Facebook Google+ Twitter

Marzył o sutannie, tylko dziewczyn żal...

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2006-09-15 20:34

– Codziennie jako student Politechniki Łódzkiej, przechodziłem obok budynku seminarium duchownego. Coś mnie tam ciągnęło. Czułem, że muszę rzucić politechnikę i tam pójść - zwierza się 20–letni Michał.

fot. Express IlustrowanyOn i sześciu innych chłopców zdawało w miniony weekend egzaminy do Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi (w czerwcu, w pierwszej turze zdawało dwunastu). Siedemnastu rozpocznie od 7 października jedne z najtrudniejszych studiów.

Tylko dziewczyn żal...


Michał, szczupły blondyn w okularach, interesował się religią od dawna, a już w II klasie liceum zaczął myśleć o włożeniu sutanny. – Jeszcze nie byłem pewien, czy to powołanie. Rozmawiałem z wieloma księżmi, zadawałem im pytania. Fascynowały mnie autorytety kościelne: Jan Paweł II, Benedykt XVI. Należałem do młodzieżowej wspólnoty parafialnej. Zacząłem studiować na politechnice, ale wciąż brakowało mi sensu życia. Zdecydowałem się więc wstąpić do seminarium. Michał w jednej chwili zabrał wszystkie papiery z politechniki i przyniósł tutaj.
Nie żal mu, że nigdy nie będzie miał żony, dzieci. Rodzicom powiedział o swojej decyzji w ostatniej chwili.
Przed budynkiem stoi 19–letni Konrad. Przyjechał z siostrą, by mu dodała otuchy, ale w ostatniej chwili zrezygnował. Nie wszedł do środka.

– Mój kolega tu studiuje – mówi. – Jak wyjeżdża na wakacje, to się spotykamy. Opowiada mi o seminarium. Kilka lat temu zmarł mój ojciec. Bardzo to przeżyłem. To wiara pomogła mi wydostać się z psychicznego dołka. Zebrałem wszystkie papiery – pokazuje plik dokumentów: podanie adresowane do księdza rektora, życiorys, świadectwo dojrzałości, świadectwa przyjęcia sakramentu chrztu i bierzmowania, zawarcia sakramentu małżeństwa przez rodziców, zdrowia, wreszcie opinię księdza proboszcza, numer NIP i 4 zdjęcia...
– Do końca byłem zdecydowany, a teraz stchórzyłem, bo jak tu wstąpię, to koniec z życiem towarzyskim. Boję się, że nie wytrwam. Przez rok miałem dziewczynę, lubię dziewczyny...

fot. Express IllustrowanyWszystko w ręku... psychologa


W korytarzu ruch. Co chwila ktoś wchodzi. Jedni chłopcy w garniturach, krawatach, inni w swetrach. – Szczęść Boże, ja na egzamin – witają się.
Pierwszy egzamin to test psychologiczny – kilkadziesiąt pytań dotyczących upodobań, zainteresowań, sposobów reagowania. Potem rozmowa z psychologiem i księdzem przełożonym.
– To wymóg prawa kanonicznego – tłumaczy prorektor ksiądz Dariusz Kucharski. – Dzięki temu udaje się określić, czy kandydat nie ma jakiś zaburzeń psychicznych i czy nadaje się do życia w sutannie.

Kilka godzin później wszyscy siadają w wielkiej sali i odbywa się egzamin z wiedzy religijnej. Muszą odpowiedzieć na 10 pytań, np. "Mój ideał kapłaństwa", "Rola modlitwy w dziele mojego uświęcenia i zbawienia", "Co to jest przeistoczenie?", "Co mnie przekonuje, że Bóg istnieje?", "Jak rozumieć pełne uczestnictwo w Eucharystii?".
Przez kilka dni prace są czytane przez grono egzaminacyjne złożone z rektora, prorektora i dwóch prefektów. Wreszcie wyniki. Co do dwóch kandydatów są pewne wątpliwości. – To nie jest tak, że oni nie zdali – tłumaczy ksiądz prefekt Andrzej Ścieszko. – Po prostu decyzje zostały odsunięte na później. Nie mogę powiedzieć nic więcej.

