Facebook Google+ Twitter

Masz, tylko nie wydaj wszystkiego od razu

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-04-29 13:28

Każdy banknot ma swoją wartość i skojarzenia. Zapraszam do przeglądu polskich nominałów z trochę innej perspektywy.

Najbardziej lubię banknot dwudziestozłotowy. W sumie takim najczęściej dysponuje. Jest to suma optymalna, stosowana na wypady do niedrogiego baru lub spędzenia czasu w plenerze. Co mieści się w tej sumie? Zestaw obowiązkowy to fajki i parę browców. Ewentualnie jakiś inny napój orzeźwiający. Z tym zestawem można miło spędzić wieczór, zabawiać znajomych ostatnio zasłyszanymi dowcipami czy też prowadzić rozmowy o życiu i jego wszystkich aspektach. Dwadzieścia złotych to pieniądz niezbyt wygórowany, taka prawda, jednak dobrze wykorzystany może dostarczyć rozrywki.

Inaczej jest z dwustuzłotówką. Nie wiem ile razy miałem ten banknot w portfelu. Rzadko się zdarza, a jak już, to zostaje przeznaczony przede wszystkim na większe zakupy spożywcze lub zamieniony na jakieś nowe ciuchy. Nie pamiętam nawet jaki król na nich widnieje. Nie pamiętam też jego zapachu, jest zbyt ulotny. Polskie cwaniaki (bo nie nazwę ich mafiosami, to by ujmowało prawdziwym mafiosom) obracają takimi banknotami. Prawdziwy cwaniak nie trzyma pieniędzy w portfelu. Trzyma banknoty zwinięte w rulon – największym nominałem na zewnątrz – najczęściej nakładając na nie gumkę. Dziennikarze nie mogą przyjmować łapówek – to oczywiste. Lecz nie wszyscy wiedzą, że mogą przyjmować upominki do wartości dwustu złotych. To jest taka ogólnie przyjęta, legalna łapówka. Tak przynajmniej uczono mnie w szkole.

Dyszka kojarzy mi się tylko z jednym – paczka fajek i jakieś drobne z reszty. Zależnie od tego jakie papierosy się kupuje, można resztę jakoś wykorzystać. Pięćdziesiąt złotych najczęściej wyjmuję ze ściany płaczu – czyli bankomatu. Wiem, że jak wypłacę więcej, to szybciej stracę te pieniądze. Po prostu się rozejdą. Stówka to nic innego jak sposób na spędzenie wieczoru w mieście z dziewczyną. Kolacja, kino i jakieś inne drobiazgi. Możliwości zresztą jest wiele, w zależności od tego jak chce się spędzić czas.

Dwuzłotówka dla graczy w piłkarzyki jest tym, czym szczęśliwa dziesięciocentówka dla Sknerusa McKwacza. Często nabiera swojej wartości, a dzieje się to wówczas, gdy nikt w barze nie dysponuje taką monetą. Zaczynają się kombinacje lub po prostu pas. W zamierzchłych czasach dwa złote było utożsamiane z cheeseburgerem z McDonalda. To były piękne czasy.

Pięć złotych zawsze otrzymywałem w prezencie od babci. Towarzyszyły temu dwa powtarzane teksty. Na zmianę oczywiście: „Masz, tylko nie wydaj wszystkiego od razu”, „Masz, tylko narkotyków sobie nie kupuj”. Nie pamiętam już na co przeznaczałem te pieniądze. W sumie za pięć złotych można mieć już dwa piwa. Symboliczna złotówka – suchy gofr lub mały lód. Niektóre piłkarzyki chodzą też na złotówki. Szkoda, że nie są
one powszechniejsze.

Takie właśnie mam skojarzenie na temat pieniędzy. Przepraszam, że nie było nic o kursach walut, inflacji czy kryzysie – po prostu mnie to nie interesuje. Może kiedyś zacznę się tym przejmować, na razie wystarczy mi te dwadzieścia cztery złote w portfelu. Paczka papierosów, cztery soki w przystępnym barze i dwie partie piłkarzyków. Po co mi więcej? Przynajmniej dzisiaj…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 19.05.2009 20:42

Za późno nie jest ani za wcześnie - to jest Twój czas, Twoja era :)
+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ode mnie też plus, ciekawie napisane :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ nigdy nie jest za późno : )

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zabawny tekst jak dla mnie :)) +

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.04.2009 16:08

a gdybyś nie kupował fajek w portfelu zostałoby więcej!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.