Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Masz małego mózga?

Pozycja materiału w rankingach:

2387 miejsce

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 46pkt

Oceń:

Masz małego mózga?


Że reklamy, w tym telewizyjne, robią naszemu językowi i polonistom wielką krzywdę, wiadomo nie od dziś. Rzucają kłody pod nogi na każdym kroku. Ale czy nikt się nie zastanawia nad tym, jaką krzywdę robią dzieciom? Bo są coraz bardziej ordynarne i prymitywne?

 / Fot. Gutenberg Encyclopedia/Domena publicznaOne też chcą wiedzieć, o co tu idzie. I się dowiadują, prędzej czy później. Bo jakoś to w szkole pani inaczej mówiła. Mam duży telewizor, ekran. Tymczasem dziecko zachodzi w głowę, dlaczego ma dużego/małego telewizora... Kiedy dorośli szybko znajdują drugie dno i przechodzą nad tym do porządku dziennego, ewentualnie kiwając z politowaniem głową, dzieciom to nie daje spokoju.

Do znudzenia mogłabym podawać z autopsji niezliczone przykłady nasilającego się zjawiska odkrywania przez dzieci… "neogolizmów". Ale czy to kogoś obchodzi? A może "obchodzi inaczej"? Podobno bilbordy z reklamą, o której tu dzisiaj prawię, stoją w pobliżu szkół. Dzieci mają więc takie nowoczesne i beznakładowe "wychowanie seksualne".

Jedna z ostatnich lekcji języka polskiego w klasie szóstej. Uczniowie pracują w grupach z różnymi słownikami. Tworzą bank słówek, zwrotów, wyrażeń, fraz wokół wyrazu wyobraźnia. Ale ta podpowiada im, że lepiej poszukać czegoś bardziej intrygującego. Na topie. Słów na "w" będących wulgaryzmami oczywiście w naszym języku nie brakuje. Przez moment klasowi specjaliści prześcigają się w wyszukiwaniu takich, których niejedni dorośli by głośno nie powtórzyli. (Nie wszyscy oczywiście, bo telewizja coraz częściej mówi, że ci na świeczniku to niekoniecznie się wstydzą). Chłopcy głośno i spiesznie wykrzykują znalezione słowa, by zasłużyć na podziw i uznanie w oczach klasy. Zostają nagrodzeni za odwagę gromkim śmiechem... Mina rzednie, kiedy przychodzi wyjaśnić, dlaczego to ich zdaniem wulgaryzm. No bo jak to powiedzieć?

Zdania Internautów na temat reklamy jak zwykle są podzielone:

~ kasiekk91 się oburza:
"Reklamy w telewizji, radiu, internecie są tak obrzydliwie dwuznaczne... Nawet jadąc ostatnio do szkoły, widziałam przy ulicy bilbord "Masz dużego?". Czy wam to nie przeszkadza? Naprawdę przeraża mnie to, dokąd ten świat zmierza".

Krótkowzroczna ~ralph pisze:
"Ja się z tego bilbordu śmiałam, co mnie inni obchodzą? Niech się każdy rozbiera, pokazuje co ma pięknego. To jest indywidualna sprawa osób pokazujących siebie bez ubrania, bezwstydnych. Tak szczerze, skoro ja się szanuję i nie pokazuję tego co mam pod ubraniem to niech inni robią na opak".

Budujące jest, że są jeszcze tacy, którym "bardzo kiepska kampania telewizorów" zwyczajnie przeszkadza.

Kiedy ma się dość takich kreatywnych reklam, na usta ciśnie się pytanie do twórców: Masz małego mózga?

Rada Reklamy śpi? Nie widzi, nie słyszy? A może uważa po prostu, że reklama "jest utrzymana w konwencji żartobliwej, nie zawiera treści sprzecznych z dobrymi obyczajami". No chyba że się mylę...

