Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

183549 miejsce

Media zwykłych ludzi

Z niektórymi dziennikarzami jest jak z prawnikami. Pierwsi pod pozorem ochrony klientów, a drudzy - czytelników, zazdrośnie strzegą dostępu do zawodu.

Prawie 5 lat temu, 11 września 2001 roku, gdy jak co dzień siedziałem w redakcji Gazety Wyborczej w Krakowie, zadzwonił kolega, też dziennikarz.

– Co tam u Ciebie – pyta?

– Nic specjalnego. Nuda, właśnie przyszedłem do roboty - odpowiadam.

– Naprawdę nuda? – pyta. A oglądasz telewizję?

– Nie. Za duży już jestem – odpowiadam ze śmiechem.

– To lepiej sobie włącz. Przed chwilą samolot uderzył w jeden z budynków Word Trade Center w Nowym Jorku – mówi.

Od tego momentu przez cały dzień zarówno ja jak i cały chyba świat siedzieliśmy  przylepieni do ekranu telewizora chłonąc straszne wieści z Nowego Jorku.

Wspominam o tym wydarzeniu nie bez kozery, bo chociaż wówczas my, dziennikarze nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy, to dziś dzień 11 września 2001 roku uznawany jest przez wielu obserwatorów za moment, w którym po raz pierwszy na tak dużą skalę świat się zmienił. Także świat mediów.

Po raz pierwszy, być może przez wielkość wydarzenia jakim był atak na Word Trade Center, monopol tradycyjnych mediów i nas dziennikarzy, został złamany. Okazało się bowiem, że praktycznie jedynymi naocznymi świadkami, którzy swoje relacje błyskawicznie przelewali do internetu byli zwykli ludzie, a nie dziennikarze. To zwykłym ludziom, nowojorczykom zmierzającym do pracy, turystom kręcącym kamerą skąpane porannym słońcem ulice Nowego Jorku zawdzięczamy, że stacje telewizyjne mogły nas później godzinami epatować momentem uderzenia samolotu w WTC. Tych ujęć nie zrobili dziennikarze telewizyjni, bo ich po prostu tam nie było. Dzięki krótkim filmikom czy zdjęciom,  analizujący przebieg akcji ratowniczej dostawali wiele cennych informacji. Ci bezimienni najczęściej ludzie, zapewne nawet o tym nie wiedząc, pracowali jak dziennikarze.

Zamach na WTC to narodziny dziennikarstwa obywatelskiego.  Materiałom stworzonym przez nowy rodzaj dziennikarzy brak perfekcji charakterystycznej dla ich tradycyjnych odpowiedników. Relacje, miejscami może nie były ciekawie napisane, chropowate i pełne błędów, ale miały jedną zaletę: były autentyczne. No i żaden redaktor nie przesiał ich przez redakcyjne sito, decydując, że to jest albo nie jest ważne. Świadkowie pisali jak było, co czuli, czego się bali i jak się zachowywali w tych najtrudniejszych dla nich chwilach. Żadna relacja dziennikarska nie jest w stanie oddać tego autentyzmu.

Dziś po 5 latach dziennikarstwo obywatelskie jest zjawiskiem, które profesjonalni dziennikarze pominąć nie mogą. Dla wielu jest to reakcja na utratę zaufania społeczeństw do tradycyjnych mediów, które w ciągu ostatnich lat, nie zawsze zachowywały się tak, jak powinny. Jednomyślność w ocenie wielu faktów i zjawisk, aprobujący – wbrew wielu przeciwnym ocenom - stosunek praktycznie wszystkich mediów do wojny w Iraku, prędzej czy później musiał wywołać reakcję. Czytelnicy nie są tacy głupi, jak się wielu redaktorom wydaje. Swoje wiedzą i oszukiwanie ich, droga na skróty, prędzej czy później się „zemszczą”

Pojawienie się dziennikarstwa obywatelskiego oraz sukces koreańskiej gazety internetowej Ohmynews, która jest namacalnym dowodem, że idea dziennikarstwa obywatelskiego się sprawdza, spowodowała, co nie trudno było przewidzieć, reakcję niektórych mediów tradycyjnych. Dziennikarstwu obywatelskiemu zarzucano (i nadal się to robi) brak profesjonalizmu, nie trzymanie się zasad etyki zawodu, by wymienić tylko te najważniejsze zarzuty.

