Facebook Google+ Twitter

Media a fenomen serialu "Dr House"

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-09-29 17:47

Czy zastanawiało państwa kiedyś skąd się wziął fenomen serialu dr House? Dlaczego tak wiele osób ogląda ten serial, wychwalając go niemal pod niebiosa?

Hugh Laurie / Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Hugh_Laurie_2009.jpg&filetimestamp=20090620122420Zadebiutował na antenie 16 listopada 2004 roku jako amerykański dramat medyczny produkowany dla stacji FOX. Cała fabuła koncentruje się wokół osoby dr Gregory’a House’a. Każdy epizod opowiada o tym jak główny bohater wraz ze swoim zespołem (w pierwszych trzech sezonach to lekarze Allison Cameron, Robert Chase i Eric Foreman od czwartego sezonu Chris Taub, Lawrence Kutner oraz Remy Hadley, znana jako „Trzynastka”, a od szóstego Eric Foreman, Robert Chase, Chris Taub i Trzynastka) próbuje „wyleczyć” pacjenta, gdyż inni lekarze nie byli w stanie go zdiagnozować.

House zdobył pozytywne oceny krytyków oraz cieszy się dużą oglądalnością. Dystrybuowany w 66 krajach, dr House był najczęściej oglądanym programem telewizyjnym w 2008 roku. Otrzymał też wiele nagród, m.in. Peabody Award, dwa Złote Globy i trzy Emmy. W 2010 roku serial zdobył Telekamerę Tele Tygodnia w kategorii „Najlepszy serial zagraniczny”. Do tej pory wyemitowano sześć sezonów, a premierę siódmego zaplanowano na jesień 2010 roku.

Przyjrzyjmy się bliżej konstrukcji psychofizycznej głównego bohatera. Nie jest on typowym lekarzem jakiego możemy spotkać w przychodni. Uzależniony jest od silnego środka przeciwbólowego, który zażywa z powodu przewlekłego bólu nogi, spowodowanego operacją, jaką przeszedł przed kilkoma laty. Mogłoby się wydawać, jak ktoś taki może być lekarzem. Otóż może i to najlepszym w swej dziedzinie. Trafiają do niego pacjenci, którym inni lekarze nie byli w stanie pomóc. Czyli mamy do czynienia z dobrym lekarzem chcącym pomóc chorym? Nie, i to jest w tym serialu najlepsze. Jemu nie chodzi o wyleczenie pacjenta, lecz rozwiązanie łamigłówki. Dla poparcia mego zdania przytoczę dwa przykłady. W jednym z odcinków tytułowy bohater zdiagnozował „pacjenta”, który już zmarł. Prowadził badania nad zwłokami po to tylko, by dowiedzieć się jaka była przyczyna zgonu. W innym znowu odcinku do szpitala w którym pracuje Gregory wpadł uzbrojony mężczyzna grożąc, że zacznie zabijać ludzi, jeśli lekarze nie zdiagnozują co mu dolega. Doszło do tego, że zamknął się z dr Housem i innymi lekarzami, czekając na jego diagnozę. W pewnym momencie pacjent przekonany, że został zdiagnozowany oddał Housowi broń, ten jednak dostrzegł kolejny objaw i zrobił coś do czego tylko on byłby zdolny. Oddał napastnikowi broń po to, by móc dalej prowadzić badania. Naraził w tym momencie ludzi, którzy znajdowali się w pokoju. Jak zatem widzimy, tak naprawdę nie obchodzi go życie ludzkie. Interesują go tylko łamigłówki medyczne. I dlatego jest w nich taki dobry. Inni lekarze leczą setki osób w ciągu roku. On kilkudziesięciu ponieważ sam dobiera sobie przypadki, które są według niego ciekawe.

Zatem czyżby jedynym powodem, dla którego oglądamy ten serial jest główny bohater? Pewnie tak. Jest on w gruncie rzeczy postacią negatywną. Jest opryskliwy, nie liczy się z opinią innych, robi ludziom złośliwe kawały. Nie dba o konsekwencje i chyba dlatego przyciąga tak wielką uwagę. Oglądając go, niejako uczestniczymy w tym, co on robi. On może zrobić to, czego my nie możemy i to nas w nim pociąga. Każdy kto obejrzał pierwszy odcinek nie mógł doczekać się następnego. Nie dziwi mnie to, ponieważ serial ten jest naprawdę dobry. Ale, no właśnie zawsze musi być jakieś ale. To że usiedliśmy i obejrzeliśmy pierwszy odcinek nie mogło wynikać z tego, iż serial jest dobry, ponieważ wtedy nie mogliśmy tego wiedzieć. To media nam wmówiły, że serial ten jest bardzo dobry. Kampania medialna wokół tego serialu została przeprowadzona perfekcyjnie.

Nie zapominajmy jednak, że przecież każdy mógł po pierwszym odcinku przestać go oglądać. Nie zrobiliśmy tego, ponieważ jest to bardzo dobry serial. Jest jednak wiele dobrych seriali, których jednak nie obejrzymy, gdyż nigdzie o nich nie usłyszymy. To największa bolączka kultury audiowizualnej. Oglądamy to, co nam serwują. Czasem są to lepsze produkcje, jak wspomniany wyżej dr House, a czasem gorsze, jednak odnoszę wrażenie, że pozbawia nas się wyboru. Media „ułatwiają” nam życie, wybierając najlepsze według nich produkcje, które oczywiście mają przynieść jak największy zysk. Cudzysłów w słowie nie był użyty przypadkowo. Bo czy rzeczywiście ułatwiają nam tym życie, zabierając ciężar wyboru oglądanej przez nas telewizji? W moim mniemaniu nie, wręcz przeciwnie, odbierają nam umiejętność selekcji tego, co warto obejrzeć, a tego co można sobie darować. Ktoś w tym momencie może podważyć moją opinie argumentując to tym, że przecież nie da się pokazać wszystkiego i sprowokować ludzi do wyboru. Oczywiście, że nie. Nie o to przecież chodzi. Spotkałem się jednak raz z pewną fajną inicjatywą, że pokazywano ludziom dwa filmy i ludzie mieli głosować, który ma zostać wyemitowany w telewizji. Być może należałoby pójść tą drogą? To jednak pozostawiam państwu do przemyślenia.

WIESZ COŚ WIĘCEJ NA TEN TEMAT? ZAREJESTRUJ SIĘ I NAPISZ ARTYKUŁ!
MASZ INNE ZDANIE NIŻ AUTOR MATERIAŁU? WYRAŹ JE W KOMENTARZU!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.