Zobacz także:

Jolanta Paczkowska OFFline profil autora

Autor: Jolanta Paczkowska

Napisz do autora

Artykuły (136) Galerie (148) Średnia ocen (4.83)

Miejscowość: Nowa Sól | Kraj: Polska

O mnie: Dziennikarka z zamiłowania, pedagog i polonistka z wykształcenia. Nominowana przez Autorów i Redakcję Wiadomości24.pl do tytułu Dziennikarza Roku 2009 miesięcznika Press. Dziennikarz Obywatelski 2009 Roku - głosami Kapituły Konkursu. Od sierpnia... więcej

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 30

Sortuj komentarze:

Katarzyna Lengowska 02.09.2011 13:48

Ocena: Ocena pozytywna 0 Ocena negatywna 2

Moim zdaniem reklamy owszem, wpadają jednym uchem, lecz wypadają drugim. Wizualnych w ogóle nie zauważam ani ja ani większość moich znajomych. Wśród takiej ilości śmiecia wokół mózg się w ten sposób broni.
Problem leży odrobinę gdzieś indziej. Nie będę odkrywcza, to psychologowie odkryli już dawno - problem leży w reakcji na zachowanie dziecka. Jeśli dziecko przeklnie, a dorośli zaczynają na to zwracać uwagę lub co gorsza chichotać, utrwalają takie odzywki. Skoro raz się dorosłym spodobało, dziecko będzie chciało podobać się częściej. Czasem lepiej jest zignorować lub zawstydzić dzieciaka. I naprawdę, większość wulgaryzmów dzieci wynoszą z domu. Ale jak słyszę ojca tłumaczącego coś matce i używającego "k..." jako przecinka, przy dziecku, to czemu się dziwić? Imprinting działa doskonale.
Na koniec o dwuznaczności. Od dzieciństwa uwielbiam książkę "Bracia Lwie Serce". Mój mąż przeczytał ją dopiero niedawno. Jego opinia: "Ta książka nie jest dla dzieci, bohaterowie popełniają samobójstwo!". Chwila zastanowienia... rzeczywiście. Ale żadne dziecko tego nie zauważa, przemyka po tym powierzchownie, ważne jest to, co później. Dzieci (to już niestety nie dotyczy tak bardzo nastolatków) naprawdę nie zawsze widzą świat tak jak dorośli ;)

Poza tym jednak zgadzam się z autorką w jej punkcie widzenia. A reklamy są rzeczywiście coraz bardziej prymitywne...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magda Wieczorek 07.12.2010 21:21

Ocena: Ocena pozytywna 65 Ocena negatywna 53

Jolu mnie się wydaje, że jesteśmy bardziej obojętni niż bezsilni jako rodzice, nauczyciele, społeczeństwo. Może już się do tego przyzwyczailiśmy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wojciech Arciszewski 07.12.2010 20:52

Ocena: Ocena pozytywna 66 Ocena negatywna 49

Reklamy bardzo często starają się " złapać kontakt" z młodym pokoleniem, najchętniej poprzez "prymitywizację" języka. Skrótowość i niechlujstwo internetowych komunikatorów przenosi się na ulice, a potem do reklamy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcin Stanowiec 07.12.2010 19:11

Ocena: Ocena pozytywna 58 Ocena negatywna 61

Bardziej niebezpieczne są przekazy dynamiczne. Seks edukacja w MTV to dopiero koszmar. Bezradność rodziców jeszcze większa. Właściwie rodzice sami wkręcają się w tę zabawę na przykład oferując swoją córkę przygodnemu chłopakowi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolanta Paczkowska 07.12.2010 15:09

Ocena: Ocena pozytywna 61 Ocena negatywna 66

"W tym momencie, nawet to, co wpajane w domu jest nieważne - zanika. Źle jest odstawać od ogółu, więc się podporządkowują temu, co wszechobecne, co modne". - święte słowa. Tak było zawsze, odkąd pamiętam. I to zdziwienie rodziców, a czasem konstatacja: Myślałam/myślałem, że znam swoje dziecko.

