Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11975 miejsce

Maturalne paradoksy rocznika 88 w pigułce

Świadectwo dojrzałości nasuwa mi na myśl wiele sytuacji, które nigdy nie powinny mieć miejsca, ale wydarzyły się w roku szkolnym 2006/2007. Czy następne roczniki maturzystów też będą musiały zmagać się z podobną ignorancją?

Trzymam w ręku niedawno otrzymane świadectwo dojrzałości z chwalebnym napisem Rzeczpospolita Polska. Niestety, dokument, zamiast kojarzyć mi się z pewnym patosem przypomina o wszystkich niemiłych incydentach, z którymi mi - maturzystce oraz wszystkim szczęściarzom przyszło zmagać się w roku szkolnym 2006/2007.

Widocznie rząd uznał, że widmo matury nie jest samo w sobie wystarczająco przerażające i postanowił zadbać o nas w szczególny sposób. Zapraszam na przegląd paradoksów, z którymi musiał zmierzyć się rocznik 88, w innym miejscu znany jako maturzyści 2007, w skądinąd kluczowym w ich życiu okresie.

Matura podstawowa, matura rozszerzona…


Albo obie na raz! Decyzja o pisaniu matury na jednym poziome zelektryzowały wszystkich związanych ze szkolnictwem oraz w równym stopniu zaskoczyły uczniów i nauczycieli. Wydane wbrew prawu, w pewnym stopniu zniweczyły założenia programowe nauczycieli oraz pokazały, ile czasu poświęconego na przygotowania maturalne poszło na marne. Pisanie matur na wyłącznie jednym poziomie miało ułatwić życie uczniów oraz skrócić okres sprawdzania matur. Oczywiście ten postulat okazał się chybiony, ponieważ na wyniki maturalne trzeba było czekać ponad sześć tygodni. Warto wspomnieć, że połączenie arkuszy pozbawiło uczniów podchodzących do matury rozszerzonej pewnego zaplecza w postaci dobrze napisanego arkuszu podstawowego (a przynajmniej napisanego lepiej niż matura na poziomie rozszerzonym!)

Gorące decyzje


Warto napisać o liście ministra edukacji skierowanego do młodzieży przygotowującej się studniówki. Zawierał on wskazówki dotyczące organizacji maturalnego balu skierowane do nauczycieli, uczniów i rodziców. Pełen nostalgii i tęsknoty za dawnymi czasami, kiedy ubraną w tanie i skromne stroje, bawiąca się na balu młodzież cechowało dobre wychowanie i prostota. Pierwszym, ale nie największym minusem tego listu był fakt, że autor nie uwzględnił faktu, że czasy, ludzie i zwyczaje się zmieniają, drugim: list wyszedł w chwili, w której część szkół była już po balu maturalnym, a w innych przygotowania do niego były już dawno zakończone.

Nie mogłabym nie wspomnieć o kilku istotnych zmianach w systemie punktowania wypracowania z języka angielskiego na poziomie rozszerzonym. Decyzja o nich została podana do informacji w najlepszym momencie, ponieważ zaledwie dwa tygodnie przed egzaminem maturalnym (ok. trzech dni przed zakończeniem roku szkolnego). Szkoda, że nikt nie zastanowił się nad faktem, że chyba odrobinę za późno na takie poprawki.

Przelicznik punków


Gdyby to był ranking maturalnych paradoksów tą pozycję umieściłabym na pierwszym miejscu. Pozostawiłam ją sobie na deser, ponieważ dobitnie wskazuje głupotę, z jaką przyszło zmagać się tegorocznym maturzystom. Owe ironiczne podejście będzie mi przez całe życie przypominać świadectwo maturalne, na którym widnieją wyniki egzaminów zarówno z poziomu podstawowego, jak i rozszerzonego, chociaż arkusza z tego pierwszego nawet nie widziałam na oczy.

Przelicznik punktów, będący konsekwencją decyzji o pisaniu matur wyłącznie na jednym poziomie został, wraz z innymi nowościami (na przykład maturalną amnestią), zaskarżony do Trybunału Konstytucyjnego przez Rzecznika Praw Obywatelskich. W styczniu 2007 r. zostały one uznane za niezgodne z konstytucją, jednak w „trosce o abiturientów” postanowienia Trybunału Konstytucyjnego wejdą w życie dopiero po maju 2007 r.

Przelicznik punktów jest niesprawiedliwy i krzywdzący w każdym wymiarze. Wystarczy rozważyć dwa przypadki: ucznia, który podszedł do matury rozszerzonej i podwinęła mu się noga. W takim wypadku nie zdaje matury, chociaż już 30 proc. z poziomu rozszerzonego daje mu automatycznie 40 proc. z podstawy. W drugim przypadku chcę przedstawić ucznia, który składa dokumenty na studia na kierunek, w którym wymagany jest poziom podstawowy i rozszerzony. W takim wypadku przegrywa batalię o miejsca na uczelniach z maturzystami z lat poprzednich (nawet jeśli z poziomu rozszerzonego uzyskał taki sam wynik jak oni).

Dodam tylko jedno – wprowadzenie nowej matury w 2005 r. spowodowało w szkołach dużo zawirowań. Kiedy było już mniej więcej wiadomo, czego uczniowie i nauczyciele mogą się spodziewać po nowych arkuszach maturalnych, wprowadzono poprawki. W niecały miesiąc później było już wiadomo, że poprawki są nietrafne i zapowiedziano kolejne zmiany. Ja szkolną edukację mam już za sobą i maturę w kieszeni – przychodzi mi tylko współczuć kolejnym rocznikom „królików doświadczalnych.” Widać jeszcze dużo wody musi w Wiśle upłynąć, zanim termin „nowa matura” będzie dla każdego jasny i klarowny.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

to sie cieszcie... ja pisze za rok...:(:(:P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł - zgadzam się, że matura absolutnie wiedzy ucznie nie oddaje. Najprzykrzejsze jest, że zamyka, (bądź otwiera) nam drogę na wyższe uczelnie. Wyobraź sobie moje zdumienie, kiedy okazało się (przy rozdawaniu świadectw maturalnych), że wypracowanie, która napisałam na maturze z języka polskiego (rozszerzonej...) poszło mi wyjątkowo źle, żeby nie powiedzieć najgorzej w moim życiu... A podobało mi się...
Mimo wszystko, cieszę się, że to koniec przygody z panem Giertychem... oj bardzo się cieszę!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jestem tegorocznym maturzystą i mam takie same odczucia jak Ty. Ostatnia klasa liceum wypełniona była zawirowaniamii i zaskakującymi decyzjami ministerstwa oświaty. Do ostaniej chwili nie było wiadomo, czego można się spodziewać i w jakiej formie. Dodam tylko, że według mnie, ta nowa matura nie oddaje faktycznej wiedzy ucznia. Wszystko zależy od tego, czy trafisz w klucz, czy też nie. Nawet jeśli dobrze odpowiedziałeś/odpowiedziałaś, "coś" nie zgadza się z kluczem i punktu nie otrzymujesz. Musisz się wstrzelić w odpowiedzi.
Cieszę się, że matura już za mną, choć na samo wspomnienie o niej i tego, co było w szkole na długo przed nią, dostaję dreszczy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.