Facebook Google+ Twitter

Marzy mi się powrót Nihil novi

Patrząc na nasze życie polityczne, społeczne, gospodarcze i kulturalne marzy mi się powrót ustawy znanej pod nazwą Nihil novi.

Raz:


Co jakiś czas moi znajomi pytają, dlaczego nie spełniam podstawowego w demokratycznym państwie prawa i obowiązku obywatela. Chodzi oczywiście o udział w wyborach, a raczej publicznie deklarowany przeze mnie zamiar dożywotniego powstrzymywania się przed wrzuceniem kartki wyborczej. Jako człowiek uprzejmy i dobrze wychowany odpowiadam: nie zamierzam brać udziału w farsie. Nie chcę udawać, że wierzę w kłamstwa wypowiadane przez polityków, w które nota bene nawet oni nie wierzą.


Nie może być politykiem osoba prawdomówna. Kłamstwo jest bowiem wpisane w zawód polskiego polityka. Mówię nieprawdę? A zna ktoś z Szanownych Czytelników prawdomównego polityka? Takiego, który dotrzymuje przedwyborczych obietnic?

Ano właśnie! Toteż absencja wyborcza jest aktem o niebagatelnym wymiarze.


Popijając kawkę, w czasie kiedy inni głosują, oświadczam: nie wierzę wam, panowie politycy! Wiem, że kłamstwo wyborcze nie jest podstawą do odwołania ze sprawowanych funkcji (ordynacja wyborcza w zasadzie nie przewiduje możliwości odwołania posła przez elektorat). Wybierajcie się zatem sami!


Każde normalne państwo bardzo skrupulatnie wymaga wykonania wszystkiego, co mu kiedykolwiek obiecano – nawet ustnie. Polityk, który takich obietnic nie dotrzymuje, zazwyczaj oskarżany jest o nieudolność, a czasem o zdradę stanu. Wszędzie tylko nie w Polsce! U nas sprawdza się zasada Michaiła Bakunina: „...gdy tylko staną się rządzącymi lub przedstawicielami ludu, przestaną być robotnikami i zaczną patrzeć na czarnoroboczą masę z wysokości państwowego punktu widzenia; będą reprezentować już nie lud, lecz siebie i swoje roszczenia do kierowania ludem”. 


Mój głos nie ma żadnego znaczenia. Wybrani mają zostać ci, którzy zapewnili to sobie wcześniej, wpływając na kształt ordynacji. Otumanieni wyborczym jazgotem obywatele mojego państwa dokonują wyborów przedziwnych. Dzięki takim właśnie wyborom mamy to, co mamy. Ministrów i posłów, których miejsce nie w ławach poselskich czy rządowych, a w celach więziennych. Złodziei, łapówkarzy, aferzystów, pospolitych kryminalistów trudno znaleźć więcej w jakimkolwiek innym środowisku.

Mogę zatem tylko podziękować moim współobywatelom trafnych (!) wyborów i cieszyć się, że nie „przyłożyłem ręki” do grasowania politycznych przestępców.


Dwa:


W tym momencie nie od rzeczy jest przejść do kolejnych zarzutów, z jakimi się co jakiś czas spotykam. Zarzucają mi moi przyjaciele i czytelnicy, że nie czuję się dumny z przynależności do wielkiej polskiej rodziny. A z czegóż to mam być dumny? Z tysięcy niewykorzystanych szans rozwoju mojego państwa? Z chamstwa szerzącego się na ulicach? Z korupcji, która przeżarła sfery rządzące? Z setek tysięcy głodujących dzieci? Z szubrawców okradających nas z nadziei na „lepsze jutro”? Z wszechobecnej głupoty?


Zaiste, trudno być dumnym z przynależności do narodu polskiego. Tym bardziej, że jest to naród, który niszczy własne autorytety. Jan Paweł II stał się dla wielu zasłoną dymną. Ostatni z wielkich autorytetów służy dziś jako przykład do... nienaśladowania. Chętnie przytaczamy jego myśli, starając się omijać drogę, którą zaproponował.

Wybitne jednostki, które mogą i powinny zostać ustawione na piedestale obrzucane są błotem. Żyd, ubek, libertyn pada z różnych stron pod adresem Miłosza, Konwickiego, Michnika czy Owsiaka...


I gdzież tu powód do dumy?


Trzy:


Patrząc na nasze życie polityczne, społeczne, gospodarcze i kulturalne marzy mi się powrót ustawy znanej pod nazwą nihil novi. Niedouczeni historycy, pobieżnie odnoszący się do historii Polski, wystawili tej konstytucji niechlubną cenzurkę. Czy zasłużoną?


Sejm radomski z 1505 roku uchwalił słynną konstytucję „Nihil novi”. Odtąd parlament polski składał się z trzech stanów: króla, senatu oraz izby poselskiej. Ustawa nie niszczyła władzy królewskiej. Wyznaczyła jej ważne, prawem przewidziane miejsce, ustanawiając system na poły demokratyczny. Cóż jednak znaczą najlepsze nawet ustawy, jeżeli za realizację ich biorą się nieudacznicy! Ustawa „Nihil novi”, poparta przyjętym na tym samym sejmie „Statutem” Łaskiego nie zapobiegła narodowej klęsce.


Skoro wspominam już historię polskiego parlamentaryzmu to warto przypomnieć jeszcze jeden fakt. 23 października 1501 roku szlachta wymogła na królu Aleksandrze Jagiellończyku przyjęcie zbioru ustaw uchwalonych w 1501 roku w Piotrkowie. Znalazł się pośród nich artykuł „de non praestanda obiedientia”, na mocy którego poddani mogli wymówić królowi posłuszeństwo w razie naruszenia przez niego ustaw. Ech, jak marzy mi się dziś wprowadzenie prawa usuwania prezydenta, premiera, ministrów i posłów!


Cztery:


Zwróciliście Państwo uwagę, że ponumerowałem wątki dzisiejszego felietonu? Uczyniłem to antywzorem niegdysiejszego felietonisty Hammiltona. Twierdził on: numeruję, bo mam co numerować. Ja zaś numeruję, choć w istocie numerować nie mam czego. Kapryśny jednak jestem, więc tym razem sobie troszkę ponumeruję.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 18.01.2007 00:53

Właśnie przez taką postawę wybrani są Ci którzy rządzą. Bo skoro studenci muszą się uczyć zamiast głosować, pracujący pracować a tacy inteligenci jak autor są za bardzo zajęci piciem kawy to nic dziwnego że szturm przepuszczony przez starsze obywatelki na urny udał się jak mógł najbardziej. Więc teraz autor niech patrzy do czego doszło PRZEZ NIEGO.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem przeciwnego zdania. Uczestniczenie w wyborach nie należy traktować jako ciekawy dodatek do naszego życia, ale jako cholerny obywaletski obowiązek !!! Denerwuję się, jeśli absencja wyborcza jest tłumaczona faktem dbałości o naszą polską scenę polityczną. Szanowny Autorze, czy tego chcesz, czy nie chcesz - ktoś i tak zostanie wybrany- to miedzyinnymi Twoja wina, że w Polsce mamy takich, a nie innych polityków. Bardzo Ci za to dziękuję!

Komentarz został ukrytyrozwiń

I znowu autorze masz rację

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zakrzyknę tedy historycznie za myślą autora - Wybierajcie się zatem sami! - najlepiej na Madagaskar

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli trudno komuś cieszyć się i być dumnym patrząc na obraz i historię własnego kraju, to zawsze mozna być dumnym i ucieszyć się czasem ze swojego życia... Wtedy to pierwsze przyjdzie nieco łatwiej...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.