Dziś jeden z łobuzów rzucił w kierunku koleżanek (prymusek, z tzw. dobrych domów) obraźliwą wiązankę. Po rozmowie, przeprosił (trudno nazwać to skruchą, raczej wyrachowaniem, obawą przed reakcją rodzica, którego środki wychowawcze pozostawiają wiele do życzenia), dziewczynki przyjęły przeprosiny z zalotnym uśmiechem... OK, więcej nie będę zanudzać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Joanna Kato 07.12.2010 09:00

Ocena: Ocena pozytywna 60 Ocena negatywna 66

Ja tam jestem pewna , że z tego się wyrasta...z czasem wszystko wraca do normy:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Krzysiak 07.12.2010 08:27

Ocena: Ocena pozytywna 60 Ocena negatywna 62

Mózg dziecka jest jak gąbka,która chłonie wszystko, a szczególnie to co jest w jej zasięgu. Reklamy mają taką formę ,że najszybciej je się zapamiętuje. Im głupsze tym bardziej. Wulgaryzmy nas otaczają. Seks kapie z każdego miejsca. Spójrzmy tutaj link . i jeszcze link w komentarzu- gdzie jest bardziej obrazowo reklama pokazana. Wartości uległy zatraceniu. Jest kult pieniądza. Więc nieważna jaka reklama, ważna by się sprzedawała.
A dzieci, młodzież - nastolatki– to taki okres, w którym koledzy i koleżanki mają największy wpływ na swoich rówieśników. W tym momencie, nawet to co wpajane w domu jest niewazne - zanika. Zle jest odstawać od ogólu, więc się podporządkowują temu co wszechobecne, co modne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolanta Paczkowska 07.12.2010 07:47

Ocena: Ocena pozytywna 73 Ocena negatywna 58

Ula, nie jesteś dziwna, skąd? :) Ja mam inny punkt widzenia, bo z racji zawodu mam codzienny kontakt z dziećmi. I wydaje mi się, że mam obowiązek tę druga stronę medalu pokazywać. Problemu związanego z reklamami też pewnie bym tak nie odbierała, gdybym właśnie nie widziała go szerzej. Nie mnie jedną zajmuje wpływ reklamy na postawy dzieci i młodzieży - w internecie też nie brakuje prac badawczych na ten temat. Dlaczego?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Urszula Agata Marczewska 07.12.2010 02:48

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 58

Hm. Dziwne to wszystko. Kiedy myślę o tym szczerze, to muszę przyznać, że u mnie w domu dość dużo się bluzgało. A jednak jakoś nie weszło mi to w krew i drażni mnie rzucanie "k..." u innych. Reklamy takie jak ta o której pisze Jola również mnie drażnią (choć umiarkowanie o tyle, że mogę się z tego wyłączyć, a brak mi na co dzień kontaktu z dziećmi). Jestem dziwna? Czy może te sprawy o których pisze Jola biorą się z czego innego?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jolanta Paczkowska 06.12.2010 23:00

Ocena: Ocena pozytywna 61 Ocena negatywna 59

Ewo, kiedyś to było proste. Przejrzysty system wartości, nauczyciel w "chowaniu" był wspierany właściwie przez wszystkich, na czele z rodzicem, łącznie z sąsiadami dziecka. Teraz bardzo często zostaje na polu sam, a jeszcze przychodzi mu naprawiać błędy góry. Czy ktoś wie, jakie są dzieci kształcone według najnowszej reformy, I-II klasy, dywanikowe? Jeszcze jeden przykład z dzisiejszego dnia. Z kina. Mikołaj zafundował im jakiś zachwalany, komercyjny film. Nauczycielki wróciły załamane - totalny brak umiejętności skupienia uwagi, biegające kino. Ale to już inna bajka...

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.