Facebook Google+ Twitter

Męczenie chaosem we Wrocławskim Teatrze Współczesnym

"Kartoteka" to dość nietypowy spektakl, w którym każdy z widzów jest aktorem. Sztuka czasem nas męczy, czasem śmieszny, a czasem wywołuje przerażenie. Wspaniale ukazuje ona to, o czym pisał Tadeusz Różewicz - los pokolenia ocalonych.

 / Fot. PlakatDni są coraz krótsze, noc zapada bardzo szybko. Cały świat staje się ponury, przygnębiający. Jednak jest jedno miejsce, w którym można o wszystkim zapomnieć - o zimnych wieczorach, spóźniających się tramwajach i nieuprzejmych przechodniach na szarych ulicach. Tym punktem na mapie Dolnego Śląska, tym niezwykłym skrawkiem przestrzeni jest teatr. Dlatego uciekając od monotonności późnojesiennej rzeczywistości, wybrałem się do Wrocławskiego Teatru Współczesnego im. Edmunda Wiercińskiego, gdzie
na Scenie na Strychu miałem okazję obejrzeć „Kartotekę”.

Nic nie rozumiemy? To dobrze!

Absurd, alogiczność, nonsens, bzdura – tak w skrócie można streścić sztukę Zadary. Spektakl to połączenie fragmentów dzieła Tadeusza Różewicza z innowacyjnymi rozwiązaniami wprowadzonymi przez reżysera. Momentami nietypowe zestawienie pomagało widzom w zrozumieniu idei dramatu.


"Kartoteka" Zadary to dzieło teatralne, które pokazuje nam tragizm losów osób, których doświadczyła wojna. Mimo że minęło już tyle lat od tego strasznego momentu w historii, ci ludzie dalej nie wiedzą kim są, a my – współcześni, dalej nie potrafimy ich zrozumieć. Takie mamy też wrażenie wychodząc z teatru – nic nie rozumiemy, jesteśmy zmęczeni chaosem.

Niebanalna reżyseria

Wielkie brawa należą się reżyserowi, dzięki któremu publiczność mogła przeżyć coś niezwykłego. Bardzo ciekawym zabiegiem było wprowadzenie Bohatera, który równocześnie grany był przez Szymona Czackiego i Jana Peszka. Jeden młody - chłopiec wyjadający cukier z cukierniczki, drugi stary – bardziej dojrzały. Kwestie Bohatera wypowiadali też inni aktorzy, którzy po pewnym czasie mówili te same teksty w różnych sytuacjach. Takie zawirowanie odzwierciedlało nieuporządkowanie biografii bohatera, który sam dokładnie nie wie, kim jest.

Podobnie jak w dramacie Różewicza, w sztuce Zadary Bohater ma wiele wcieleń. Jest poetą, dyrektorem, młodzieńcem, partyzantem. Będąc tym ostatnim, Bohater spotyka młodą Niemkę, z której ojcem „polowali na siebie”. Na początku prawi jej komplementy, cieszy się, że ją spotkał, po czym zmienia swoje oblicze i każe jej wyjść. Pokazuje nam to wewnętrzne rozdarcie Bohatera, które jest skutkiem przeżycia wojny. Bohater jest również buntownikiem, na co wskazywać może fakt, iż odpycha on od siebie mikrofon, do którego ma się wypowiadać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.