Filozofia i prawo kanoniczne


Ci, którzy zdali, mają przed sobą 6 lat nauki i 6 lat życia w dyscyplinie. Wcześnie rano pobudka, modlitwa, poranne nabożeństwo i nauka. Oprócz obowiązkowych języków obcych i łaciny, filozofia, historia, teologia, liturgia (obrzędy kościelne). Mnóstwo wkuwania – mówią ci, którzy już w seminarium studiują. Po obiedzie czas wolny, ale tylko po to, by móc posiedzieć w bibliotece, uprawiać sport albo uczyć się śpiewu czy gry na instrumentach. Telewizja? Owszem, ale tylko programy informacyjne i religijne. Filmy oglądają rzadko, bo nie ma na nie czasu. W tym samym gronie (z przerwą na wakacje) przez 6 lat przyszli księża będą jedli posiłki i uczyli się. Na razie pojechali na obóz integracyjny do Rogowa. Tam będą mieli preludium tego, co czeka ich przez 6 lat. Śpią w domu rekolekcyjnym, modlą się, rozmyślają.

26 września wrócą do Łodzi. Do 30 września muszą odbyć obowiązkowe rekolekcje. Rok akademicki rozpocznie się dla nich 7 października. Po skończeniu nauki zostaną wyświęceni na księży, a potem arcybiskup metropolita łódzki podejmie decyzję, do jakich parafii trafią. Może do parafii kilka ulic dalej, a może do małego kościółka w dalekiej wsi.
– Ja jestem na to gotowy. Z pokorą pójdę tam, gdzie arcybiskup mnie wyśle – mówi Michał. – Bo prawdziwa wiara polega na pokorze.

Magdalena Grochowalska – Express Ilustrowany

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Piotr L
  • Piotr L
  • 24.03.2011 00:27

Bez celibatu nie ma prawdziwego kapłaństwa, pomijając wielką tajemnicę ofiary i zbawczej mocy jaka przez kapłana spływa na ludzi żonaty ksiądz po prostu nie miałby czasu dla wiernych. Kapłan to człowiek ciągłej walki, o duszę i zbawienie ale też o codzienne potrzeby swojej parafii i parafian. Musi być gotowy zawsze wyspowiadać, wspomóc radą czy chlebem, musi być gotowy zawsze zginąć za swoją wiarę, strach o dzieci czy żonę nie może mu wiązać rąk. Jasne że mężczyzna szuka towarzystwa kobiet, ich miłości, każdy chce być kochany i dla kogoś ważny ale jesteśmy ludźmi i decyzje które podejmujemy są świadome, poza tym Bóg jest wszechmogący - będą z nim nigdy nie będziesz sam. Powołanie małżeńskie i kapłańskie jest pełnowartościowe tylko jeśli jest w zgodzie i jedności z Bogiem. Piszecie tu dosyć oszołomskie komentarze o kochankach księży - takie przypadki pewnie się zdarzają, ale są w znakomitej mniejszości, tylko że media i ludzkie plotki demonizują to zjawisko żeby się dowartościować. "nie jestem taki zły nawet księża grzeszą". Módl się za księdza zamiast go z góry oceniać i obgadywać - nawet nie wiesz jak ciężkie brzemię nosi. Co będzie jeśli go zabraknie? Jeśli nie będzie księży nie będzie zbawienia. Zamiast pozornie pomagać poprzez orędowanie za zniesieniem celibatu lepiej wspieraj słowem i modlitwą a żadne "ułatwienia" nie będą potrzebne

Komentarz został ukrytyrozwiń

Celibat i bezżeństwo to choroba kleru. Znam opienię kilku księży. Im są żony nie potrzebne wystarczają im kochanki i nałożnice. Kase mają tylko dla siebie z niczego nie muszą sie tłumaczyć. Żyją w zakłamaniu i obłudzie i to oni mają nam mówić jak mamy żyć. Niezgadzam sie z tym. Wielu ludzi myślało że po śmierci JPII celibat może będzie zniesiony ale sie chyba przeliczyli bo BXVI jest jeszcze wiekszym konserwatysta w tych sprawach. Większości księży tak jest poprostu wygodnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dlaczego trzeba wybierać pomiędzy Bogiem a dziewczynami? Mniej uczciwi księża potrafią to jednak pogodzić... Chłopak zrezygnował z kariery matematyka na rzecz duchowieństwa po utracie ojca. Gdyby nie owa strata, pewnie mielibyśmy świetnego naukowca. A może i nie, ale normalna zapewne rodzinę. Iluż księży i ileż zakonnic jest nie tyle z powołania, co z nieszczęść wszelakich? A potem powołanie dorabia sie do idei.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.