Facebook Google+ Twitter

"Martwa natura w rowie"

Postacie grające w sztuce, wystawianej w Teatrze Dramatycznym na Woli, brawurowo mkną przez życie, jak w kolejce w wesołym miasteczku, które również ma swoje tunele grozy i strachu.

"Martwa natura w rowie" Fausto Paravidino w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej to spektakl wielowątkowy, w którym reżyser porusza tematy związane z bezwzględną walką z rutyną: używkami, aktem okrucieństwa, życiem w transie od jednego melanżu do drugiego. Przenosimy się do Włoch. Na scenie pojawiają się istoty zagubione, samotne, przestraszone. Główna bohaterka - Eliza, dziewczyna brutalnie zamordowana - wstaje z martwych i śmiejąc się świetnie się bawi obserwując wszystkich zamieszanych w jej morderstwo. Widzi inspektora, który dwoi się i troi, aby zebrać dowody w śledztwie, zanim informacja ukaże się w mediach. Widzi swoją matkę, która stara się panować nad emocjami, choć tak naprawdę nie jest w stanie do końca uwierzyć, że to jej spokojnej, grzecznej dziewczynce przydarzyła się krzywda. Widzi swojego chłopaka, który okazuje się tchórzem, boi przyznać się nawet przed samym sobą do tego, że ponosi winę za zabójstwo swojej dziewczyny. Widzi prostytutkę, która pomimo całej tragedii ma głowę na karku i jest w stanie pomóc inspektorowi rozwiązać całą zagadkę, w zamian za kartę pobytu.

Choć temat jest banalny, daje dużo do myślenia. Wiele osób, które zażywają alkohol czy narkotyki działa pod wpływem impulsu, głupoty i odważa się robić rzeczy, których zdrowo myśląca osoba nigdy by nie zrobiła. Konsekwencje ich czynów są przerażające: kończą się uzależnieniem, z którego nie jest łatwo wyjść, a nawet gwałtem, pobiciem czy nawet śmiercią. Nałóg to jedno, a samotność drugie. Nieważne, że to we Włoszech dzieje się akcja, w Polsce także rodzice tak naprawdę nie znają swoich dzieci. Nie wiedzą co robią wieczorami, gdzie konkretnie przebywają, nie znają ich towarzystwa, nie wiedzą co myślą i dopóki nie stanie się tragedia nie widzą problemu, kiedy dziecko nie wraca na noc do domu. Brak rozmowy pomiędzy małżonkami i swoimi dziećmi nigdy dobrze się nie kończy.

Małgorzata Bogajewska zasłużyła na wielkie brawa, zarówno scenariusz, jak i pomysł na sztukę to strzał w dziesiątkę. Wśród aktorów pojawiają się wielkie nazwiska: Katarzyna Herman, Sambor Czarnota, Sławomir Grzymkowski czy znana z serialu "Barwy szczęścia" Maria Dejmek. Grająca Elizę Marta Dylewska ujmuje odwagą, pojawia się naga, aby przekazać widzom coś istotnego: cierpienie, rozpacz, spowodowane aktem okrucieństwa. Dzięki temu działa na wyobraźnię widza, który aktywnie uczestniczy w odbiorze sztuki. Choć nagość nie jest komfortowym obrazem, czasami jest potrzebna, wręcz niezbędna. W tej sztuce nie obraża widza, pokazana jest z umiarem, subtelnością i wrażliwością. To udane przedstawienie!

Reżyseria: Małgorzata Bogajewska
Przekład: Monika Woźniak

Światła, kostiumy, scenografia: Justyna Łagowska
Opracowanie muzyczne: Rafał Kowalczyk
Ruch sceniczny: Jacek Wazelin
Kierownik produkcji: Mateusz Karoń

Obsada:
Matka - Katarzyna Herman
Chłopak - Sambor Czarnota
Glina - Sławomir Grzymkowski
Policjant - Tomasz Lipiński
Dealer - Waldemar Barwiński
Dziwka - Maria Dejmek
Narzeczony - Filip Pławiak
Eliza - Marta Dylewska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Tak, to komedia kryminalna. A królicze maski zapewne zostały pożyczone z innego spektaklu ;p Podobało mi się, że każda z postaci, która zaczęła grać, zdejmowała maskę -dzięki temu wzrok widza skupiał się tylko na poszczególnych postaciach. Mnie też puenta bardzo zaskoczyła.. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 16.06.2014 14:31

widziałam, dobra sztuka, z zaskakującą puentą :) w sumie ma też wymiar rozrywkowy bo to w końcu kryminał. Nie kumam tylko po co były królicze maski?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.