Pozycja materiału w rankingach:
Pogoda kapryśna. Brak słońca. Najprostsza droga do jesienno-zimowej depresji. Co poleciłby lekarz? Śmiech! Tak, śmiech, bo śmiech to zdrowie !
Także tym razem, Ray Conney pokazał, że jest znakomitym scenarzystą teatralnym. Wielbiciele angielskiego humoru mogą poczuć się docenieni. Sztuka teatralna zatytułowana „Mayday” została przedstawiona w sposób niezwykle zabawna i przyjemny. Autor odniósł się do typowego schematu telenowel – główny bohater, bigamista, żyje w ciągłym kłamstwie do momentu, kiedy dochodzi do spotkania jego żon. Jednak sposób ukazania tego schematu jest przekomiczny.Zobacz także:
Artykuły
(8)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Miejscowość: Katowice | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Natalia Łach 07.12.2006 01:33
Właściwie "Mayday" to taki czeski film w teatralnym wydaniu. Dużo w nim akcji w stylu nie-wiadomo-co się-dzieje, ale i dużo szczęścia przyświecającego głównemu bohaterowi. Oglądając tę sztukę cały czas się obawiałam, że mistyfikacja wyjdzie na jaw i z całego serca kibicowałam sympatycznemu taksówkarzowi. Najwięcej do tej komedii omyłek wniósł zdecydowanie Stanley - a raczej wcielający się w niego Łukasz Żurek - jedna z gwiazd krakowskiej sceny teatralnej. "Mayday" zdecydowanie wnosi kroplę entuzjazmu w życie widzów, ale też odrobinę tęsknoty za niezwykłymi wydarzeniami, których bohaterem może stać się każdy:)