Facebook Google+ Twitter

Maturzyści pilnie poszukiwani

  • Źródło: Słowo Polskie Gazeta Wrocławska
  • Data dodania: 2007-10-08 09:17

Prawie na wszystkich uczelniach brakuje studentów pierwszego roku. Połączą się z innymi albo przestaną istnieć – taki los czeka wiele uczelni. Widmo likwidacji zagląda w oczy szczególnie wyższym szkołom zawodowym i tym prywatnym

– Nie chcę wyjeżdżać z kraju. Myślę, że dobrze wykształcone osoby mogą znaleźć dobrą pracę na miejscu – mówi Ania Przychodzień, która studiuje filologię polską w wałbrzyskiej PWSZ. / Fot. Dariusz GdeszW tym roku niemal wszystkie uczelnie narzekają na mniejszą liczbę żaków. Nawet Uniwersytet Jagielloński nie mógł zebrać grup, na przykład na chemię czy fizykę. Z naborem nie miała problemu Politechnika Wrocławska. Ale w jej ośrodkach zamiejscowych grupy są mocno uszczuplone. Stało się tak m.in. dlatego, że zwykle np. w Wałbrzychu próbowali sił ci, którzy nie dostali się do głównego ośrodka. Teraz jednak takich osób było niewiele.
– Musimy się zastanowić nad działaniem oddziałów zamiejscowych – mówi Paweł Czuma, rzecznik Politechniki. – Młodzi ludzie coraz chętniej wybierają Wrocław.

Mniej chętnych na filologie


– Składałam papiery do Wrocławia i Wałbrzycha – mówi wałbrzyszanka Joanna Mikołowska. – Dostałam się na uniwersytet i zdecydowałam się tam studiować filologie polską.
W tym roku w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Wałbrzychu na tym kierunku zamiast jak zwykle trzech, a nawet czterech grup, naukę rozpoczęły dwie. Podobnie na germanistyce. Zajęcia na pierwszym roku rozpoczęło o 50 studentów mniej niż zwykle.
– Niż demograficzny odczuliśmy na własnej skórze, ale nie musieliśmy zamykać żadnego kierunku – przyznaje Jan Zwierko, kanclerz uczelni. – Mamy ten atut, że jesteśmy uczelnią bezpłatną.
Potwierdzają to pracownicy Wałbrzyskiej Wyższej Szkoły Zawodowej i Przedsiębiorczości, która utrzymuje się głównie z czesnego. Na razie nie martwią się o przyszłość, bo nie brakuje studentów zaocznych. Jednak z chętnymi na studia dzienne sytuacja wygląda zdecydowanie gorzej.
– Uruchomiliśmy dwa kierunki, dla porównania w ubiegłym roku było ich siedem – mówi Joanna Stelmaszyńska z WWSZiP. Niż demograficzny dotknął również PWSZ w Legnicy. Przyjęto około 2700 osób na pierwszy rok, o 300 mniej niż rok wcześniej.

Zyskamy na niżu?


Ewa Kafarska z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego mówi, że na tę sytuację może mieć wpływ kilka czynników. Chodzi przede wszystkim o nadchodzący niż demograficzny oraz to, że coraz więcej ludzi zaraz po maturze wyjeżdża za granicę. Kafarska przyznaje, że teraz wyższe szkoły muszą bardzo się starać, by zainteresować studentów swoją ofertą.
– Myślę, że to odniesie dobry skutek. Pojawią się nowe kierunki, nadążające za potrzebami rynku pracy, a słabsze uczelnie będą równać do silniejszych – tłumaczy. I dodaje, że mniejsze placówki, zwłaszcza prywatne, będą likwidować mało interesujące kierunki, a być może też konsolidować się i łączyć w grupy z większymi uczelniami. Na taką możliwość wskazuje projekt nowelizacji Prawa o szkolnictwie wyższym.
– Ale oczywiście mają autonomię. I w dużej mierze od nich samych zależy pozycja na mapie polskich ośrodków akademickich – podsumowuje pracownica MNiS.

Młodzi chcą się kształcić


Kolegium Karkonoskie w Jeleniej Górze przyjęło 890 studentów, niemal tylu, co rok temu. – Nie odczuwamy skutków niżu demograficznego, jego skutki niweluje duże zainteresowanie młodzieży zdobyciem wyższego wykształcenia – mówi Grażyna Malczuk, kanclerz jeleniogórskiej uczelni. Jej zdaniem dołek demograficzny Kolegium odczuje dopiero za 4-5 lat. Natomiast w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Legnicy przyjęto w tym roku aż o 300 osób mniej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.