Facebook Google+ Twitter

31 miejsce

Marta Bryła: „Aktorstwo wyssałam z mlekiem matki“

Aktorka młodego pokolenia. Ostatnio pojawiła się w serialu „Na dobre i na złe“, w roli Oliwii Popławskiej, która jak się okazuje, sporo w serialu namiesza.

Prywatnie Marta jest miłośniczką jazdy na rolkach, nartach, lubi tenisa stołowego i grę w karty.

Aktorstwo to dziś niepewny zawód. Co spowodowało, że postanowiłaś go wybrać?
Utalentowana aktorka młodego pokolenia - Marta Bryła / Fot. Fot. Monika Pyszczyńska
-Myślę, że duży wpływ na to miało moje dzieciństwo. Już w wieku kilku lat przejawiałam zamiłowanie do wystąpień publicznych. Z czasem myśl o aktorstwie rozwijała się we mnie coraz bardziej, a przy wsparciu rodziny i znajomych, (później również przy wsparciu chłopaka), mogłam wierzyć, że obrałam właściwą drogę, że powinnam i chcę robić w życiu to, co kocham. A że jestem osobą upartą, lubię dążyć do wyznaczonych sobie celów – nie poddałam się! Pamiętam, jak któryś raz z rzędu nie zostałam przyjęta na studia do szkoły teatralnej. Było ciężko, ale zmobilizowało mnie to jeszcze więcej do pracy. Do tego miałam szczęście, które jest niezbędne w rekrutacji na studia teatralne i jak widać wszystko można sobie wymarzyć i wypracować! Od dwóch lat jestem studentką aktorstwa w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej we Wrocławiu :)

Czy już od najmłodszych lat przejawiałaś zainteresowanie sztuką – lubiłaś występować, kochałaś scenę?

-Tak! Aktorstwo zdecydowanie wyssałam z mlekiem matki :) Już w pieluchach stałam przed telewizorem i recytowałam teksty z reklam, kabaretów, mówiłam wiersze, śpiewałam piosenki. Rodzina szybko to zauważyła i umiejętnie wykorzystała :) Jak już wspomniałam miałam w tym aspekcie życia spore wsparcie :) Zapisano mnie na zajęcia teatralne przy teatrze Ochoty w Warszawie. Marzyłam o tym, więc była to wspólna decyzja – moja i rodziny. W ognisku poznałam mnóstwo fantastycznych rówieśników z pasją i odkrywałam tajniki aktorstwa :) Brałam udział w konkursach recytatorskich, udało mi się nawet kilka razy zostać laureatką konkursu recytatorskiego Warszawska Syrenka. W szkole podstawowej założyłam z kolegami kabaret, uczestniczyłam w apelach, i wydarzeniach szkolnych, realizując przy tym swoje zamiłowanie do wystąpień publicznych. W późniejszym okresie byłam w liceum artystycznym w Warszawie, w którym mieliśmy nawet salę 13stu Rzędów ze sceną, jak w teatrze Jerzego Grotowskiego :) W międzyczasie uczestniczyłam dalej na zajęcia aktorskie w ognisku teatralnym Haliny i Jana Machulskich oraz spędziłam rok w ich policealnej szkole aktorskiej.

Od 2013 roku aktywnie pojawiasz się w serialach, zagrałaś m.in w „Strażakach“, czy „Barwach szczęścia“. Pamiętasz swój pierwszy poważny casting?

-Oj, trochę już było tych castingów, więc ciężko będzie wybrać jeden z nich szczególnie, że wszystkie są dla mnie poważne i tak staram się je traktować. Nawet gdy z góry widzę, że któryś będzie ciężko wygrać to się nie zniechęcam tylko próbuje wypaść na nim jak najlepiej. W życiu pamięta się zazwyczaj sytuacje, które wywarły na nas duże emocje, podobnie jest w moim przypadku ze zdjęciami próbnymi do kilku filmów czy seriali. Były takie na których bardzo mi zależało, ale niestety nie udało się ich wygrać jak i te zakończone sukcesem. Pamiętam casting do filmu w reżyserii Bartka Kowalskiego " Plac Zabaw ". Co prawda w efekcie końcowym moja postać nie znalazła się w historii, ale to pewnie dlatego, że w postprodukcji czasami niektóre wątki są kasowane. Pamiętam natomiast cały przebieg castingu i flow jakie udało mi się złapać z reżyserem! Grałam dziewczynę z trudnego, osiedlowego środowiska.

