Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22025 miejsce

Media a wychowanie. Edukujmy nasze dzieci

Przy kupnie prezentów warto pamiętać, jak silny wpływ na dzieci mają media. Rozmowa z Małgorzatą Wieczkowską specjalistą w zakresie edukacji medialnej w Wyższej Szkole Edukacji Zdrowotnej w Łodzi...

Jest Pani specjalistą w dziedzinie edukacji medialnej. XX i XXI wiek są bardzo dynamiczne i również taki jest rozwój mediów. Jaki mają one związek z wychowaniem dzieci?Fot. archiwum prywatne Małgorzaty Wieczkowskiej

Media w dzisiejszym świecie są bardzo potrzebne i niezastąpione. Problemy mogą zacząć się, gdy dzieci korzystają z nich w nadmiarze. Młody człowiek nie zdaje sobie sprawy z wpływu mediów na jego rozwój intelektualny, emocjonalny, a nawet fizyczny. Korzystając z mediów nie zajmujemy się wówczas innymi czynnościami. Badania przeprowadzone wśród łódzkich gimnazjalistów wykazują, że 75 procent wolnego czasu spędzają z mediami. Warto pamiętać, że młode pokolenie należy przygotować do krytycznego, selektywnego i twórczego odbioru tego, co proponuje telewizja, gry komputerowe i internet.

Dlaczego to mass media mają na nas większy wpływ niż chociażby szkoła? Skąd ta siła przyciągania?

W obecności grającego telewizora i z  komputerem dzieci i młodzież spędzają coraz więcej czasu. Badania wykazują, że  900 godzin w ciągu roku młodzież spędza w szkole, a dwa razy tyle z tymi mediami, które - w ten sposób - mają duży wpływ na kształtowanie osobowości młodego człowieka. Warto pamiętać, że np. telewizja nie wymaga od odbiorcy żadnego wysiłku. Po postu siadam i oglądam, nie muszę wykonywać żadnych trudniejszych operacji myślowych. Mimochodem przyjmuję wzorce, wartości i opinie przekazywane przez media. W grach komputerowych jest trochę inaczej. Gracz bierze czynny udział w działaniu i trenuje pewne zachowania, które później może przenosić do życia realnego. Komputerowy przyjaciel nigdy się nie zniechęca i jest zawsze gotowy do zabawy.

Czy ten negatywny wpływ mediów dotyczy każdego dziecka?

Dotyczy to głównie tych dzieci, które zbyt wiele czasu spędzają przed telewizorem i komputerem. Jeżeli będziemy rozmawiać na temat tego, co oglądają, w co grają i będziemy kontrolować czas spędzany z mediami, to oczywiście unikniemy wielu takich problemów. Największą uwagę należy przywiązywać do najmłodszych. Nie możemy generalizować, to nie jest tak, że każde dziecko będzie podlegało tym złym wpływom. To zależy od tego jak jest przygotowane do odbioru, ile czasu spędza przed telewizorem czy komputerem i - oczywiście - od rodziców. Czy dokonują selekcji treści docierających do ich dziecka, czy z nim rozmawiają, o tym co oglądają. Rozmowa może zminimalizować negatywny wpływ bajki, gry czy filmu, pomoże dziecku odróżnić fikcję od rzeczywistości. A to jest niezwykle ważne. 

Co w takim razie z fanami gier komputerowych, czy kreskówek japońskich?

Nadmierna fascynacja może być niebezpieczna, szczególnie gdy to staje się częścią ich życia. Takie osoby nie są w stanie zauważyć zmian jakie następują. Stwierdzić to mogą tylko osoby z najbliższego ich otoczenia - rodzice, koledzy. Musimy odpowiedzieć sobie na pytania: czy rozmowy danej osoby sprowadzają się  tylko do gier, czy izoluje się ona od grupy, ile czasu spędza na graniu?  Pamiętajmy, że osoba silnie zaangażowana nigdy nie będzie widzieć w tym czegoś złego. Sytuacja podobna jest do problemu z alkoholem. Alkoholik też twierdzi, że kontroluje swoje zachowania.