To prawda, że często praca dziennikarzy obywatelskich nie jest na tak wysokim poziomie jak ich kolegów pracujących w tradycyjnych mediach. Wolę jednak oglądnąć amatorskie ujęcie kamerą wydarzenia, niż nawet jego 10 minutowe omówienie przez gadająca głowę. Wolę przeczytać autentyczne relację osób, niż ich zmontowane i poddane cenzurze „political correctness” fragmenty.

Odnoszę wrażenie, że część dziennikarzy widzi zagrożenie w dziennikarstwie obywatelskim i dlatego stara się zdezawuować ten ruch. Są jak niektórzy prawnicy, którzy bojąc się konkurencji, pod pozorem zabezpieczenia jak najwyższego standardu usług, chronią dostęp do swojego zawodu. Tymczasem dziennikarstwo obywatelskie nie jest zagrożeniem dla samych dziennikarzy, dziennikarstwa i standardów w tym zawodzie. Jest wręcz przeciwnie, dzięki konkurencji dziennikarzy obywateli i ich bezinteresownej pracy, dostęp społeczeństwa do informacji staje się o wiele większy. Tradycyjnym mediom, żyjącym do tej pory w przeświadczeniu o swojej nieomylności, przybywa konkurencja, a ta jak pokazała historia, zawsze wychodzi na dobre…czytelnikom. Choćby nawet z tego powodu idea dziennikarstwa obywatelskiego powinna być promowana, co tym samym jako dziennikarz czynię.

Stanisław M. Stanuch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

wdaliśmy się w zupełnie zbędną polemikę:)) Przepraszam, to ja ją sprowokowałem. Proszę przyjąć serdeczny i pełen szacunku uścisk dłoni. Liczę, że może innym razem ten delikatny spór jaki poprowadziliśmy dotyczyć będzie spraw istotnniejszych. Znając jednak Pańską twórczość dziennikarską, a i charakter pisma, w którym Pan pracuje istotny powód sporu będzie nad wyraz trudno znaleźć. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@korczak113 - mówiąc o podziale dziennikarstwa na internetowe i społeczne odpowiadałem na Pana stwierdzenie, sugerujące, że dziennikarz internetowy i obywatelski to jedno i to samo. Moim zdaniem tak nie jest. Faktem jest, że dziennikarze obywatelscy publikują swoje materiały głównie w internecie. Mamy jednak przykłady, że dziennikarze obywatelscy przedstawiali swoje prace w jak najbardziej tradycyjnych mediach. Na przykład po ataku w londyńskim metrze większość gazet w Wielkiej Brytanii drukowała zdjęcia amatorów, którzy robili zdjęcia aparatami z telefonów komórkowych. Czy w ich wydaniu było to dziennikarstwo obywatelskie? Jak najbardziej tak. Czy pokazali swoje dzieła tylko w internecie? Nie.
Co do końcówki Pana głosu. Pisałem, że statystycznie rzecz ujmując w przypadku większości dziennikarzy obywatelskich mamy do czynienia z gorszą jakością artykułów. I tyle. Nie analizowałem czy to wynik braku środków, kolegów, komputerów, dostępu do wiedzy etc. Stwierdziłem tylko fakt. Wcale nie oznacza to, że dziennikarze obywatelscy są gorsi. Po prostu mają mniejsze doświadczenie. Niektórzy z nich (można takich znaleźć w link mają autentyczny talent.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się z panem co do pojęcia dziennikarz społęczny i dziennikarz internetowy. Nie rozumiem natomiast jednego, co oznacza ostatnie zdanie pańskiego komentarza. Jeżeli dokonamy podziału na pracy dziennikarskiej na: informacyjne i publicystyczne. To publicystyka powinna wynikać z idei, z potrzeby ducha. Chyba, że mamy do czynienia z dziennikarstwem, które opisał Cat Mackiewicz, cytuję z pamięci: dziennikarz to taka k...., która stoi na rogu i czeka, kto da więcej... Są tacy dziennikarze, prawda?
Co zaś do poziomu tekstów amatorów i zawodowców. Niech pan zechce wziąć pod uwagę, że zawodowiec dysponuje sztabem doradców - kolegów po fachu, reserczerów (spolszczę), dostępem do archiwów, agencji itd. Zawodowiec "żyje" z pisania i temu poświęca swój czas. Amato... nie rozwijam myśli. A poziom jak jest każdy widzi - że strawestuję ks. Chmielowskiego. (vide pani Gawryluk, Dowbor, pan Kamel, pan Dowbor)