Pamiętam, że stworzyłam sobie wtedy postać takiej typowej "dziuni". Miałam różowy strój, żułam gumę i mówiłam bardzo niechlujnie. Myślę, że było to dość oryginalne i zabawne, co przyczyniło się do tego, że zostałam zauważona. Cieszę się, że poznałam Bartka Kowalskiego i mogłam z nim pracować. W końcu film został bardzo dobrze odebrany i nagrodzony m.in. na Festiwalu Młodzi i Film w Koszalinie oraz jako najlepszy debiut na Festiwalu Filmowym w Gdyni! Mile wspominam również zdjęcia próbne do filmu Roberta Glińskiego "Czuwaj", które odbywały się we Wrocławiu na mojej uczelni. Udało mi się dostać do finałowego etapu, który był już przeprowadzany w Warszawie pod okiem reżysera. Było to dla mnie bardzo emocjonujące spotkanie i również ogromnie się cieszę, że dostałam tą możliwość żeby poznać i chwilę popracować z panem Robertem. Jego bezcenne rady i wskazówki, pomagające w odpowiedniej realizacji postaci i ich dialogów są dla mnie niezapomnianą lekcją castingową.

Jednym z seriali, które warto tu wymienić jest „Na dobre i na złe“. Jak trafiłaś do serialu? Jak zostałaś przyjęta na planie?

-Do serialu "Na dobre i na złe" również trafiłam dzięki zdjęciom próbnym, które odbywały się w jednym z warszawskich studiów castingowych. Co ciekawe były to zdjęcia próbne do innego serialu TVP. Tam nie udało mi się dostać, ale kiedy kilka tygodni później poszukiwano młodej dziewczyny do roli Oliwi Popławskiej w serialu "Na dobre i na złe" dostałam telefon od agentki, że pani reżyser o mnie pamiętała i chętnie zobaczy mnie w tej postaci! Po akceptacji produkcji dostałam tę rolę! Jestem wdzięczna i szczęśliwa, że mam szansę grać ze znanymi i doświadczonymi aktorami!

Masz możliwość grania m.in w towarzystwie Marcina Perchucia, Katarzyny Dąbrowskiej, czy Grzegorza Daukszewicza. Czy aktorzy chętnie Ci doradzają, dają wskazówki?

-Tak! Oczywiście! Bardzo często dostaję od nich rady i dodatkowe pomysły, które mogę potem realizować. To wspaniali i zdolni ludzie, którzy mimo sukcesu nie epatują wyższością. Na planie czuję się jak w domu, bo aktorzy i atmosfera sprzyjają rozwojowi kreatywności. Poza tym mam możliwość czerpać wiedzę od doświadczonych już kolegów i realizować swoje marzenia.

Twoja bohaterka, Oliwia Popławska pojawia się w serialu jak grom z jasnego nieba, wywracając życie głównych bohaterów do góry nogami. Sporo namiesza z tego, co wiem… Powiesz coś więcej?

-Na chwilę obecną mogę jedynie powiedzieć, że widzowie będą mogli poznać Oliwię nieco bliżej i być świadkami różnych zdarzeń w jej życiu, co pomoże obiektywnie ocenić jej działania i motywacje, którymi się kieruje. Myślę, że wszystkiego dowiemy się już we wrześniu. Zapewniam, że będzie bardzo ciekawie i emocjonująco!

„Na dobre i na złe“ to serial – legenda, od 18tu lat na ekranach telewizyjnych. W czym Twoim zdaniem tkwi jego największy sukces?

-W pracy całego zespołu.
To ogromna baza ludzi, którzy przez cały czas wspólnie się przyczyniają do tego sukcesu.
Dzięki mocy inteligentnych dialogów, wzruszających chwil, zaskakujących sytuacji, różnorodnych emocji, dzięki wysokiemu poziomowi gry aktorskiej i świetnym obrazkom widzowie mają możliwość wejść w życie głównych bohaterów i przeżywać go razem z nimi. Prawdziwie przedstawione problemy oraz autentyczność relacji bohaterów są ważnym aspektem serialu. Uczą wrażliwości na krzywdę ludzką i dają możliwość identyfikacji bohaterów i ich przeżyć z przeżyciami widza.


Czy zanim trafiłaś do obsady, zdarzało Ci się oglądać serial?

-Zdarzyło mi się wielokrotnie oglądać serial kiedy byłam mała! Pamiętam, że chciałam się wtedy nawet leczyć w Leśnej Górze! To było naprawdę dziwne, ale i wyjątkowe uczucie, kiedy po tylu latach wyobrażania sobie świata Leśnej Góry zobaczyłam go na własne oczy i jeszcze dostałam możliwość w nim zaistnieć… To miłe uczucie, które pozostanie ze mną na długo...
Fot. Selfie by Marta Bryła / z Grzegorzem Daukszewiczem na planie
Ogólnie odnoszę wrażenie, że seriale medyczne są najbardziej lubiane przez widzów. Jak myślisz, z czego to wynika?

