Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17183 miejsce

Marzenia schowane w szafie. "Piaskowa Góra" Joanny Bator

Z ciemnych odmętów PRL-owskiej rzeczywistości wyrasta bryła Babela, wielkiego bloku wspartego na grzbiecie wałbrzyskiej Piaskowej Góry. Betonowy kolos trzyma swoich lokatorów w zimnym, nieczułym uścisku, bezlitośnie miażdżąc indywidualność.

 / Fot. J. LepiorzBabel jest jak więzienie dla marzeń. Usychają pomiędzy czterema ścianami, tłoczą się bezradne, nie wiedząc, co ze sobą zrobić. Czasem desperacja wyniesie je na taras, gdzie decydują się na skok, za którym nie ma już nic. Rodzice głównej bohaterki, Dominiki, gdyby tylko mogli, uciekliby daleko stąd. Tak samo Jagienka Pasiak, jej kochanek Zdzisiek i wielu innych. Każdy z bohaterów chciałby innego życia: spacerów innymi ulicami, z kim innym pod ramię. Dlaczego więc nie uciekają? Nie ocala ich nawet miłość, która jest tu towarem deficytowym. Jeśli ktoś kocha, to dziwacznie, nie z tej strony co trzeba. Za mocno albo za słabo, ale nigdy w sam raz.

Autorka konstruuje tutaj pewien stały wzór zachowania: jej bohaterowie, choć barwni i wielowymiarowi, rozjaśniają szarą rzeczywistość tylko na krótką chwilę. W dzieciństwie i wczesnej młodości wierzą w szczęście, miłość i swoją świetlaną przyszłość. Zderzenie z kapryśnym losem czy wyśrubowanymi oczekiwaniami otoczenia jest dla nich katastrofalne w skutkach. Z dnia na dzień blakną, szarzeją, by w końcu dać się pochłonąć pospolitemu życiu, które jest kresem marzeń.

Nie blaknie tylko Dominika. Wysoka dziewczynka o nietypowej urodzie wystaje ponad przeciętną, dosłownie i w przenośni. Bardzo tym wszystkim zaburza porządek Babelowych relacji. Nie daje się złapać w betonowe szpony sztampowego myślenia. Jej umysł lata swobodnie pomiędzy chmurami, śniąc o podróżach i egzotycznych krajach. W dole zostają również podziały społeczne. Dominika przyjaźni się z kim chce i kocha kogo chce, nie zwracając uwagi na status materialny, płeć czy narodowość. Indywidualistka i tłum, który dawno już udławił się własną bylejakością. To połączenie musi rodzić zgrzyt. Im starsza jest Dominika, tym głośniej wszystko dookoła niej zgrzyta. Nawet własna matka ma problemy z zaakceptowaniem swojej dziwacznej w jej mniemaniu córki, którą nazywa buszmenką. Jadwiga, pełna małomiasteczkowych obaw, nie potrafi się zdecydować, czy jeszcze ją kocha, czy już trochę nienawidzi a może się jej nawet nieco boi?

Napięcie rośnie, umiejętnie budowane przez pisane niemalże w pośpiechu, rozgorączkowane zdania, pełne swawolnych skojarzeń, mistrzowskich, choć pozornie przypadkowych point i finezyjnego słowotoku. Joanna Bator ma pewną ciekawą umiejętność. Pisząc o zmęczonym, szarym pokoleniu u schyłku komunizmu spomiędzy zmęczonych, pomiętych ciał i umysłów z chirurgiczną precyzją wyciąga drobnicę odruchów, zużytych marzeń i rojeń na jawie. A potem mieli to wszystko w maszynce słów, która pracuje tu pełną parą. Język jest tu żywy i ewoluuje, obrastając w nowe i dopasowując stare, by też nieco do nowego pasowało.

Niełatwo jest czytać „Piaskową Górę” nie tylko z powodu językowych konstrukcji. Autorka obnaża bowiem mechanizmy, które nadal rządzą życiem większości z nas. Dziś, tak samo jak kiedyś, zdumiewająco łatwo jest zapaść się po kostki w grząskim gruncie utartego szlaku, wpaść w mechanizm kołowrotka, który uciera nas na gładką masę. Kiedyś z masy tej lepiono standardowych obywateli, dziś – standardowych konsumentów. Obywatel dostawał mieszkanie, pracę, na święta rzucało się do sklepów szynkę. I obywatel się cieszył. Dzisiaj dostajemy premię, ruszamy do galerii handlowych, kupujemy gadżety, wakacje z palemką, i też się cieszymy. A marzenia najczęściej chowamy do szafy. Determinacja i siła, potrzebne do ich spełnienia, w pewnym momencie wyciekają z nas gdzieś, niczym z pękniętego naczynia. Potem pozostaje nam już tylko gonitwa za złudnym szczęściem. Kiedyś – za niemiecką czekoladą, kolorowym telewizorem czy małym fiatem, teraz – za nowym smartfonem, płaskim ekranem czy najmodniejszym ciuchem. Bieg z wywalonym jęzorem ku czemuś, co i tak w niczym nam nie pomoże.

