Facebook Google+ Twitter

Matura raz jeszcze, czyli degradacja edukacji

Nie czuję się "stracony", jak to efektownie ujęła polska prasa. To, że sam miałem motywację do nauki i szkoła, do której uczęszczałem, dawała mi możliwość rozwoju, nie powinno być dłużej traktowane jako wyjątek.

Zacznę od tego, że mam 19 lat i jestem tegorocznym maturzystą. Gazety, zaraz po opublikowaniu ogólnopolskich wyników, jednym głosem rozpisywały się na ten temat. W pamięci najbardziej zapadł mi tytuł "Stracone pokolenie". Warto zauważyć, że we Francji corocznie egzaminu dojrzałości nie zdaje ok 20% uczniów. Jak wiemy, polska matura była wzorowana właśnie na francuskim egzaminie. Co z tego wynika? Czy dzisiejsza matura jest źle skonstruowana? Uczniowie przywiązują do niej zbyt małą wagę? A może kuleje system nauczania i winą należy obarczyć polskie kadry?

Zgodzę się z tym, że szkoła w większości przypadków, nie uczy już samodzielnego myślenia i nie przygotowuje do dorosłego życia. W moim liceum postawiono na dobrą atmosferę, przerabianie niezbędnego materiału i pewnego rodzaju rozwój wewnętrzny. Zdano sobie sprawę, że suche nauczanie nie przynosi efektów. A co z tego wynikło? Maturę zdało 100% uczniów. Skończmy więc wymagać wykutej na blachę wiedzy. Należy postawić na budowę przyjaznych placówek. Program nauczania nie jest zły. Skoro w mojej szkole maturę zdali wszyscy, to jest to najlepszy dowód na to, że w Polsce kuleje zupełnie coś innego.

Wystarczy trochę więcej zaangażowania ze strony nauczycieli. Czas na oczyszczenie szeregów i, delikatnie mówiąc, pozbycie się "starych wyjadaczy". W młodości siła, czego kolejnym dowodem jest moja szkoła. Miejsce, które nie tylko pozwoliło mi przyswoić wymagany materiał, ale także wychowywało i pokazało, że warto samodzielnie myśleć. Maturę łatwo zdać.Potrzeba jednak szczęścia, by trafić do szkoły, która oprócz dat, definicji, schematów, stawia na coś więcej. Na własną inwencję i twórcze myślenie. Szkoda tylko, że takie podejście nie jest w naszym kraju zbyt popularne.

Nie czuję się "stracony", jak to efektownie ujęła polska prasa. To, że sam miałem motywację do nauki i szkoła, do której uczęszczałem, dawała mi możliwość rozwoju, nie powinno być dłużej traktowane jako wyjątek. Szkolnictwo tak właśnie należy budować.

Przerabiałem dokładnie ten sam materiał i wymagano ode mnie identycznych rzeczy, co w innych szkołach. A fakt, że zdałem egzamin dojrzałości przyzwoicie, to wcale nie wynik bardzo wytężonej pracy, nauki dniami i nocami. W większości wystarczyła mi wiedza nabyta w czasie dobrze prowadzonych zajęciach lekcyjnych. Wynika z tego, że w Polsce naucza się w nieprawidłowy sposób, albo tym słynnym "20%" zupełnie na niczym nie zależało (w co osobiście nie wierzę).

Negatywne wrażenie potęgują zagrania ministra edukacji. Mam rozumieć, że sam jestem tak genialny i dlatego też zdałem maturę, a innym biednym istotom należy obniżyć poprzeczkę "żeby jakoś to wyglądało"?

Obniżanie rangi matury i tanie chwyty "promocyjne" pana Giertycha, to nic innego, jak degradacja edukacji. Ale może taki właśnie jest plan? Zaczynać wszystko od zera? Przy takim stanie rzeczy maturę zda każdy, a polskie uczelnie zapełnią się niby-inteligentami. I taki też będzie obraz naszego społeczeństwa. Wszystko byle jak, byle popchnąć machinę do przodu. Tylko nie zdziwię się, kiedy machina ta stoczy się w zupełnie przeciwnym kierunku.

Polska prowizorka. Jeśli od tego zaczynamy budowę IV RP, to ja chcę już V, VI... Zresztą, zwał jak zwał. Takie zagrania prędzej czy później się na nas odbiją. Chyba, że wcześniej wszyscy wyemigrujemy. Perspektyw jak na razie nie widzę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.