Jak organy administracji publicznej reagują na TIP?A.K.: - Różnie. Są placówki zainteresowane naszą ofertą. Dzwonią stamtąd urzędnicy, urzędniczki i pytają, kiedy będą szkolenia, a kiedy zapisy na nie. Są też takie miejsca, z którymi współpraca jest niemożliwa, bo kultura prawna w takim miejscu jest na niskim poziomie W tej drugiej kategorii mieszczą się zwykle małe placówki. Trzeba powiedzieć, że zróżnicowanie pośród polskich urzędów jest naprawdę ogromne, a
w dużej mierze zależy od zarządzającego danym miejscem. Pamiętajmy jednak, że trudno oskarżać organy, że mają słaby BIP, gdy na cały urząd jest tylko jeden komputer. Wiemy, że nie dotrzemy do wszystkich od razu. W trakcie TIP pracujemy z tymi, którzy przejawiają taką wolę. Inna para kaloszy to działania strażnicze, prowadzone przez nasze stowarzyszenie. Wtedy sprawdzamy stan przygotowania urzędu do udostępniania informacji publicznej. Wybieramy nie tylko te, nam przychylne. Czasami reakcje są nerwowe: "Kim wy jesteście? Po co wam to?". Wierzymy że, jeżeli urząd „przećwiczy” sobie udostępnianie informacji z nami, to następna osoba, która będzie się chciała czegoś dowiedzieć będzie miała łatwiej.
Porozmawiajmy dłuższą chwilę o szkoleniach, które organizujecie. A.K.: - Warsztaty opierają się na doświadczeniach zebranych przez stowarzyszenie oraz wiedzy prawnej, którą mają nasi eksperci. Mamy różne programy działań. Są szkolenia dwunastogodzinne albo sześciogodzinne. Staramy się unikać formy wykładu. Zbieramy ludzi i chcemy z nimi rozmawiać. Chcemy unikać nudy. Warsztaty odbywają się w małych grupach, tak aby wszyscy mogli ze sobą porozmawiać. Na szkolenia przychodzą ludzie o różnym poziomie wiedzy. Zarówno specjaliści od informacji publicznej jak i laicy. Ci pierwsi dodatkowo mogą wzbogacić spotkanie swoją wiedzą. Nie uzurpujemy sobie prawa do bycia jedynymi mądrymi. Staramy się przekonać przychodzących do nas urzędników, że dostęp do informacji publicznej to prawo obywatela, że obowiązkiem osoby pracującej w administracji jest udzielić informacji. Obywatelom zaś staramy się przekazać, że urząd to suma pracujących weń ludzi, a także że rządzi się on swoistymi prawami.
K.I.: - Ćwiczymy procedurę, podstawowe zachowania. Staramy się podnieść świadomość i kulturę prawną. W przypadku konkretnych problemów zwykle prosimy o kontakt indywidualny.
Kolejny Tydzień Informacji Publicznej już za rok? A.K: - Jak najbardziej tak. W przyszłym roku będziemy mieli środki na realizację naszych planów, w tym robimy to jako spontaniczni wolontariusze i wolontariuszki. Przyzwyczailiśmy się już, że pod koniec września jesteśmy wyłączeni z życia.
K.I.: - Nie tylko my tworzymy TIP. Bez członków stowarzyszeń z małych miejscowości nic by się nie udało. To oni pomagają zorganizować szkolenie, organizują sale, zajmują się promocją. Trzy lata temu zaczynaliśmy sami, mogliśmy liczyć na niewielką pomoc ze strony lokalnych grup, stowarzyszeń. W tym roku udało się nam pozyskać ochotników do pomocy. Więcej, planując wszystko musieliśmy odrzucić kilka miejsc, ponieważ nie dajemy rady. W ciągu tygodnia nie można objechać całej Polski 15 razy. W tym roku będzie sześć szkoleń, może siedem, jak dobrze pójdzie. W przyszłym roku też będą szkolenia, ale w innych miastach. Staramy się powoli zapełniać mapę Polski. Nie możemy powtarzać szkoleń w tych samych miejscach. Jeśli pojawiliby się prawnicy, chcący podjąć współpracę, to bardzo serdecznie zapraszamy. Chętnie nawiążemy współpracę w tej dziedzinie.