Poza tym działalność Centrum Handlowego - codzienny ruch jak na Bielanach Wrocławskich. Uważamy, że osiedle mało „skorzystało” z faktu powstania tylu budowli służących całej społeczności. Nawet takie inwestycje jak: ekrany akustyczne od ulicy Pilczyckiej do Królewieckiej, parking przy ulicy Mrągowskiej, teren rekreacyjny przy stawie na ulicy Maślickiej, budowa progów zwalniających na ulicy Warmińskiej, budowa ORLIKA, budowa basenu krytego nie mogą zostać zrealizowane, mimo że niektóre z nich mają opracowane projekty i pozwolenia na budowę, bo „nie ma pieniędzy”, co jest mijaniem się z prawdą - pieniądze są, tylko nie na to! - oburza się Grażyna Lange.
- Sama budowa stadionu na Euro 2012 oraz Autostradowej Obwodnicy Wrocławia to kłopoty komunikacyjne, korki, zwiększony ruch - dodaje Wiceprzewodniczący Zarządu.
A czy mieszkańcy dostrzegają jakieś pozytywy lokalizacji stadionu na Euro 2012 właśnie na Maślicach?- Pozytywy są następujące: będzie piękny stadion, świetna komunikacja z miastem i światem, dobre, bliskie zaopatrzenie we wszystko lub prawie wszystko, możliwość uczestniczenia w ciekawych imprezach lub tylko ich posłuchania (niestety) - wymienia przewodnicząca Zarządu.
Nam - wrocławianom niemieszkającym na Maślicach pozostaje tylko pogratulować mieszkańcom tego osiedla wytrwałości w poświęcaniu się „dla dobra ogółu”. Osiedle to padło bowiem ofiarą urbanistycznego syndromu „miasta w mieście”, czyli osiedla, które w bardzo krótkim czasie musi przejść drogę z bycia sypialnią na bycie centrum kulturalno-sportowym dużego miasta. Proces ten jest olbrzymim wyzwaniem nie tylko dla całego miasta, ale przede wszystkim dla mieszkańców osiedla, którzy dźwigają całą metamorfozę na swoich barkach. Trzymajmy za nich kciuki, bo lada dzień syndrom „miasta w mieście” może dotknąć nasze osiedle.
Autor: Anna Fedas
Tekst pierwotnie opublikowany na stronie
wroclaw.ngo.pl