To oferta złoczewskich kamedułek dla wszystkich uzależnionych od pracy, telewizji czy choćby telefonu komórkowego. Ale także i dla tych, którzy mają dość hałaśliwego świata i szukają wyciszenia lub bliższego kontaktu z Bogiem. Złoczewski zakon jest pierwszym w Polsce żeńskim, i na dodatek klauzurowym, zamkniętym zakonem, który wpadł na taki pomysł. Projekt chwycił. Co chwilę dzwonią chętni do spędzenia wakacji za murami. Ci, którzy się zdecydują, będą przebywać w domu rekolekcyjnym na terenie zgromadzenia.
Jak mówi przeorysza Weronika Sowulewska, będą mieli możliwość udziału w codziennym życiu wspólnoty zakonnej. A to wypełnione jest modlitwą i pracą. Zwykły dzień siostry zaczynają o 6 rano. Godzinę później nabożeństwo. Potem śniadanie. Po modlitwach popołudniowych obiad (od godz. 13). Potem modlitwa różańcowa i ewentualnie czas wolny, który można przeznaczyć na kontemplację lub pracę fizyczną w ogrodzie. O godz. 18.30 kolacja, zaś od godz. 22 cisza nocna.

- Świeccy nie modlą się ani nie pracują razem z siostrami - zaznacza przeorysza. - Jedynie znajdują się na terenie zgromadzenia. Żyją naszym życiem, jeśli oczywiście chcą. Mogą bowiem wybrać swój rytm.
W domu rekolekcyjnym jest 30 pokoi: dwu- lub czteroosobowych. Chętni do pobytu za murami zakonnymi muszą wpierw przejść pozytywnie rozmowę z przeoryszą i mieć rekomendację swojego proboszcza...
Na pytanie, ile kosztuje dzień pobytu za murami, zakonnica nie chce rozmawiać. Mówi, że to indywidualna sprawa, do domówienia między zainteresowanymi stronami. Udało nam się ustalić, że stawka wynosi nie mniej niż 30 zł. (d)