Gry komputerowe mają też pozytywne aspekty, nie możemy o tym zapominać. Są osoby, które traktują je jako rozrywkę, pewną formę nauki i doskonalenia swoich umiejętności - choćby językowych, czas odpoczynku, możliwość spędzania wolnego czasu. Po to tworzy się gry. Nie możemy generalizować i przekreślać wszystkich graczy i wszystkie gry.

Często jest tak, że dorośli śmieją się z wybranych elementów gier, które zachwycają dziecko...

Dziecko nie posiada umiejętności rozróżnienia fikcji od prawdy, nie umie przeprowadzać selekcji. A powinno odpowiadać sobie na pytania, co mi daje ta gra czy ten film? Czego się dowiem, czego się nauczę? Dorosły jest w stanie taką krytyczną ocenę dokonać. Tu ogromna prośba do wydawców, by znakowali swoje wyroby i przeznaczali je odpowiednio do wieku odbiorcy.

Czy wydawcy, producenci nie zwracają uwagi na przedstawiane treści?

Producenci raczej wiedzą, co przygotowują i kto może być ich odbiorcą. Jednak brakuje na nich oznaczeń, że dany produkt jest przeznaczony od 15 czy 18 lat. Jest przygotowywany poselski projekt „O ochronie małoletnich przed szkodliwymi treściami prezentowanymi w środkach masowego komunikowania”, w którym zawarte będą wytyczne dotyczące jakie treści mogą być zawarte dla konkretnego odbiorcy, także każdy producent będzie zobowiązany oznakować swoje produkty. To nie rozwiąże całkowicie problemu. Podziemie pirackie gier komputerowych udostępni odbiorcom wszystko to, czego nie dostaną w sklepie. Dlatego tak ważna jest edukacja medialna.

Jak odróżnić, które treści są odpowiednie dla dwunastolatka?  Jaka jest różnica między treściami przekazywanymi piętnastolatkowi i osiemnastolatkowi?

Dwunastolatek nie ma do końca ukształtowanej sfery poznawczej i uczuciowej, jest widzem mało krytycznym i silnie angażuje się emocjonalnie. Dlatego nie powinien mieć kontaktu z obrazami pełnymi przemocy, brutalności czy nawet elementami pornografii. Te treści dozwolone są od 18 lat. U piętnastolatka wzrasta już zdolność do dokonywania syntezy wydarzeń oraz emocjonalność przeżywania. Dlatego dopuszczalne są już pewne elementy przemocy, nie mogą one być jednak zbyt brutalne. O pełnej aktywności odbioru treści telewizyjnych możemy mówić dopiero w wieku 17 - 18 lat. 

Jak tłumaczyć bajki, w których bohaterowie pozytywni posługują się dla ratunku świata przemocą?

We współczesnych bajkach wszystko jest wymieszane. Niby dobry bohater, a jednak używa tych samych metod, co postać negatywna. Nie ma wyraźnych granic między dobrem a złem, nie widać, co jest białe, a co czarne. W starych baśniach te elementy były bardzo wyraźne, ponadto czary, magia czy przemoc były ukazywane w niewielkiej ilości, były dodatkiem. Dziś są to główne wątki, a więc te proporcje są wyraźnie zachwiane. W ten sposób rozbudza się niepotrzebnie zainteresowanie tymi tematami.

Japońskie kreskówki. Czy odgrywają duża rolę w polskich mediach?

Tak, od paru lat japońskie kreskówki są bardzo popularne wśród dzieci i młodzieży. Przyczyniły się do tego w dużej mierze media. Kreskówki te są przeznaczone praktycznie dla każdej grupy wiekowej, zawodowej, a nawet społecznej. Tak naprawdę do końca nie wiemy, jakie komiksy są na naszym rynku, jednak wiele z nich zawiera przemoc i treści, które nie są przeznaczone dla młodego odbiorcy. Warto w tym miejscu podkreślić fakt, że walki wschodnie - tak istotne w kulturze japońskiej - zostały w celach komercyjnych na zachodzie zbrutalizowane. 

Wynikałoby z tego to, że te kreskówki są u nas udostępniane w formie zupełnie różnej od oryginału.

