Facebook Google+ Twitter

"Maryśka" do kupienia w szkolnym sklepiku

  • Ewa Bo
  • Data dodania: 2009-04-10 20:01

Co można kupić w szkolnym sklepiku? Artykuły papiernicze, napoje, słodycze czasem jakieś bułki. Ale jak się okazuje, nie jest to jedyny asortyment jaki może się tam zaleźć. W gimnazjum w Oławie uczniowie mogli nabyć marihuanę.

Krzaczek marihuany, domena publiczna / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Marijuana_plant.jpgW szkole, w której działał monitoring, nauczyciele pełnili dyżury na korytarzach, a dla uczniów organizowano pogadanki na temat narkomani, marihuanę sprzedawano w szkolnym sklepiku.

Żaden z pedagogów niczego nie zauważył. A na forum internetowym uczniowie pisali: "Połowa szkoły krzyczała o tym na korytarzach". Więcej można przeczytać tutaj.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (39):

Sortuj komentarze:

XYZ..ja reaguję.. ja kobieta..czy ktoś także oprócz mnie? czasem tak, zauważam innych ale bardzo rzadko :(

Panom (napakowanym "byczkom" ) ledwo trzymających się na nogach i dyskutującym na cały głos w obecności kilkuletnich dzieci jadących i siedzących z rodzicami obok, gdzie każde niemal słowo zaczyna się na k... i h...nieletnim panienkom przeklinającym jeszcze bardziej niż Ci panowie wyżej, młodzieńcowi słuchającemu "muzyki" na cały regulator - mimo, ze słuchawki miał na szyi - jednak nie widział potrzeby by je używać.

Tramwaj, autobus pełen ludzi..jednak nikt nie reaguje...Czy się boją? Raczej jest im wszystko jedno.
Jak myślicie, jaka była reakcja osób, do których się zwróciłam z grzeczną prośbą, by ciszej się zachowywali i właściwie..
Czy dostałam w zęby za zwrócenie uwagi? Np od napakowanych byczków?
Nie..o dziwo nie dostałam.
Panowie przeprosili i zaczęli ciszej rozmawiać, starając się nawet nie używać obrażliwych słów a młodzież..młoda "dama" rzekła, "niech się dziecko uczy" a młodzieniec próbował zgłośnić swoją muzyke jeszcze bardziej,,ale już bardziej nie mógł. A obok siedziała matka rodzicielka..i uwagi synkowi nie zwróciła... widocznie już ogłuchła

Komentarz został ukrytyrozwiń

Guci, to nie jest tylko szkolny problem. Ludzie boją się reagować, bo nie mają zaufania do organów ścigania i aparatu sprawiedliwości. Zbyt wiele spraw umarza się ze względu na małą szkodliwość społeczną, inne ciągną się latami, a świadkowie obawiają się odwetu ze strony bandziorów.
I naprawdę nie sądzę, że nauczyciele wiedzieli. Przeczytaj to, co napisała xyz1. Byłoby znacznie lepiej, gdyby rodzice zaczęli wspólnie z nauczycielami walczyć o małe, środowiskowe szkoły - uczyłam w takiej przez długie lata i wiem, że była bezpieczna i przyjazna uczniom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Żenujące jest zatem zachowanie ciała pedagogicznego,
nasuwa się tutaj pytanie,
czy są sytuacje, w których najwygodniej jest udawać, że się o czymś
nie wiedziało, nie dostrzegało się tego problemu ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

xyz1 - to jest wynik obserwacji, jak obecnie w niektórych rodzinach wyglądają wzajemne kontakty.A nie usprawiedliwienie dla rodziców, że nie mają czasu dla swoich dzieci

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale ja nie mówię, że szkoła ma przejąc funkcje wychowawcze i wyręczać rodziców..każdy powinien robic co do niego należy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 10.04.2009 21:25

Droga Ewo (malenstwomoje) posiadanie dzieci to jest zobowiązanie nie tylko do zapewnienia chleba ale i opieka jeśli rodzić nie ma czasu dla swojego dziecka to wszystkie jego wysiłki w kierunku polepszenia bytu mijają się z celem. Szkoła nie ma wychowywać szkoła jak sama nazwa wskazuje ma uczyć i tylko a może aż tyle - szkoda że nawet z tego zadania wywiązuję się w sposób co najmniej średni biorąc pod uwagę ile to "nauczanie" kosztuje.
Pytasz czy nauczyciel albo rodzic może zauważyć co wziął czy nie wziął uczeń a ja mam inne pytanie czy rodzica albo nauczyciela tak na prawdę to interesuje bo moim zdanie w 90% przypadków nie co w przypadku nauczyciela jest logiczne bo nie za to mu płacą ale jeśli to dotyczy rodzica to cóż można tylko zapytać czy ci rodzice są jeszcze Polakami przez duże "P" bo przecież:"...Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie..."

