Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

182108 miejsce

Maszyna czasu

Mam nadzieję, że Herbert George Wells, wybitny angielski pisarz, wybaczy mi to wyraźne nawiązanie do tytułu jego sławnej książki. Na swoją obronę mam tylko argument, że społeczne okoliczności w dużym stopniu mnie tłumaczą.

Oto w pierwszych latach XXI wieku, w pewnym kraju, który ma wielkie ambicje uzyskania, w całkowicie nowy sposób, znaczenia w świecie, profesor, czyli osoba, której intelektualne kwalifikacje i dorobek naukowy zostały uznane przez wspólnotę uczonych, proponuje wielkiej grupie Polaków, którzy na szczęście zachowali jeszcze autonomię myślenia i resztki odwagi cywilnej, odbycie podróży w czasie i powrotu do wieku XIX. Trzeba przyznać, że to niezwykłe przedsięwzięcie nie wymaga, na szczęście, żadnego dofinansowania z coraz mniejszych funduszy państwowych przeznaczanych na badania naukowe. Wybitni polscy uczeni czekający z utęsknieniem na drobne sumy, które pozwolą im prowadzić badania, mogą odetchnąć z ulgą. Ich praca badawcza nie jest w najmniejszym stopniu zagrożona. Profesor Maciej Giertych, eurodeputowany do Parlamentu Europejskiego do swoich skoków w czasie nie potrzebuje pieniędzy.

Wystarczy do nich jego genialny intelekt, ogromna pewność siebie i oczekiwanie, że Bóg, który, jak wiadomo stworzył świat, przyzna mu, w końcu, rację. Tego ostatniego nie byłbym taki pewien, ale moje zastrzeżenie sceptyka nie są tutaj ważne. Byłbym może mniej krytyczny, gdyby nie fragmenty kolejnego wykładu o niespełnianiu przez teorię ewolucji Karola Darwina kryteriów naukowości, obejrzane w telewizji. Przyznaję, że z pewnością były to zdania wyrwane z kontekstu, ale odniosłem wrażenie, że profesor nie czuł się zbyt pewnie w problemie wykładu i – poza tym – wyraźnie ględził bez sensu. Przepraszam za używanie dosadnych słów, ale zabrakło mi ich w medialnych komentarzach. A właśnie tak określaliśmy, w studenckich czasach, niezrozumiałe gadanie o niczym naszych wykładowców.

Żyję dostatecznie długo na tym świecie, by umieć rozróżnić kompetentnego wykładowcę od całkowitego dyletanta w jakieś dziedzinie. Najgorsze jest jednak to, że profesor Giertych, autor tego zatrważającego wykładu, wykazuje całkowity brak wiedzy epistemologicznej i chyba niewiele wie o tym, czym jest teoria naukowa i jaki jest jej status we współczesnej nauce. Gdyby wiedział, nie mówiłby tego, co niestety słyszałem, przyjmując nawet, iż były to złośliwie wybrane przez dziennikarza fragmenty niszczące bezcenny wkład profesora w rozwój nauki.

Najsmutniejsze jednak nie jest to, że profesor Maciej Giertych swoimi kolejnymi, budzącymi zażenowanie protestami przeciwko ewolucji cofa część Polaków, wierzącym jego naukowemu autorytetowi w wiek XIX, gdyż używa prawie takich samych argumentów, jak ówcześni oponenci Karola Darwina. Pal licho Mirosława Orzechowskiego, z jego wyraźną słabością do podróży w czasie. W końcu nie obciążają one, jak wcześniej napisałem, budżetu naszego państwa. Problem polega na tym, że Orzechowski jest wiceministrem w polskim rządzie, współodpowiedzialnym z Romanem Giertychem, dumnym z dokonań wielkiego ojca, za stan polskiej edukacji. A to już, jeśli dobrze pamiętam teorię społeczeństwa obywatelskiego, nie jest tylko jego sprawa.

Porażające jest to, że takim problemom, świadczącym, że nigdy nie można wyznaczyć granic niekompetencji urzędników państwowych, poświęca się od kilkunastu dni tyle miejsca w polskich mediach. Ja też bardzo żałuję, że o tym piszę, ale są granice emocjonalnej wytrzymałości. Musiałem wyrzucić z siebie agresję, gdyż mądrości często się nie zauważa, głupota jednak rani.

