Facebook Google+ Twitter

Maturalne rewolucje w oczach byłej maturzystki

Kiedy czytam o sprawie amnestii maturalnej, potrafię już tylko jedno: cieszyć się, że rozdział zatytułowany "matura" mam już dawno za sobą.

Należę do rocznika, który rozpoczynał naukę licealną z piętnem nowej matury. Byliśmy nią straszeni praktycznie od początku. Nauczyciele roztaczali przed nami wizję wielkiej niewiadomej, której charakteru nie udawało się ustalić mimo zbliżającego się egzaminu. Silą rzeczy staliśmy się realizatorami dewizy Carpe diem , bo przy stanie znikomego uświadomienia w kwestii tego, co nas właściwie czeka, trudno było myśleć konkretnie o przyszłości.

Sytuacja nauczycieli nie była o wiele lepsza. Straszyli nas, bo bali się sami. Wszak wyniki nowej matury miały być obiektywne, ustalane poza terenem danej placówki. Sukces lub porażka danej grupy uczniów z pewnością rzuciłaby światło lub cień na jakość kształcenia. W końcu przygotowywano nas do egzaminu maturalnego według starych zasad. I bardzo dobrze, bo nowej matury nie pisaliśmy, choć zdołano jeszcze przeprowadzić egzamin próbny. Na kilka miesięcy przed egzaminem dojrzałości ówczesna minister edukacji, Krystyna Łybacka zdjęła z nas jarzmo nowej matury i nałożyła je na naszych młodszych o trzy lata kolegów.

Reakcje były różne. Chodziłam do szkoły w małym mieście, dalekim (również mentalnie) od rozgrywającego się w centrum kraju edukacyjnego konfliktu. Wszyscy, bez wyjątku, chcieliśmy zdawać starą maturę, która dzięki opowiadaniom starszych kolegów, jak również doświadczeniu nauczycieli, nie była czymś obcym i nieznanym. Konkretyzowało to również kwestię dalszych planów edukacyjnych: normalna rekrutacja na studia, niejednokrotnie możliwość wglądu do pytań z egzaminów wstępnych z lat ubiegłych. Nie brakowało jednak szkół, których uczniowie postanowili podjąć trud zmierzenia się z nową maturą, ponieważ, jak twierdzili, do takiej formuły egzaminu przygotowywano ich przez cztery lata. Dano im tę możliwość. W ten sposób matura 2002 została poskromiona. Nie rekompensuje nam to jednak ponad trzech lat spędzonych w totalnej niewiedzy, często połączonej z niemożnością konkretnego planowania dalszej edukacji - bo w kwestii wyboru przedmiotów zdawanych na maturze obowiązywały konkretne terminy, mimo że w tym czasie większość z nas nie miała bladego pojęcia o tym, co właściwie powinniśmy mieć na świadectwie, aby dostać się na wymarzony kierunek.

Minęło pięć lat. Dziś, kiedy Trybunał Konstytucyjny orzekł niezgodność amnestii Romana Giertycha z konstytucją, zapewne niejeden objęty nią maturzysta gryzł paznokcie, odświeżając raz po raz serią nerwowych kliknięć stronę któregoś z portali informacyjnych. Wyrok okazał się jednak łaskawy dla abiturientów: wprawdzie minister edukacji będzie musiał pogodzić się z wycofaniem amnestii, jednak świadectwa dojrzalości, które trafiły do objętych amnestią maturzystów, są jak najbardziej ważne.

Co łączy te dwie historie poza tematem matur? Przede wszystkim: są to dwa rewolucyjne i podobno słuszne pomysły Ministerstwa Edukacji (rozgrywane za czasów dwóch różnych ekip rządzących) , które skończyły się fiaskiem. Zauważmy, że nie jest to problem dotycząca tylko tych dwóch tematów. Nie tak dawno o niebyt otarły się istniejące zaledwie od kilku lat gimnazja. Po drugie: brakuje mi w tym wszystkim obecności czlowieka, a konkretnie ucznia. Rewolucyjne idee wprowadzane przez MEN bezpośrednio odbijają się przede wszystkim na młodych ludziach. Kilka lat temu byli to maturzyści, którzy na pół roku przed egzaminem wciąż nie wiedzieli, w jakiej formie będą go zdawać. Dziś są to tysiące młodych ludzi, którzy ruszyli na podbój uczelni wyższych z wilczym biletem. Bo nie oszukujmy się: również ci, którzy egzamin dojrzałości zdali bez problemu, nie korzystając z dobrodziejstwa naszego ulubionego ministra, przejdą do historii jako ci, którzy zdawali maturę w roku amnestii Romana.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.