Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

68062 miejsce

ME: Kolejny dreszczowiec w Izmirze – Polska-Słowacja 3:2

Zwycięstwo po pięciosetowym pojedynku ze Słowacją zapewniło naszym siatkarzom udział w półfinale mistrzostw Europy. Po dwudziestu sześciu latach Polacy ponownie staną przed szansą walki o medale.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/Grzegorz MichałowskiPo thrillerze z Hiszpanią, zakończonym happy endem, nasi zawodnicy po raz kolejny zafundowali kibicom dreszczowiec. Pierwszy przegrany set od razu budził skojarzenia z wczorajszym meczem, który biało-czerwoni rozpoczęli równie niemrawo, jak pojedynek ze Słowakami. Następne dwie partie zakończyły się jednak zgodnie z planem i wydawało się, że tym razem nie będzie tak nerwowo. Niestety – w czwartej partii nasi siatkarze pozwolili znacznie odskoczyć przeciwnikom i nie byli już w stanie zniwelować tej straty.

Wypracowane z trudem zwycięstwo zapewniło jednak biało-czerwonym awans do najlepszej „czwórki” turnieju. Plan minimum został zrealizowany, jednak, jak mówi przysłowie, apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Niemrawy początek

Na początku pierwszej partii wyglądało na to, że po słabszym występie w meczu z aktualnymi jeszcze mistrzami Europy, Bartosz Kurek znów przejmie na siebie ciężar zdobywania punktów. Podbijanie jego ataków przychodziło Słowakom z ogromnym trudem. Biało-czerwoni mieli jednak problemy z kończeniem pierwszych akcji, co ułatwiło rywalom wyjście na dwupunktowe prowadzenie. Polacy popełnili kilka błędów, zdarzyło się nawet stracić punkt po tym, jak sędzia dopatrzył się błędu ustawienia. A Słowacy z każdą chwilą atakowali coraz swobodniej. W tej sytuacji Paweł Zagumny zaczął częściej wystawiać piłki do środkowych, co jednak nie przyniosło rezultatu. Grający w Pluslidze Michal Masny, który dzięki temu świetnie zna naszych siatkarzy, doskonale wiedział, gdzie posyłać piłki, by omijać polski blok. Pierwszego seta zwyciężyli nasi rywale 25:21.

Przebudzenie Kurka

Drugiego seta biało-czerwoni rozpoczęli od prowadzenia 3:0, a wszystkie punkty zdobyli dzięki skutecznej grze blokiem. Rywale zdołali błyskawicznie odrobić straty, a w naszym zespole, pracującym do tej pory jak świetnie naoliwiona maszyna, coś się nagle zacięło. Na szczęście „przebudził się” Kurek i Polacy mozolnie odbudowali przewagę (12:8). Nie była ona jednak na tyle bezpieczna, by pozwolić sobie na grę punkt za punkt. Po atakach naszego 21-letniego przyjmującego oraz błędach rywali, szczególnie w polu zagrywki, prowadzenie zwiększyło się do sześciu oczek (18:12). Sześciopunktowa różnica utrzymywała się prawie do końca seta, wiec Daniel Castellani zdecydował się posłać na boisko rezerwowych – Zbigniewa Bartmana, Michała Ruciaka i Pawła Woickiego. Ten ostatni odwdzięczył się trenerowi, zdobywając punkt bezpośrednio z zagrywki. Seta zakończył Bartman i Polacy wygrali do 15.

Słowacy zdeklasowani

Trzecie partia także zaczęła się dobrze dla naszych siatkarzy. Dopiero teraz Emanuele Zanini przywołał z kwadratu dla rezerwowych Martina Sopkę, który dotychczas był zawodnikiem szóstkowym. Zmiana ta nie przyniosła spodziewanego ezultatu, bowiem po drugiej stronie siatki „rozszalał się” Kurek. Nasi siatkarze bardzo szybko odskoczyli na 10:3 i nie zamierzali pozwolić rywalom na odrobienie straty. Trener Zanini dokonał zatem kolejnej, nieco niespodziewanej zmiany – za Masnego na parkiecie pojawił się drugi rozgrywający Juraj Zatko. Uśmiechnięci Polacy coraz szybciej zbliżali się do zakończenia tego seta i ostatecznie zdeklasowali rywali, wygrywając 25:10.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nazłościłem na naszych siatkarzy, ale nie wiedziałem, że późnym wieczorem zaniemówię po meczu ze Słowenią,

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.