Sądzę, że nie tylko ja zostałem upokorzony pewnością siebie, płynącą z oczywistej niewiedzy kilku osób, w tym co najmniej dwóch wysokich urzędników państwowych. Nadawanie im obiektywizującego wymiaru poprzez omawianie ich w mediach, sugeruje mniej zorientowanym odbiorcom, że coś musi być na rzeczy. I tym samym, profesor Maciej Giertych, jego syn Roman oraz zastępca Romana – Mirosław Orzechowski, mogą uzyskać miano ludzi bezkompromisowych, dzielnie walczących z układem, tym razem w naukach biologicznych. Biedny Karol Darwin, on bronić się już nie może. Ale dziwię się, że jego zwolennicy tak ostrożnie cedzą słowa, jakby nie chcieli urazić ględzącego, wyraźnie przekraczającego granice swojej naukowej kompetencji, profesora i eurodeputowanego.
Aż trudno mi w to uwierzyć, ale czy ta ostrożność nie wynika z rosnącego strachu przed wszechmocnym państwem (silnym państwem, jak wielokrotnie mówił o swoim wielkim politycznym marzeniu Jarosław Kaczyński). Pisał o tym niedawno Waldemar Kuczyński w artykule „Państwo powszechnej podejrzliwości” („Gazeta Wyborcza”, 14 października 2006 r.).

Wykazanie urzędniczej lojalności i niezawieszenie, po wypowiedzi Mirosława Orzechowskiego, w II Liceum Ogólnokształcącym w Łodzi, planszy ilustrującej ewolucję człowieka, nawet jeśli ona zbyt prosto i metaforycznie ją przedstawia, powinno być groźnym sygnałem dla nas wszystkich. Ten nieszczęsny przykład dyrektorskiego oportunizmu pokazuje, że koncepcja silnego państwa w potocznej świadomości przekształca się w myślenie o państwie groźnym i karzącym.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Szczerze mówiąć, nie wiem: śmiać się czy płakać. Jest mi wstyd , że w Polsce są utytułowani intelektualiści o takich poglądach. Kto panu profesorowi M. przyznał ten tytuł? Darwin przewraca się w grobie!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się w zupełności. Osoba o tytule profesora, ktory przeciez rownoznaczny jest z okreslonym prestizem spolecznym i zajmowaniem wysokiego szczebla w hierarchii spoleczenstwa nie powinna sie tak kompromitowac. W koncu teoria ewolucji to tylko teza (polecam lekturę "Ostatniego kontynentu" Terrego Pratchetta, znanego ze swojego satyrycznego i nieco abstrakcyjnego spojrzenia na świat, gdzie wlasnie porusza temet ewolucji), ale powszechnie przyjeta przez naukowcow i uznana za najbardziej prawdopodobna. Chociaz jestem również zwolenniczką teorii o stworzeniu czlowieka przez wyzsza rase przybyła z gwiazd.

Jako miłośniczka fantasy z przymrozeniem oka dodam jeszcze, ze pan proFEsor Maciej G. raczył obrazić smoki wrzucajac je do jednego worka z dinozaurami. Smoki to stworzenia wysoce magiczne i niesamowicie inteligentne, a dinozaury to tylkozwykle gady ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z panem, doktorze, że zwolennicy Darwina nie powinni "ostrożnie cedzić słów", lecz bronić Darwina w sposób jednoznaczny - co w tym wypadku oznacza słowa niekoniecznie parlamentarne, choć może jednak parlamentarne - vide słownictwo obecnych parlamentarzystów . Ale widać, że w tym kraju jest ogromna obawa przed "moherowymi beretami"...

...a wystarczyło zwrócić się do p. Macieja Giertycha słowami prezydenta Lecha Kaczyńskiego - "spieprzaj dziadu"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

...niektórzy ZATRZYMALI się na etapie... no, powiedzmy, około Homo Erectusa. (Tak swoją drogą, to dlaczego Król Maciuś Starszy i Romcio I Młodszy mają aż tak niskie czoła i dziwny kształt twarzy? Już wiem - chcą zapobiec nauce o teorii Darwina, bo próbują ukryć swoją PRAWDZIWĄ naturę :P)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.