Ale nie wszyscy tak biegną. Są jeszcze takie Dominiki, które wyfruwają z Babela, mimo że wszyscy dookoła bardzo chętnie ściągnęliby ją na ziemię. Do ich przyziemnych, przyciężkich spraw, pomiędzy morze zafrasowanych twarzy. Ale Dominika się nie daje. „Piaskowa Góra” jest opowieścią o tych, którzy się poddają i o tych, którzy rodzą się z siłą, która pozwala im latać. Nie zawsze rozumiani przez najbliższych, czasem na swoje szczęście muszą trochę poczekać. Ale prędzej czy później dolatują tam, gdzie chcą. Tam, gdzie każdy z nas chciałby być chociaż przez chwilę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

O Joannie Bator, a właściwie szwajcarskiej nagrodzie dla niej pisałam jesienią link
Recenzja, przyznaję, bardzo intrygująca. Wygląda na to , że książka porusza problem zagubienia się europejskiej młodzieży i nie tylko. Ostatnie dziesięciolecie to istna migracja ludów europejskich. A marzenia? są konieczne do życia, i tylko czasem ich realizacja uszczęśliwia, a czasem bywa udręką.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kolejna interesująca recenzja. Wpisałam Piaskową Górę na listę książek do przeczytania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W żadnym wypadku nie skreślam książki, odniosłem się do recenzji. Jednakoż już samą recenzję pochwaliłem za kwieciste słownictwo i porównania. Szkoda, że w opisie książki nie podał Pan, Panie Jakubie jakiegoś przykładu, w którym byłoby widać czym główna bohaterka różni się od szarej masy ludzi ją otaczających.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Dariuszu, bohaterka różni się tym, że rzeczywiście udaje się jej te swoje marzenia urzeczywistnić. Przykro mi, że odniósł pan tak negatywne wrażenie, czytając moją recenzję. Warto jednak zajrzeć do książki, zanim się ją skreśli.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja się w blokowisku wychowałam i lubię wspomnienia:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie widzę powodu, aby ciągle wspominać blokowiska PRL'u, ale recenzja jest interesująco napisana.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak mam uwierzyć, że bohaterka książki różni się od reszty mieszkańców bloku, skoro z opisu wynika, że jest taka sama. Jako dowód cytaty:
Inni mieszkańcy bloku:
„Rodzice głównej bohaterki, Dominiki, gdyby tylko mogli, uciekliby daleko stąd. Tak samo Jagienka Pasiak, jej kochanek Zdzisiek i wielu innych. Każdy z bohaterów chciałby innego życia: spacerów innymi ulicami, z kim innym pod ramię. Wszyscy śnią kolorowe sny, w których nic nie przypomina tego, co ich otacza”.
Głowna bohaterka:
„Nie blaknie tylko Dominika. Jej umysł lata swobodnie pomiędzy chmurami, śniąc o podróżach i egzotycznych krajach, nie dając się uchwycić”.

Jedynie autor tekstu przekonuje mnie na słowo, że owa Dominika jest inna, ponoć indywidualna, szkoda tylko, że nie podał choć jednego przykładu (jakiegoś działania), który by ją odróżniał od reszty, za to podał przykłady, iż jest taka sam jak reszta.
Podejrzewam, że ten brak konsekwencji nie jest przypadkowy, wnioskuję z tego jak i kwiecistego słownictwa, że książka opiera się głównie na oddziaływaniu na sferę emocjonalną , na grze słowami, odziewając tekst w kwieciste porównania, pomijając jednak konsekwentność narracji fabuły, logikę i na koniec próbę realistycznej analizy i zdiagnozowania postaw ludzkich. Jednym słowem coś do powzruszania się, po przeczytaniu czego nie będziemy ani na jotę mądrzejsi. Takie wrażenie odnoszę po przeczytaniu recenzji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Recenzja zachęciła mnie do przeczytania ksiązki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.