"Kartoteka" to dość nietypowy spektakl, w którym każdy z widzów jest aktorem. Sztuka czasem nas męczy, czasem śmieszny, a czasem wywołuje przerażenie. Wspaniale ukazuje ona to, o czym pisał Tadeusz Różewicz - los pokolenia ocalonych.
Czacki, Peszek i Golińska - wyśmienite aktorskie trio
Wydaje mi się, że warto również wspomnieć o grze aktorskiej. W trakcie spektaklu przez scenę przewijało się w sumie dziesięcioro aktorów – Katarzyna Bednarz, Lena Frankiewicz, Elżbieta Golińska, Irena Rybicka, Krzysztof Boczkowski, Szymon Czacki, Tomasz Cymerman, Marek Kocot, Jan Peszek oraz Jerzy Santor. Każdy z nich doskonale wczuł się w swoją rolę, każdy z nich bezbłędnie wykonał swoje zadanie. Podziwiam to, z jakim zaangażowaniem aktorzy rzucali się na podłogę, obijając swoje ciała.
W pamięci najbardziej zapadł mi Szymon Czacki. Jego genialna dykcja i nieprzeciętny talent aktorski pozwalały lepiej zrozumieć ideę spektaklu. Warta docenienia jest również gra Katarzyny Bednarz, obdarzonej jakąś magiczną moc, która nie pozwala oderwać od niej wzroku. Sądzę, że to nie tylko zasługa urody, ale też jej charyzmy oraz umiejętności aktorskich. Nie sposób ominąć Jana Peszka, który doskonale uzupełniał się z Czackim. Dobór aktorów był świetny!
Ciekawy zabieg to wprowadzenie asystentki reżysera (Elżbieta Golińska) na scenę. W niektórych momentach wypowiadała ona słowa zawarte w didaskaliach Różewiczowskiej „Kartoteki”, innym razem wskazywała postaciom co mają robić albo też podawała im teksty do przeczytania.
Kostiumy czy niekostiumy?
Grę aktorską dopełniały kostiumy, za które odpowiadała Julia Kornacka. Ktoś może powiedzieć, że w tym spektaklu trudno było dostrzec jakiekolwiek kostiumy, ale ja sądzę inaczej. Otóż codzienne ubrania - t-shirty z wielkimi napisami czy dżinsowe spodnie, były swego rodzaju symbolem. Fakt ten wskazywał również na dobre odczytanie didaskaliów dramatu Różewicza. Stroje odtwórców ról niczym nie różniły się od ubrań widzów – likwidowało to barierę, która zwykle pojawia się w teatrze. Dodatkowo ukazując, że ta sytuacja dotyczy każdego.
Iść czy nie iść?
Stwierdzam, że warto iść na ten spektakl. Ta pełna symboli sztuka, choć na pozór wyglądająca na coś absurdalnego, jest prawdziwym dziełem teatralnym. Nawet jeżeli wychodząc ze sztuki będziemy czuć, że nic nie zrozumieliśmy, nie należy się martwić. Niezrozumienie jest ideą przedstawienia. Dopiero po jakimś czasie od wizyty w teatrze dojdziemy do głębszych wniosków i być może uda się nam zrozumieć to, co przeżywa „pokolenie ocalonych”.
O Zadarze słów kilka
Reżyserem tego spektaklu jest Michał Zadara. Ten trzydziestodwuletni artysta studiował zarówno na Akademii Teatralnej w Warszawie, PWST w Krakowie, jak i na Swarthmore College w Stanach Zjednoczonych, gdzie ostatecznie ukończył studia w zakresie teatru oraz nauk politycznych. Wyreżyserował wiele niebanalnych przedstawień, m.in. „From Poland with love”, „Wesele” i „Korek”. Warto również dodać,
że ten wybitny twórca zdobył „Paszport Polityki 2007” w kategorii teatr.
Obsada: Katarzyna Bednarz, Lena Frankiewicz, Elżbieta Golińska (asystentka reżysera), Irena Rybicka, Krzysztof Boczkowski, Szymon Czacki, Tomasz Cymerman, Marek Kocot, Jan Peszek, Jerzy Santor
Reżyseria: Michała Zadara
Dźwięk: Barbara Wysocka
Scenografia: Robert Rumas
Kostiumy: Julia Kornacka
Ruch sceniczny: Tomasz Wygoda
Reżyseria świateł: Ewa Graniec
Inspicjent: Katarzyna Krajewit