Facebook Google+ Twitter

"Masakra” toruńska

Choć Ciechowski żył krótko, zostawił wiele. Prawie 12 lat temu nagrał z Republiką swoją ostatnią studyjną płytę.

Okładka albumu "Masakra" / Fot. RepublikaArtysta mówił o "Masakrze", jako o trzecim (po "Nowych Sytuacjach" i "Nieustannym Tangu") albumie grupy. Tekstowo i muzycznie stanowiła powrót do lat 80., najlepszego okresu zespołu. Ciechowski podkreślał potrzebę budowy nowego wizerunku zespołu. Za produkcją, aranżacją nagrań i tekstami stał jeden człowiek - człowiek instytucja, Grzegorz Ciechowski. Tym samym mamy odpowiedź na pytanie, dlaczego Republika nigdy już nie wróci.

W nagrywaniu płyty uczestniczyła czwórka ludzi. Na płycie usłyszymy głosy Ciechowskiego, gitarzysty Krzywańskiego i perkusisty Ciesielskiego. Stawkę uzupełnia basista Leszek Biolik. Całość dograł Leszek Kamiński. Płyta zawiera 10 utworów i trwa niewiele ponad 41 minut. Oprócz klasycznych instrumentów usłyszmy różnego typu elektroniczne udziwnienia. Chociażby w "Raz na milion lat" czy "Koniec Czasów". Największym przebojem okazała się jednak ironiczna i prowokatorska "Mamona". Utworem tym Ciechowski igra ze słuchaczami: Nie traktuję cię jak głupca, ja zakładam, że ty słuchasz I że widzisz to, ja dzisiaj piszę dla mamony. Wprost mówi, że nic nie przeżywa, nic nie ukrywa. Liczą się tylko pieniądze i to właśnie dla nich tworzy. Nie kryje się za tym nic głębszego. Odważne, ale to takie Ciechowskie. Sam w wywiadzie z Hubertem Musiałem i Piotrem Walickim przyznaje: Fajnie jest zachować autentyczność i niezależność, ale 200 tysięcy sprzedanych płyt też by się przydało, prawda?.

Kolejnymi ciekawymi pozycjami są "Masakra" i "Odchodząc". "Masakra" to utwór tytułowy i rozpoczynający album. Nieco przerażający, nieprzewidywalny i zaskakujący - wypisz, wymaluj Ciechowski. Cała płyta miała być ostatnią deską ratunku dla upadającej legendy Republiki. Dlatego w Masakrze usłyszmy przekaz: żadnych kompromisów, żadnego schodzenia na pobocza. Po prostu: wolę masakrę, niż przepaść bez słuchu. "Odchodząc" to z kolei utwór nadzwyczaj często interpretowany po nagłej śmierci artysty. Wszyscy zadawali sobie wówczas pytanie: Co chciał przekazać przez tę niezwykle nastrojową, liryczną kompozycję? Śpiewa: Jestem lżejszy od fotografii, z których będziesz mnie teraz wycinać, będę milczał - i tak jestem martwy. Grzesiek nie mógł przewidzieć swojej śmierci, nie należy zatem podciągać "Odchodząc" jako ostatni testament poety.

Z całej płyty moim faworytem jest tajemniczy "Raz na milion lat". W rozmowie z Wiesławem Królikowskim z "Tylko Rock" autor wyznaje: Jest to historia wielkiej miłości, która zaczęła się od niepozornego spotkania. Utwór fantastycznie rozwija się po upływie dwóch i pół minuty. To trzeba usłyszeć. Płyta dobra, ale na pewno nie najlepsza w całym dorobku toruńskiej grupy. Znajdują się na niej kompozycje mniej ciekawe ("Strażnik snu"), które przed nudą chronią wyłącznie teksty Ciechowskiego. Ciekawostką jest, że w dniu premiery do albumu dodawano banknot z teledysku "Mamony". Były one tak dobrze dopracowane, że uznano je za próbę fałszerstwa. Próbą oszukania publiczności na pewno nie była "Masakra". Mogli oni swoje uczciwie zarobione/znalezione pieniądze przeznaczyć na uczciwie zrealizowaną płytę. Co dalej? Ciechowski zmarł. Skończyło się masakrą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.