Pozycja materiału w rankingach:
Anoreksja jest już poważnym problemem społecznym wśród nastolatek. Nazywana jest także chorobą XXI wieku. Która nastolatka nie marzy o figurze modelki z wybiegu i wadze dobrze rozwiniętego dziesięciolatka?
Anoreksja jest trudną chorobą. To choroba duszy i ciała. Niestety z biegiem czasu dotyka coraz więcej osób. Szczególnie nastolatek, które tylko stojąc godzinami przed lustrem i poddając się ostrej samoocenie, szukają kolejnej niedoskonałości, która jest projekcją ich umysłu. W ich głowie pojawia się tylko idealny obraz dziewczyny. Za jakiś czas musi on koniecznie stać przed lustrem. Najczęściej jest to czysta kopia modelki z wybiegu lub kobiety przypadkowo zobaczonej w reklamie telewizyjnej. I co dalej? Kolejne kroki do pogłębiania swojego rygorystycznego trybu życia stawiane są już bez żadnych oporów. Zaczyna się od lekkiego wieczornego joggingu, a kończy całodziennymi ćwiczeniami fizycznymi. A miejsce na porządny posiłek? Wpierw został przeznaczony na niskokaloryczną dietę, potem tylko na jakiś owoc lub na kolejne ćwiczenia.
Największy wpływ na nasz tok myślenia o samym sobie mają media, które wykreowały stereotyp pięknej, pełnej wdzięku i seksownej anorektyczki z białymi, lśniącymi i prostymi zębami. Szukać nie musimy daleko. Na każdym pokazie mody w telewizji możemy zobaczyć wiele modelek, które są tak chude, że bez problemu można im policzyć żebra. Oczywiście jest to walor, który stanowi o „być albo nie być” danej modelki. Projektanci mody mają bardzo duże wymagania, zgodnie z którymi kobiety noszące rozmiar powyżej 36 są za grube, aby występować na pokazach.
To stanowi pierwszy krok to rozpoczęcia zmian kreacji kobiety idealnej jaką możemy zobaczyć w mediach. Jest to stopniowy proces, który za jakiś czas może wydać duże owoce w postaci zmniejszenia ilości zachorowań na anoreksję. Wielkie poruszenie wzbudziła w listopadzie poprzedniego roku śmierć jednej z modelek, która zmarła z powodu anoreksji. Ostra walka z anoreksją zaczęła się w Hiszpanii. We wrześniu rząd lokalny w Madrycie zabronił udziału wychudzonym modelkom w kolejnej edycji pokazów mody Pasarela Cibeles. Przedstawiciele rządu madryckiego wraz z Towarzystwem Endokrynologii i Odżywiania wprowadziło surowe ograniczenia - modelka, której współczynnik masy ciała nie przekracza 18 (przy 175 cm wzrostu jest to waga 56 kg) nie może pojawić się na wybiegu podczas pokazów.Zobacz także:
Artykuły
(4)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 20 | Miejscowość: warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Agnieszka Wojewoda 12.02.2008 12:19
Powtarzam. Żyjcie i dajcie żyć innym:)
A jak ktoś napisze o staruchach, to się tym zajmę:)
Marta Wieszczycka 12.02.2008 01:10
Agnieszko, to tak jakbyś domagała się tolerancji dla młodzieży wszechpolskiej.
Kto tu komu nie daje żyć? Grzesiek NIE napisał, że woli szczupłe.
On pisząc o dziewczynach z kampanii Dove użył określenia "zwały tłuszczu"(bez przesady, może z 3 miały tam nadwagę, reszta była normalna, tylko że nie jakoś szczególnie szczupła).
Rozumiem, że nazywanie dziewczyn z małym biustem "płaskimi deskami", czy "wklęsłymi" a tych po 30-tce "staruchami" też by Ci nie przeszkadzało? "Cóż, widocznie lubi młodsze i biuściaste, dajcie mu żyć?".
Lucynko, a choroby, przy których niezbędne jest branie leków hormonalnych? Tymi osobami właśnie zajmują się lekarze. Bez nich nie braliby tych hormonów i mieliby znacznie większe problemy niż nadwaga. Nie mówiąc o tym, że niektóre z tych leków dodatkowo powodują zatrzymywanie wody, szczególnie w wyższych partiach - sylwetka cushingoidalna (takie osoby mają np. chudziutkie nóżki i twarze jak księżyc w pełni). Spotkałam taką dziewczynkę w te wakacje. Miała 19 lat, była urocza, przemiła. Walczyła o życie. Nie wiem, czemu od razu pomyślałam, że musi jej być szczególnie ciężko. Wśród jej rówieśników na pewno jest sporo dzieci neostrady. A te nie wybaczają wyglądu, jak to określił Grzesiek, nieideałów.
