Facebook Google+ Twitter

Męczennik-imbecyl i błoto na chińskiej fladze

Wielki brytyjski obywatel z rdzennym wielko-brytyjskim nazwiskiem Akmal Shaikh, czyli tak naprawdę farbowany Wielki Brytyjczyk został stracony w Chinach. Mimo protestów wielko-brytyjskiego wodza.

Zbrodniarz z 4 kilogramami świństwa powodującego na skalę masową śmierć od przedawkowania wśród młodych ludzi na całym świecie, został złapany i ukarany. I nikt nigdy by się o tym nie dowiedział, gdyby historia zdarzyła się w zaściankowym zamordystanie na peryferiach Ameryki Północnej o nazwie "Teksas" czy jakoś tak, gdzie nadal przeprowadza się egzekucje ludzi z wyrokami śmierci, a ów bandyta pochodziłby z Republiki Honolulu... bo ten barbarzyński Teksas jest częścią składową pewnego bandyckiego państwa, które wszyscy lubimy i szanujemy, za to że dało nam "Gazetę Wyborczą" i "TVN24", więc w żadnym wypadku nie określamy go inwektywą "bandyckie" bo jeszcze dostaniemy bana od moderatora. A Republikę Honolulu i jej obywateli każdy ma - za przeproszeniem - w głębokim poważaniu. Gdzie ona w ogóle leży na mapie?

Przeciętny mieszkaniec Xinjiang, jednej z prowincji wielkiego imperium w środku Azji, także mógłby zapytać się: gdzie leży "Wielka" Brytania i dlaczego wódz tego zakompleksionego(?) czegoś z takim tupetem domaga się na arenie międzynarodowej większego respektu u chińskich sędziów niż Prezydent Republiki Honolulu (z całym szacunkiem do tego ostatniego) ma u sędziów z drugiej strony glob-kołchozu - amerykańskich.

Drogi Panie Li,

Mieszkańcy tej europrowincji zwanej "Brytania" tkwią w zbiorowej iluzji, że nadal pozostaje ona kwiatem ludzkiej cywilizacji, o czym świadczy durny i patetyczny zwyczaj, że musisz ją, Chińczyku, skomplementować przymiotnikiem "Wielka", jeżeli nie chcesz dostać pały z geografii - kuriozum na skalę globalną.

Owszem, kiedy twój pradziad rysował skomplikowane ideogramy na papierze, popijając herbatkę, pradziad Gordona Browna ryczał i machał pięściami w stronę wojsk waszego najważniejszego partnera handlowego tamtych czasów - Imperium Rzymskiego - które jako tako ogarnęło tamtejszą dzicz.

I miała tamtejsza ucywilizowana dzicz swoje Wielkie Pięć Minut w historii tego globu, niestety historia zatoczyła pełne koło i pozostawiła wyspiarską dzicz na etapie wyjściowym. Czego dowodem: 1) upadek tamtejszego systemu edukacyjnego 2) masowe zastępowanie w fabryce i na polu bełkoczących niby po angielsku tubylców przez ludzi z całego świata, którzy trochę później, za to trochę lepiej opanowali ten prosty do bólu język 3) duże miasta przypominające dżunglę - 95 proc. szans, że ktoś cię napadnie, obrabuje, zgwałci, zabije, przerobi na organy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Maćku - za obrazek Wyspy - gratulacje. Co do Chin - tu bym już trochę polemizował.
Tekst dobrze się czyta, nawet, jeśli potraktować go z przymrużeniem oka.
Jedno sprostowanie, choć nie do tekstu: Tybet jest w takim samym stopniu wewnętrzną sprawą Chin, jak przez lata Wielkopolska była wewnętrznym problemem Rzeszy. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wytrawnie to spreparowane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Poza tym powinniśmy trzymać stronę naszego kręgu cywilizacyjnego czyli Brytanii a nie Chin." - Adamie, zapewniam Cię, że UK staje się coraz bardziej odległe od naszego kręgu cywilizacyjnego...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeszcze jedna różnica, która mi się nasunęła: Chiny to imperium które WIE dokąd sięgają jego granice, a ewentualne kwestie sporne wybuchają wewnątrz nich (patrz Tybet), Ameryka to imperium, które chce być wszędzie gdzie się tylko da, w Wietnamie, Kosowie, Iraku, Afganistanie... jaki kraj będzie następnym celem eksportu wolności i demokracji?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Adam Lutostański:

