Facebook Google+ Twitter

Matka i studentka - czy jedno wyklucza drugie?

Kiedyś ciąża dla studentki oznaczała koniec edukacji. Nie rzadko kończyło się powrotem do rodzinnej miejscowości, wytykaniem palcami, utratą przyjaciół a nawet ba! - miłości. Kiedyś napiętnowane, dzisiaj podziwiane, są przykładem odwagi.

Moje trzy bohaterki to trzy kompletnie różne kobiety i zupełnie odmienne historie. Paulina, 22-letnia studentka Uniwersytetu Jagiellońskiego, jest matką półrocznego Piotrusia. Małgosia ma 24 lata, dwuletnią Amelkę i studiuje na Krakowskiej Akademii. Z kolei Dominika to 26-letnia matka 5-letniej Jagody i absolwentka AGH.

Paulina o tym, że jest w ciąży, dowiedziała się 24 grudnia. Zrobiła test, wynik był pozytywny, więc jeszcze tego samego dnia dorwała swoją panią ginekolog. – To złota kobieta. Który lekarz zawracałby sobie głowę w Wigilię? Wytłumaczyłam, że nie zniosę takiej niepewności przez całe święta. Zrozumiała.
Kiedy potwierdziła mi, że spodziewam się dziecka, od razu pobiegłam powiedzieć chłopakowi. Byliśmy ze sobą 3 lata, byłam pewna, że przyjmie to jak prawdziwy facet i będzie mnie wspierał. Nie myliłam się. Oboje jednak mieliśmy początkowo trochę mieszane uczucia. Z jednej strony studia, plany na przyszłość, kariera, ale z drugiej czuliśmy, że mimo wszystko jesteśmy gotowi, by założyć rodzinę.

Paulina miała dużo szczęścia, ani ona, ani Grzegorz - wtedy chłopak, dzisiaj mąż – nie musieli rezygnować ze studiów. Rodzice bardzo im pomogli, kupili mieszkanie i ciągle dokładają jeśli mają kłopoty finansowe. – Na szczęście udaje nam się pogodzić studia. Grześ przeniósł się na zaoczne i w tygodniu pracuje w dużej firmie. Piotrusia zostawiamy na kilka godzin w żłobku, wtedy, gdy ja mam zajęcia. Staram się go od razu po nich odbierać, bo chcę z nim spędzać jak najwięcej czasu. Dziadkowie również chętnie zabierają małego.

Pytana o to, czy trudno pogodzić naukę z opieką nad maluszkiem i czy uczelnia jest przychylna jej sytuacji, odpowiada: - Wymaga to tylko dobrego zorganizowania czasu. Musimy z Grzesiem dopasować swoje plany tak, by nie kolidowały. Teraz mamy prawie za sobą pierwszą sesję. Było trudno nie ukrywam, zwłaszcza jak mały w nocy nie chciał spać. Na zmianę opiekowaliśmy się nim. Kiedy jedno robiło wszystko żeby Piotrusia uspokoić, drugie zamykało się w drugim pokoju i starało się uczyć. A co do uczelni, to trudno powiedzieć. Raczej nie miałam okazji skorzystać, bo ani nie wnosiłam o dziekankę, ani o żadne przekładanie egzaminów. Postanowiłam nie mieszać w to Piotrusia, bo zawsze byłam bardzo ambitna i honorowa. Nie chcę osłaniać się dzieckiem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

"A jak na EKG wyszło, że to będzie chłopiec, pękał z dumy." - chyba chodzi o USG?:P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.