Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

53898 miejsce

Marta Ścisłowicz: "Największa nagroda to oklaski"

Po spektaklu "Caryca Katarzyna" w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Cieszynie z Marta Ścisłowicz rozmawiała Mariola Morcinková.

Spotykamy się z okazji Festiwalu "Teatr na granicy". Co najbardziej lubi Pani w tego typu imprezach, co jest najfajniejsze?

-Na Festiwalach najfajniejsza jest możliwość konfrontacji z różną widownią i spotkanie z różnymi typami widzów. To, że się jeździ, poznaje ludzi, nie gra się tylko dla publiczności miejscowej, czyli w tym wypadku z Kielc. To jest bardzo cenne doświadczenie.

Czy Teatr jest dla Pani miejscem szczególnym?

-No pewnie, że tak...

"Caryca Katarzyna" to spektakl, który może się pochwalić wspaniałymi recenzjami od widzów. Jak Pani myśli, w czym tkwi fenomen, sukces tego spektaklu?

-O tę kwestię trzeba zapytać widzów. Wydaje mi się, że jednym z tych powodów może być fakt, że to spektakl, który jest żywy i każdego wieczoru inny. To, jak on wygląda, zależy w dużej mierze od widzów, ponieważ jest on interaktywny. Ważne jest to, że ludzie gotowi są na kontakt z nami i są otwarci, my też musimy być tak samo przygotowani na komunikat ze strony widowni. Myślę, że to i prawdziwe zdarzenia są ogromną wartością tego przedstawienia.

Spektakl jest laureatem wielu nagród teatralnych, m.in ostatnio "Paszportu Polityki", które z tych nagród według Pani są najważniejsze?

-Wszystkie nagrody są zawsze bardzo ważne, zarówno te od krytyków, jak i od publiczności. Nie chcę tego wartościować… nagrody od widzów są szczególnie ważne, robimy to wszystko przecież właśnie dla Państwa. Największą nagrodą po każdym spektaklu są gorące oklaski widowni. Jeśli chodzi o trofea od krytyków, też są niezwykle istotne; cieszymy się kiedy jesteśmy doceniani również przez tzw. „środowisko” i ludzi z branży.

Wciela się Pani w postać Katarzyny II. Co Pani w niej lubi, a czego nie lubi?

-To ciężko powiedzieć, bo mam wrażenie, że wszystko, co mam do powiedzenia, mówię na scenie… Ale najbardziej w tej postaci lubię to, o czym myśleliśmy wspólnie z Wiktorem i Jolą na początku naszej pracy, czyli że historia Carycy Katarzyny jest dla mnie paralelą historii aktorki. Ta perspektywa pozwala mi na osobiste opowiadanie tej historii, ciągle od nowa. Opowieść o karierze, władzy, o ciele politycznym; ciele które jest na scenie i tym samym niesie pytanie czy jest ciałem aktora, czy ciałem reżysera, a może widza, który ma tutaj władzę? Kto ma tutaj władzę? Pytań i poziomów jest wiele... Chyba nie ma takiej rzeczy, której nie lubię w tym spektaklu i w tej roli.

Oprócz Teatru jest Pani również aktorką serialową. Najbardziej aktualne role to Olga, siostra Ali w "M jak Miłość" oraz Dr. Magda Żelichowska w "Lekarzach". Gdyby miała Pani zdecydować, którą z tych ról bardziej Pani lubi, na którą padłby wybór?

-Najbardziej w graniu OIgi lubię to, że jest to postać bardzo charakterystyczna, więc można tutaj troszkę poszaleć, jeśli chodzi o styl grania; sprawia mi to ogromną frajdę. Jeśli chodzi o Żelichowską, trzeba być bardziej konsekwentnym, na planie "Lekarzy" super się pracuje; ale to są dwie inne osobowości; ciężko to porównać.

Olga, to postać raczej komediowa, na pewno bardzo zabawna. Co Pani najbardziej w niej lubi? Nie znajduje Pani coś takiego, co Panią w niej irytuje?

-Wręcz bardzo irytuje. Może być nawet tak, że widzowie jej nie lubią. Powiem szczerze, że zbytnio się tym nie przejmuję. Staram się z tego, że Olga jest troszkę stuknięta i odrobinę szalona, zrobić walor. Nadaje to pikanterii temu charakterowi. Mam nadzieję...

Jeśli chodzi o najnowsze filmy z Pani udziałem, warto wspomnieć tutaj o produkcji krótkometrażowej, "Całe mnóstwo miłości", która powstała w ramach projektu "30 minut". Jak wspomina Pani pracę na planie?
Mariola Morcinková z Martą Ścisłowicz w Cieszynie po spketaklu
-Miałam tylko dwa dni zdjęciowe, to rola epizodyczna, ale dla mnie bardzo ważna jest współpraca z osobami, które dopiero wchodzą w branżę. Mają świeże spojrzenie, otwarty umysł, ciekawe propozycje... Ostatnio brałam udział w etiudzie studenckiej reżysera z Katowic - Iwo Kondefera. Lubię pracować z nowymi ludźmi; aktorami, reżyserami, operatorami. Za każdym razem można się czegoś nowego nauczyć. Ta praca była bardzo fajna. Uważam, że trzeba wspierać ludzi, którzy zaczynają.

Natomiast jeśli chodzi o filmy będące obecnie w produkcji, wystąpi Pani w filmie "Bogowie". Czy może Pani opowiedzieć coś o kulisach powstania tego tytułu?

-Przygotowania trwały bardzo długo. Pierwszy raz miałam okazję uczestniczyć w takim procesie; najfajniejsze i najbardziej wkręcające było to, że jeździliśmy do szpitala w Aninie i cała nasza ekipa kardiochirurgii filmowego Zbigniewa Religii oglądała prawdziwe operacje i spędzała czas na oddziałach. Było to niesamowite przeżycie na płaszczyźnie aktorskiej, ale przede wszystkim - na płaszczyźnie ludzkiej. Pojawiły się dylematy - czy fakt, że jestem aktorką, upoważnia mnie do tak bliskiej obserwacji cierpienia ludzkiego i realnych tragedii, które tam miały miejsce. Natomiast super było to, że uczyliśmy się podawania wszystkich tych tzw. "instrumentów" do operacji i całego jej przebiegu. To było dla mnie ciekawe wyzwanie.

Nad czym jeszcze obecnie Pani pracuje? Koncentruje się Pani bardziej nad rolami teatralnymi, telewizyjnymi, czy nad innym projektem?

-Chciałabym to wszystko jakoś łączyć w miarę możliwości; uważam że to jest dla aktora najfajniejsze, kiedy może robić różne rzeczy. No, i zobaczymy, co czas przyniesie, na pewno w najbliższej przyszłości kręcimy piątą transzę "Lekarzy", wchodzimy na plan "Blondynki", cały czas będzie się kręciło w "M jak Miłość". Oczywiście są nowe projekty na horyzoncie, ale nie będę zdradzać, bo nie lubię zapeszać. Mam nadzieję, że będzie się działo dużo i ciekawie.

(Rozmawiała Mariola Morcinková)








Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.