Lucyna Rozlatowska 11.02.2008 23:20
Dlatego powiedziałam Agato - powinien się tym zająć lekarz. Tak wiem, że istnieją też zaburzenia w postaci nadmiernego jedzenia, kompulsywnego objadania się czy nieprawidłowe funkcjonowanie hormonów, w wyniku czego organizm jest wiecznie głodny. Ale to sprawa dla lekarza czy psychologa. W większości przypadków winę ponoszą fast-foody i siedzący tryb życia, popularny zwłaszcza zimą...
Marcin Rzeczkowski 11.02.2008 22:18
Bierze się też chociażby ze stresu. Tłuszcz jest wtedy traktowany jako ostatnia ochrona przed zagrożeniem.
Albo z rodzaju pożywienia (na przykład amerykańskie odpowiedniki naszego jedzenia bardziej tuczą: można jeść i ruszać się jak w Polsce, a waga wzrasta).
Urszula Agata Marczewska 11.02.2008 16:21
Lucyna, tacy ludzie istnieja - oczywiscie to sa osoby cierpiace na roznego typu zaburzenia. Otylosc nie zawsze bierze sie z braku ruchu i obzerania sie, choc sugerowalabym, ze jednak przewaznie.
Małgorzata Mrozek 11.02.2008 15:42
W bajki tzn. mało jeść i dużo ważyć? Po prostu znam taką osobę.
Lucyna Rozlatowska 11.02.2008 15:15
GosiaM, w takie bajki nie wierzę, chyba że to zaburzenia hormonalne i sprawą powinien się zająć lekarz.
Agnieszka Wojewoda 10.02.2008 21:53
Ja nic nie mowię. Tylko pozwólcie Grześkowi i mnie żyć. Jak on lubi szczupłe, to niech takiej szuka i nie opowiadajcie, ze kobiecośc polega ja fałdkach, bo to nieprawda. Są różne typy urody.
Czy ja namawiam do głodzenia się?
Żyjcie i dajcie żyć innym:)
Małgorzata Mrozek 10.02.2008 18:14
Agnieszko, miałam na myśli to, że niektóre dziewczyny mało jedzą, dużo się ruszają, ale mają nadwagę i to nie zależy od nich. Mają nic nie jeść? Tak też się nie da. Nawet jak się mało, organizm się wykańcza, chce się spać, jest zimno, brakuje energii itp.
Marta Wieszczycka 10.02.2008 16:18
Grzesiek, równie dobrze możesz powiedzieć, że "Dove jedzie na kompleksach nieideałów, czyli płaskich" (żeby użyć równie pogardliwego określenia)
i że "Dove jedzie na kompleksach nieideałów, czyli staruch" (ten sam sposób wypowiedzi).
Naprawdę uważasz, że kobiety powinny za wszelką cenę dążyć do niedookreślonego "ideału"?
Bo to oznacza nie tylko odchudzanie się do dolnych granic BMI. To oznacza też wkładanie sobie implantów w biust, kolagenu w policzki, robienia liftingów, botoksów itp.
Że nie wspomnę o tym, że to, co jest ideałem, potrafi się zmieniać z sezonu na sezon.
Paweł, masz rację, filmik fantastyczny. I to hasło "Porozmawiaj ze swoją córką, zanim zrobi to przemysł piękności".
I pokazano tam nie tylko kwestię chudnięcia.
Zwróćcie uwagę, że reklamy Dove w ogóle odnoszą się nie tylko do sugestii, że nie każda kobieta musi być w dolnej granicy BMI.
Pokazują też, że nie każda kobieta musi mieć duży biust.
I że nie możemy być przez całe życie wiecznie młode.
To co robi Dove (że reklamuje się zdrowymi, racjonalnymi hasłami) jest mniejszym problemem niż to co robi reszta, zarabiająca na zakompleksianiu.
Agnieszko, ja też miałam koleżankę tak szczupłą, że podejrzewano ją o anoreksję i była na pewno poniżej normy BMI. Inny człowiek w jej stanie pewnie by umierał. A ona miała wszystkie badania w normie i bez problemu karmiła dziecko. Po prostu ten typ tak ma. Ale tak jak nie można spodziewać się, żeby wszystkie kobiety miały figurę Barbie (choć niektóre ją mają - taką koleżankę też mam, reszta musiałaby do tego przejść przez kilka operacji plastycznych) tak nie można spodziewać się, żeby wszystkie kobiety były bardzo szczupłe. BMI wymyślono po to, żeby było wiadomo, czego generalnie nie przekraczać.
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +11839)