organizm kluczowy lasu. / Fot. Robert GrzeszczykTo były podstawowe przyczyny, dla których 240 tys. ludzi poparło inicjatywę "Oddajcie Parki Narodowi". Inicjatywa dotyczy regulacji prawnych obejmujących całą Polskę.

Autorka przypomina wieloletnie batalie o utworzenie parku na Mazurach i o powiększenie Białowieskiego Parku Narodowego.

Źródło

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Piotrze, nie będzie terenem rekreacyjnym, gdyż Natura 2000, RDOŚ i MŚ na to nie pozwolą. Może natomiast pokryć się plantacjami orzecha włoskiego, bo pomorscy działacze PO zadbali o odpowiednie prawo. Nasz bohaterski premier udaje że nie widzi. Ciekawe, czemu ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Robercie. To wiąże się z planami UE. Fakt, że poza plecami Polaków. Północno-wschodnia część Polski ma być jednym wielkim ośrodkiem wypoczynku i rekreacji. Ja już o tym wiedziałem w 1996. Na Zachodzie to żadna tajemnica.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakiś dziwny tekst. Niestety nie rozumiem tej dbałości o cud i konieczności odebrania samorządom prawa do decyzji w sprawach parków narodowych. Być może rozumie to tylko autorka tekstu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bartłomieju, należy sobie odpowiedzieć na pytanie czymże jest Park.
Później uwzglednić polskie prawo, niestety nie spójne z unijnym, i popatrzeć na terytoria Natury 2000 oraz skalę terenów Lasów Państwowych zostawianych samym sobie - bez ingerencji ludzkiej (docelowo ponad 400 tysięcy hektarów). Łącznie powierzchnia chroniona w kraju będzie jedną z największych w Europie. A w kraju o populacji niemal 40 milionów ludzi - pewnie największa.
Parki Narodowe - to generalnie obszar sukcesji naturalnej, w środowisku zmienionym przez człowieka (nie wiem więc czy słowo "naturalna" jest odpowiednie). Nauka zajmująca się sukcesją już dawno jest w stanie przewidzieć elementy i cykle rozwojowe sukcesji w określonych warunkach siedliskowych (gleba, klimat, zbiorowisko roślinne). Przeznaczanie kolejnych obszarów na obserwacje sukcesji nie ma więc nic wspólnego z ochroną. Ochrona połączona ze wzrostem produkcji tlenu - bo dla mnie to jest ideą ochrony środowiska, niewiele ma wspólnego z biernym oglądaniem przemian sukcesji i wyciąganiem z Państwa środków na te cele. Mamy do czynienia sytuacją, w której grupa ludzi powoduje destrukcję po to by ją szczegółowo monitorować a to wszystko kosztem uległości i spolegliwości społeczeństwa i jego zasobów. Dlatego, że władze centralne boją się krzyków i presji, że chcą spokoju .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Każdy kij ma dwa końce a punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Łatwo słać protesty, monity, urządzać spektakularne akcje na drzewach mieszkając w Warszawie.
Mieszkając na biednej mazurskiej wsi, trudno jest wyżyć dziś, choć są turyści a co dopiero po wprowadzeniu parków.
Polska to dziwny kraj kolejne rządy przez dziesiątki lat reform terytorialnych nie potrafiły się z tym zagadnieniem skutecznie zmierzy-żyć.
Tylko rozsądne kompromisy w perspektywie czasu dały by efekt ale co kolejny minister środowiska, to kolejna wizja i tak wkoło Wojtek.
Rekompensaty za dobrowolną migracje ludności z obszarów przeznaczonych pod parki
mogła by przynieść efekt. Reszta to strata czasu i pieniędzy choćby na skutki powodzi a nie przyczyny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ustawa o Ochronie Przyrody nakazuje między innymi:
Art 12
3. Za wstęp do parku narodowego lub na niektóre jego obszary oraz za udostępnianie parku narodowego lub niektórych jego obszarów mogą być pobierane opłaty. (nie istnieje Park, który rezygnuje z poboru opłat - mój dopisek)
Art. 15.
1. W parkach narodowych oraz w rezerwatach przyrody zabrania się:
1) budowy lub rozbudowy obiektów budowlanych i urządzeń technicznych, z wyjątkiem obiektów i urządzeń służących celom parku narodowego albo rezerwatu przyrody;
5) pozyskiwania, niszczenia lub umyślnego uszkadzania roślin oraz grzybów;
6) użytkowania, niszczenia, umyślnego uszkadzania, zanieczyszczania i dokonywania zmian obiektów przyrodniczych, obszarów oraz zasobów, tworów i składników przyrody; (np.: utrzymywania Krutyni w stanie nadającym się do spływu-mój dopisek - w związku do dołączonego do artykułu Pani M.Bełzy zdjęcia spływu Krutynią)
7) zmiany stosunków wodnych, regulacji rzek i potoków, jeżeli zmiany te nie służą ochronie przyrody;(np. spływ Krutynią nie służy ochronie przyrody-mój dopisek w zw. j.w.)
10) palenia ognisk i wyrobów tytoniowych oraz używania źródeł światła o otwartym płomieniu z wyjątkiem miejsc wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody-przez regionalnego dyrektora ochrony środowiska;
11) prowadzenia działalności wytwórczej, handlowej i rolniczej z wyjatkiem miejsc wyznaczonych w planie ochrony;
12) stosowania chemicznych i biologicznych środków ochrony roślin i nawozów;

Nad wykonaniem tych zapisów czuwa Dyrektor Parku, Straż Parku i inne siły :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety nie dowiadujemy się z treści artykułu dlaczego te batalie (mam na myśli akcje tzw ekologów i ich stowarzyszeń) były i są nieskuteczne? Czemu, mimo kilkudziesięcioletniego entuzjazmu Pani Marty Bełzy i wielu szlachetnych stowarzyszeń, nie udało się przekonać do tych idei kolejnych już pokoleń lokalnych środowisk? Czemu miejscowi wciąż wrogo odnoszą się do idei propagowanych przez Panią Martę Bełza? Czy działa tam jakaś ukryta siła lokalnego wstecznictwa i niszczy w tajemniczych okolicznościach wszystkie cenne inicjatywy Pani Marty Bełzy? Może dzieje się tak za poduszczeniem zewnętrznych i wrogich sił?
Pani Marta Bełza nie zna odpowiedzi na te proste pytania i tak nas pozostawia ze swoim tekstem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.