Facebook Google+ Twitter

Mecz toczony w Parku

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-04-04 12:40

Wolną przestrzeń, którą Park Ji-Sung z trudem zdobywa harując na boisku, traci łatwo w galerii handlowej czy miejskim parku. Życie osobiste Azjaty przypomina jego koreańskie spojrzenie. Jedno i drugie jest przepełnione pustką.

Azjatycka uroda Parka czyni zeń postać jeszcze bardziej hermetyczną i bezemocjonalną. Nawet gdy okazuje radość, kąciki jego ust tylko nieznacznie unoszą się ku górze, tworząc grymas trudny do zinterpretowania.

Przywykliśmy już do graczy czarnoskórych, którzy rozpychają się po szatniach i murawach największych piłkarskich stadionów. Jak Drogba, sięgających poziomów niebotycznych, nieosiągalnych dla konstrukcji zwyczajnych. Przyzwyczailiśmy się do herosów atletycznych, szybkich i zdeterminowanych. Za ich wkład w rezultaty drużyn piłkarskich spływa na nich zasłużony splendor.

Gdzieś pomiędzy nimi biega Ji-Sung Park. Koreańskie 175 cm zjawiska. Ucieleśnienie transferowej polityki Sir Alexa Fergusona. Nie sposób znaleźć dla niego miejsce w meczowej jedenastce Chelsea, Barcelony, Realu, a nawet Interu Mediolan.

Nie przywykliśmy do azjatyckich twarzy na europejskich boiskach. Rozbijał się przez lat kilka po futbolowych salonach Hidetoshi Nakata. Prezentował coś więcej, niż przeciętne egzotyczne ciekawostki sprowadzane w celach marketingowych. Lecz nawet Japończyk był raczej królem reklamy i piłkarskich trików, niż magikiem zdolnym hipnotyzować tłumy. Atletyczni wyrobnicy, jeden za drugim, przygniatali go bezlitośnie do murawy lub do ławki rezerwowych.

Pomiędzy tym wszystkim, gdy obok toczyły się historie innych graczy, rósł Park. W dzieciństwie pił sok z żaby, by dziś rechotać w rytm trybun skandujących jego imię. Wartości odżywcze tego eliksiru miały sprawić, że kruchy i delikatny wówczas chłopczyk stanie się potężny.

Ji-Sung Park przez wzgląd na swoją determinację i waleczność dorobił się przydomku Three Lungs Park (Park z trzema płucami). Koreańczyk nie jest graczem pierwszego szeregu w Manchesterze United, ale jego rzetelność, bezbłędność i niezawodność, czynią z niego postać wyjątkowo cenną.

Wydaje się, że Parka nie można nie lubić. Koreańczyk nie wadzi, nie gwiazdorzy, nie narzeka. Gdy musi czekać, czeka. Gdy Ferguson nie korzysta z niego w meczach ze Stoke i Hull, Koreańczyk ze spokojem siedzi na ławce.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.