Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

177962 miejsce

Mecz przyjaźni na remis. Lechia - Śląsk 0:0

Piłkarze z Gdańska zapowiadali walkę o najwyższy cel. Kibice zgodnie podkreślali, że jest to mecz prawdy, a Lechia nie może pozwolić sobie na stratę kolejnych punktów. Niestety, spotkanie na Traugutta rozczarowało.

logo / Fot. Mecz w głównej mierze toczył się w środku boiska. Dużo fauli i straconych piłek. Lekką przewagę od początku posiadali gospodarze. Już pierwszy, kąśliwy strzał nad poprzeczką z 13. minuty Sławomira Wojciechowskiego, zapowiadał, że Lechia będzie grać o trzy punkty. Dziewiętnasta minuta to piękny strzał Marcina Szulika z woleja, ale piłka poszybowała nad bramką. W 29. minucie na samotny rajd zdecydował się Jacek Manuszewski, jednak Petr Pokorny, przerwał bardzo dobrze zapowiadającą się akcję faulem. Po tym zagraniu piłkarz Śląska ujrzał żółty kartonik. Do rzutu wolnego podszedł Wojciechowski i miękką wrzutką z 25. metra uruchomił Rogalskiego, który w idealnej sytuacji przestrzelił obok słupka.

Odpowiedź Śląska przyszła w doliczonym czasie gry podczas pierwszej połowy. Na strzał zdecydował się Dariusz Sztylka. Uderzenie pewnie wybronił jednak bramkarz miejscowych Mateusz Bąk. Gra Śląska ograniczała się do kontrataków i prostopadłych piłek zagrywanych na Nigeryjczyka Benjamina Imeha. Jednak bardzo dobrze spisywała się gdańska defensywa.

Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił. Największe zagrożenie stwarzały stałe fragmenty, wykonywane przez byłego gracza Bayernu Monachium, Sławomira Wojciechowskiego. W 55. minucie po jego strzale Lechia mogła prowadzić, ale uderzenie z rzutu wolnego z okolic 25. metrów pewnie wybronił bramkarz Wrocławian, Radosław Janukiewicz.

Śląsk coraz odważniej przedzierał się przez bloki obronne gdańszczan. W 57. minucie po faulu na Imehu, sędzia podyktował rzut wolny na wysokości 22. metra. Groźne dośrodkowanie Sebastiana Dudka przedłużył Zbigniew Wójcik, a Tomaszowi Szewczukowi niewiele zabrakło, by skutecznie zamknąć akcję. Po chwili soczystym strzałem sprzed linii pola karnego popisał się Dudek, niestety tuż nad poprzeczką. W 65. minucie, pomocnicy Śląska, prostopadłym podaniem ponownie uruchomili Imeha, który minimalnie przestrzelił obok słupka.

Od 70. minuty przewagę ponownie odzyskali gospodarze, którzy bramce Śląska zagrażali głównie stałymi fragmentami gry. Przed szansą strzelenia bramki był Wojciechowski, później Buzała. Do końca spotkania inicjatywę posiadała Lechia. Gola jednak zdobyć się nie udało.

Mecz walki, nie obfitujący w sytuacje bramkowe, nie mógł zadowolić kibiców gdańskiej Lechii. Sympatycy zjawili się na Traugutta w liczbie 9 tysięcy, co sprawiło, iż na trybunach panowała fantastyczna atmosfera, godna meczu przyjaźni, którą darzą się wzajemnie fani z Gdańska i Wrocławia. Szkoda tylko, że chóralne Lechia Gdańsk co jakiś czas przerywało buczenie z trybun, skierowane przeciw czarnoskóremu Benjaminowi Imehowi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.