-Jeśli natomiast chodzi o lubowanie się widzów w serialach medycznych to myślę, że w takich serialach zazwyczaj się dużo dzieje. Autentycznie przedstawione sytuacje życiowe pomagają widzowi dostrzec błędy lekarzy, pacjentów, uczestników wypadków i wyczulają nas na niektóre zdarzenia. Uczą zatem wyobraźni, wrażliwości, uświadamiają i pozwalają zrozumieć, że każdy, bez względu na wykształcenie i fach jaki wykonuje jest wrażliwym, zwyczajnym człowiekiem z problemami, które gdy już się pojawiają to dotykają każdego tak samo.

Oprócz seriali, pojawiasz się też w reklamach. Czy praca w tych dwu środowiskach czymś szczególnie się różni?

-Na pewno formą. Reklama pomimo tego, że często podobnie jak dzień zdjęciowy w serialu zajmuje tyle samo czasu to jest krótką, najczęściej 30sto sekundową formą przekazu. Przy niej zazwyczaj jest więcej czasu na budowanie reakcji, podczas gdy w serialu skupiamy się głównie na relacjach i uczuciach. W dłuższych formach pojawia się postaciowanie, natomiast w reklamie, kiedy sprzedajemy prawa do swojego wizerunku dla danego produktu, jesteśmy wrzuceni w pewną formę klienta, produkcji, reżysera, której musimy się trzymać i realizować dokładnie ze wcześniejszymi założeniami. Owszem, kilka razy zdarzyło mi się dodać coś od siebie, albo stworzyć jakąś postać...było tak np. przy pracy nad kampanią reklamową dla T-Mobile, kilka lat temu. Byłam wtedy charakterną Zuzą w windzie! Tam mimo konwencji mogłam pokazać jakiś charakter, być nie tylko tłem dla obrazku, ale i jego częścią! Wydaje mi się również, że możliwość uczestniczenia w castingach do reklam bardzo rozbudowuje naszą wyobraźnię i umiejętność pracy nad elementarnymi zadaniami aktorskimi!

W jakich reklamach pojawiasz się na ten moment?

-W chwili obecnej w emisji nie ma żadnej reklamy ze mną, ostatnia była w grudniu - McDonalds. Póki co dużo czasu pochłaniają studia, a pogodzić je z pracą chociażby przy serialu do łatwych nie należy. I tu duże podziękowania dla Władz Wydziału Aktorskiego PWST we Wrocławiu, którzy wyrazili zgodę na mój udział i realizację projektów podczas studiów.

Są tacy, którzy mówią, że granie w reklamach jest bardziej wymagające od seriali. Zgadzasz się z tym stwierdzeniem?

-Raczej słyszałam przeciwne opinie na ten temat, ale według mnie każda praca czegoś od nas wymaga. My sami, jeśli nie chcemy stać w miejscu, tylko ciągle się rozwijać, powinniśmy dużo wymagać od samych siebie! Wtedy na pewno zauważymy zadowalające efekty. Szacunek do zawodu to piękna karma, która zawsze wraca jeśli wystarczająco wkładamy serca i pracy w to co wykonujemy.

Jakie pasje wypełniają Twój czas wolny?

-W wolnych chwilach jeżdżę na rolkach, gram w tenisa stołowego, którego trenowałam kilka lat w czasie gimnazjalnym. Pokochałam także konie. Zimą jeżdżę na nartach i gram w karty. Moją pasją oprócz aktorstwa jest również projektowanie. Szyłam kiedyś własne ubrania do szuflady. Może kiedyś do tego wrócę i stworzę własną markę ubrań (Śmiech.) Lubię też czytać i oglądać filmiki na YouTube.

Na koniec opowiedz o najnowszych planach, nowych projektach.

-Przede mną trzeci rok studiów w szkole teatralnej we Wrocławiu, ale póki co przez wakacje gram w "Na dobre i na złe" i pracuję nad nowym projektem, w którym pojawię się już we wrześniu. Na pewno będzie ciekawie. No i chciałabym też znaleźć chwilę, żeby odpocząć i naładować baterie na nowy rok studiów.
Może jakieś Karaiby? Nie no, wystarczy mi nasze polskie morze. Kocham Bałtyk bo kojarzy mi się z całym moim dzieciństwem.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

I nie pomyliłem się! Marta Bryła gra główna rolę królowej polskiej Aldony Giedyminównej żony Kazimierza Wielkiego (Mateusz Król) w serialu TVP "Korona Królów"!
Wywiad jak sądzę powstał przed objęciem tej roli, która także zapowiada się bardzo interesująco zobacz galerię link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myślę, że niemal na pewno utalentowana młoda aktorka Marta Bryła nas zaskoczy zwłaszcza na początku nowego sezonu telewizyjnego!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.