Tu nie chodzi o to, które imperium jest lepsze (w jakimkolwiek znaczeniu) - USA, Rosja czy Chiny, ale które najbardziej przesadza z kreacją własnej karnawałowej maski, która ma się nijak do rzeczywistości. USA jest dzisiaj w tym procederze na topie, więc jazda na USA też jest dzisiaj na topie - prosta zależność.

Co do mieszkania - faktycznie lepiej przykręcać śrubę w fabryce w USA czy UK i mieć z tego godne warunki bytowe niż w Chinach dziadować z jednodolarową dniówką w pokoju wypełnionym po sufit kolegami z pracy. Ale nie wszyscy rodzą żeby przykręcać śrubę w fabryce, prawda? Wpisz sobie w googlach chiny + blogi, być może będziesz zdziwiony fenomenem Polaków, którzy od lat tam żyją, tam pracują i nie chcą stamtąd wracać.

Co do Anglii, zgodzę się że angielska prowincja ma swoje uroki, ale uwierz że nie chciałbyś mieszkać w dużym angielskim mieście, zastępując dyskusje na W24 na temat kręgów cywilizacyjnych, dyskusjami na ulicy - do kogo właściwie należy Twój portfel. Codziennie miałbyś szansę poznać wielu wspaniałych ludzi, którzy mieliby różne poglądy na ten temat:)

Aha, jeszcze jedna sympatyczna różnica. W Chinach, jak sam napisałeś - WIADOMO co rząd robi z niepokornymi obywatelami, w USA tego NIE WIADOMO bo ktoś za to płaci i wymaga (dyskrecji). Możesz sobie za to pooglądać Statuę Wolności w "Fox News".

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 31.12.2009 20:18

Adamie, różnie bywa z tymi wyborami.
Pamiętam Szwajcara, który w 1972 r. przyjechał do Polski i na wycieczce w górach spotkał Rosjanina. Na jego widok zapomniał gdzie jest i jak się nazywa! Naprawdę, tak wielkiego zachwytu spotkaniem przedstawiciela innej nacji jeszcze nie widziałam.
I nie pomogło mówienie o okrucieństwach, jakich dopuszczały się władze zarówno białe jak późniejsze czerwone wobec własnych obywateli...on Rosją był po prostu zafascynowany!
Dzisiaj obserwuję podobną fascynację Chinami.
Ale to przecież całkiem inna bajka.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 31.12.2009 20:08

Odważnie i wprost. Bez zbędnych koronek, falbanek i marszczeń.
Czyżby nowy autor (drugi, jak mi się wydaje) z cywilną odwagą wyrażania własnych myśli i sądów bez posiłkowania się (i zasłaniania) cudzymi aforyzmami?
Chapeau bas!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może i ciekawie napisane aczkolwiek ja nie rozumiem tej mody, tej jazdy niektórych na USA czy Anglię. Do tego stopnia nie rozumiem, że autor mówi, że wolałby jechać na wakacje do Chin niż do USA czy Anglii. Zresztą wakacje to jedno a codzienne mieszkanie to drugie. Ja w życiu nie chciałbym mieszkać w Chinach. Tak, dla mnie to jest barbarzyński kraj, który wiadomo co robi ze swoimi obywatelami. W zasadzie mało szanuje ten kraj. Nie rozumiem jak w porównaniu jego z USA czy Brytanią można wybierać ten pierwszy. Poza tym powinniśmy trzymać stronę naszego kręgu cywilizacyjnego czyli Brytanii a nie Chin.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"bo ten barbarzyński Teksas jest częścią składową pewnego bandyckiego państwa, które wszyscy lubimy i szanujemy" - dobre!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Enfant terrible serwisu najwyraźniej w formie: cięty język+ ostry umysł. Nie do końca akceptuję "cywilizowane"Chiny, natomiast z bólem serca muszę się zgodzić z wizerunkiem Brytyjczyków. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.