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Czy jesteście pewni, że nauczyciel zawsze dostrzeże, że uczeń coś wziął, skoro nie widzą tego rodzice, bądź co bądź, spędzający z dzieckiem więcej czasu i orientujący się lepiej, co w jego zachowaniu odbiega od normy?"

Obecnie, to często tak jest, że rodzice widza swoje dzieci w przelocie przez kilka, kilkanaście minut, godzinę lub kilka dziennie. Nie mają dla nich czasu , bo "czas to pieniądz" i zarabiają pieniądze. No więc jak mają zauwazyć jakiekolwiek zmiany w zachowaniu?

Młodzież (dzieci) w szkole spędzają conajmniej 6-8 godzin. i tam tez są koledzy,towarzystwo, które ma taki wplyw na nich jakiego nie mają rodzice. I dlatego czasem w szkole mozna odkryc, że dzieje sie z dzieckiem coś złego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A plus oczywiście daję, Trzeba o tym pisać i pokazywać, że monitoring, dyżury i pogadanki to nie wszystko - problem wymaga radykalnych posunięć. Może jakieś propozycje?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Spróbujmy choć raz nie uogólniać. Są nauczyciele beznadziejni, tacy sobie i wspaniali. Bywa, że w szkole zdarza się tragedia, do której przyczyniają się zaniedbaniem, obojętnością. Bywa, ale to nie reguła. Są problemy, których rozwiązanie przerasta możliwości nauczyciela - niestety, należy do nich handel narkotykami.
W mojej szkole, na szczęście niewielkiej, jest monitoring. Nie obejmuje on jednak wszystkich pomieszczeń, przede wszystkim ubikacji. Dyżurujące nauczycielki wchodzą do toalet dla dziewcząt i chłopców (to ostatnie spotkało się już z nieprzychylnymi komentarzami rodziców), oczywiście z pominięciem kabin. A to już wystarczy, żeby właśnie tam przekazać sobie "towar". Zresztą, bądźmy realistami - jego rozmiary są tak niewielkie, że niemożliwością jest dostrzec taką transakcję nawet w szkole liczącej 200 uczniów. A sklepik to bardzo dogodne miejsce - w końcu co jest podejrzanego w fakcie, że uczeń podaje pieniądze i coś w zamian dostaje?
Powiem więcej - prawo skutecznie wiąże nam ręce. Nie wolno nam obszukać ucznia ani przeszukać jego rzeczy - może to zrobić tylko policja. Nie ma mowy o wykonaniu testu na obecność narkotyku, chyba że rodzice wyrażą zgodę, czego z reguły nie robią. Proszę zapytać, w ilu szkołach zgłaszano na policję podejrzenie o handel narkotykami i jaka była reakcja. Zdarza się, że policjanci oczekują zeznań uczniów, którzy ze strachu nie potwierdzą pogłosek, choćby dzień wcześniej krzyczeli o nich na korytarzu. Zresztą nie tylko o strach chodzi, zdradzanie czegokolwiek nauczycielom jest przez gimnazjalistów uważane za donosicielstwo i mało kto chce zasłużyć na miano "konfidenta".
I jeszcze jedno. Czy jesteście pewni, że nauczyciel zawsze dostrzeże, że uczeń coś wziął, skoro nie widzą tego rodzice, bądź co bądź, spędzający z dzieckiem więcej czasu i orientujący się lepiej, co w jego zachowaniu odbiega od normy? A może niektórzy z nich też uważaja, że "maryśka" to nic złego i należy ją zalegalizować?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nastolatkowie przedawkowali http://www.tvn24.pl/0,1594518,0,1,dwa-zgony-po-tabletkach,wiadomosc.html
Niby normalka

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.