Niezupełnie, ponieważ one są tłumaczone i wydawane na podstawie oryginalnych japońskich produktów. Musimy pamiętać, że manga i anime wywodzą się z zupełnie innej kultury. Mamy tu do czynienia z elementami hinduizmu, buddyzmu, a przede wszystkim sintoizmu - religią Japonii. Te treści przewijają się w mangach i anime i dla polskiego odbiorcy mogą być nieczytelne. Szczególnie ważne jest to w przypadku dzieci, które nie znają jeszcze na tyle kultury swojego kraju, aby móc pewne rzeczy zauważyć i odpowiednio zinterpretować. W Japonii, państwie w którym jest najniższa przestępczość na świecie, wydaje się wiele komiksów, które przedstawiają wyjątkowo brutalne akty przemocy. Poza tym – jak na państwo, które nie toleruje pornografii i prostytucji - Japonia dopuszcza zadziwiającą ilość erotyki i seksu w komiksach. W tych produktach jest zawartych również sporo symboli i znaków wywodzących się z  filozofii orientalnych. Dziecko nie wie, co znaczą dane symbole, o czym mówią i nieświadomie te elementy wprowadza w swoje życie. Co innego z dorosłym, który może świadomie decydować o swoich zainteresowaniach. 

Jak powinny funkcjonować media, aby wywierać na młodych ludzi pozytywny wpływ?

Jest sporo programów interesujących i ciekawych, jednak trzeba ich poszukać. Dlatego nie należy oglądać wszystkiego jak leci, dokonywać wyborów, selekcji programów i skupić się na tym co w jakiś sposób nas rozwija, takie programy jednak często wymagają jakiegoś wysiłku umysłowego. Jeszcze raz podkreślam trzeba umiejętnie wybierać. Dlaczego to, co negatywne jest takie popularne? Bo nie wymaga wysiłku intelektualnego. Często rezygnujemy z tego, co jest trudniejsze i wymaga aktywnego zaangażowania w odbiorze. Przystępując do oglądania jakiegoś programu, korzystania z mediów odpowiedzmy sobie na pytania: na ile to mnie rozwija, wzbogaca moją wiedzę oraz na ile jest to dla mnie  pożyteczne?

Jak uczulić rodziców na to, by zwracali uwagę na to, co kupują swoim dzieciom na świąteczne prezenty?

Podejrzewam, że prezenty już są kupione. Trudno już w tej chwili doradzać. Chciałabym zachęcić, by więcej czasu poświęcali na rozmowy z dziećmi na te tematy. Okazji na pewno będzie sporo, bo i w telewizji wiele programów, i na pewno nowe gry się pojawią pod choinką. Rozmawiajmy z dziećmi o bohaterach, o treści tych programów, o tym co nam się w nich podoba, a co nie, a na pewno to kiedyś zaowocuje. To nie jest sprawa jednorazowa. Należy rozpocząć edukację medialną całego społeczeństwa, na zachodzie jest to od lat praktykowane. We współczesnym świecie bardzo ważne zadanie stoi przed rodzicami, wychowanie swoich dzieci, w tym również do właściwego odbioru mass mediów. Tym mogłaby się zająć szkoła w ramach pedagogizacji rodziców. Poszłabym nawet dalej i zaczęła przygotowywać w tym kierunku dziadków, którzy przecież dużo czasu spędzają z wnukami.

 

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Problematyka poruszona w artykule jest (niestety) coraz bardziej aktualna. Zapracowanie rodzców prowadzi do tego, że wychowanie dzieci wszpółczesny rodzic "przerzuca" na szkołę, media, otoczenie. Dzieci całe dnie spędzają przed telewizorem lub komputerem, bez kontroli ze strony dorosłych, a treści bijące z mas-mediów nie zawsze skierowane są do dzieci. Dobrze, że głośno mówi się o konieczności selekcji programów, które oglądają nasze dzieci i o roli rodziców w tej materii. Po przeczytaniu artykułu sama zaczęłam zastanawiać się nad rolą tv i komputera w moim własnym życiu. To dobrze, bo my dorośli również mamy sporo na sumieniu. Spotkania rodzinne sprowadzone do oglądania tv, relaks przed komputerem, kontakt z najbliższymi ograniczony do mailów, sms-ów.... Dziękuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.