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Ania, jak mówią Angole: nobody's perfect :-) Nie chcę przez to bronić jak to nazwałaś "prawdziwych mediów". W tym akurat krótkim passusie chciałem tylko przekazać, że oprócz dobrych chęci liczy się jeszcze warsztat, a tego często dziennikarzom obywatelskim brakuje. Gazeta internetowa link jest po to, aby ten warsztat dziennikarze-obywatele mogli sobie szlifować :-)
To prawda, ze nieraz jak się otworzy gazetę czy puści radio albo TV to "nusz się sam w kieszeni otfiera" :-). Cóż takie czasy. Kiedyś do kolejnych wydań książki dodawano erratę. Komu by się chciało to dziś? Jeśli wydawcy się nie szanują, to nie dziwmy się, że czytelnicy ani ich ani siebie nie szanują.

@korczak113 - Doskonale wiem w jakim kierunku zmierzają zmiany, ale myli Pan dziennikarstwo obywatelskie z internetowym, a to nie to samo. Różnica jest mniej więcej jak w tym słynnym żydowskim kawale: przychodzi młody mężczyzna do lekarza i mówi: proszę mnie natychmiast wykastrować.
- ależ drogi Panie, dlaczego?
- teraz niech Pan nie pyta, tylko wykona zabieg, bo nie mam czasu. Po operacji Panu wszystko wyjaśnie.
Lekarz wykonał co mu kazano i przychodzi do pacjenta.
- proszę mi powiedzieć dlaczego zdecydował się Pan na tak radykalny ruch? Ze wzgledów religijnych? politycznych?
- Panie doktorze: żenię się z Żydówką!
- A to chciał się Pan obrzezać - strapił się nieco lekarz
- a czy to nie wszystko jedno, mówi młody mężczyzna

Z dziennikarstwem obywatelskim i internetowym jest podobnie. Dziennikarstwo internetowe to nie jest dziennikarstwo obywatelskie, chociaż z pewnością dziennikarze-obywatele mogą uprawiać dziennikarstwo internetowe. W dużym skrócie i upraszczając: dziennikarz internetowy to dziennikarz, którego efekty pracy są w internecie.Dziennikarz obywatel to soba, która nie zajmuje się zawodowo dziennikarstwem, a swoje artykuły pisze najczęściej z potrzeby ducha, dla idei etc.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Stanisławie! dziennikarstwo ewoluuje w nowym kierunku. Logiką zmian jakie zachodzą w technologii będzie stopniowe odchodzenie od prasy drukowanej na papierze. Nie twierdzę, że jest to kwestia kilku najbliższych lat. Kieunek jednak został wytyczony. Dziennikarstwo przeniesie się na strony internetowe, do (tak czy inaczej wyglądającej telewizji). Dziennikarstwo obywatelskie - jak zwykło się nazywać - internetową twórczość dziennikarską ani nie jest lepsze, ani gorsze od dziennikarstwa hmm nazwijmy to zawodowego. Już choćby sam fakt, że pański artykuł ukazał się w tym miejscu. Zajmuję się dziennikarstwem od ponad 30 lat i jestem gotów przytoczyć setki przykładów nieudolności dziennikarzy zawodowych (Pan zresztą rónież). Zdanie, które był Pan łaskaw wyartykułować: "często praca dziennikarzy obywatelskich nie jest na tak wysokim poziomie jak ich kolegów pracujących w tradycyjnych mediach" jest zdaniem falszywym. Wiemy o tym obaj, prawda?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.09.2006 10:19

"To prawda, że często praca dziennikarzy obywatelskich nie jest na tak wysokim poziomie jak ich kolegów pracujących w tradycyjnych mediach" - kiedy czasem otwieram swoje zakładki z kanałami RSS i czytam "gorące newsy" z niektórych portali czy internetowych wydań gazet, zaczynam wątpić w to, że "prawdziwe media" są profesjonalne. Szczególnie pod względem językowym. ..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.