Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4267 miejsce

Medialna degrengolada

Od kilku dni jesteśmy świadkami polityczno-medialnej „kibolofobii”, której objawy można obserwować we wszystkich przejawach życia społecznego.

 / Fot. własneTelewizje informacyjne i niektóre wpływowe gazety zgodnie uznały, że incydenty z udziałem polskich kibiców są najważniejszym problemem w naszym kraju. O kibicach wypowiadają się wszyscy, a w szczególności ci, którzy nigdy nie byli na meczu piłkarskim, mając zerowe pojęcie o tej specyficznej kulturze. Okazuje się, że w prawie 40-milionowym kraju, gdzie aż roi się od nadużyć, korupcji i wpadek rządu, nie ma poważniejszych problemów, o których należy mówić! Pozostaje zadać pytanie, dlaczego media głównego nurtu nie interesują się bądź omijają najważniejsze sprawy dla polskiego społeczeństwa?

W kraju, w którym mamy potężną dziurę budżetową, prezydent i premier, którzy powinni być pierwszymi obrońcami ustroju demokracji, nawołują do bojkotu referendum, ludzie na umowach śmieciowych nie dostaną na starość emerytur, polskie kobiety rodzą na emigracji więcej dzieci niż w kraju i gdzie bezrobocie sięga prawie 20% największym problemem mediów i rządzących są incydenty z udziałem kibiców. W procesie niezaprzeczalnego faktu manipulacji społeczeństwa czym trzeba nazwać wyżej wymienione zjawisko, istotną kwestią jest tendencyjność przedstawionych informacji oraz wybiórczość ich publikowania. Dochodzi do paradoksu gdzie dziennikarz zakłamuje rzeczywistość pomijając istotne fakty w sprawie, aby udowodnić swoją linię światopoglądową. Dlaczego po suchej informacji o bójce na plaży w Gdyni, gdzie jeszcze nie ustalono żadnych szczegółów zajścia na paskach informacyjnych pojawiło się sformułowanie „pseudokibice”? Czy polscy dziennikarze znają obowiązującą (w teorii) w polskim prawie zasadę domniemania niewinności? Mówi ona jasno że dopóki wina nie zostanie udowodniona, osoba zatrzymana jest niewinna! Niestety zanim poznano szczegóły w zarodku okrzyknięto prowodyrami i winnymi zajść kibiców, co było znaczącym błędem bowiem z biegiem śledztwa wyjaśniło się, że winni byli meksykanie a kibice Ruchu zamiast wpisać się w powszechną znieczulicę społeczną udzielili uderzonej polce pomocy.

Drugą kwestią oczywiście pominiętą w mediach był fakt używania ostrych przedmiotów jak butelki i noże przez marynarzy w czasie bójki co w świetle polskiego prawa (nawet zakładając że agresorami byli kibice), jest przekroczeniem obrony koniecznej ponieważ w starciu Polacy używali tylko gołych rąk. Sprostowanie co do okoliczności bójki na plaży w Gdyni nie zostało przedstawione, media swój osąd opierają na wywiadach z marynarzami i kapitanem meksykańskiego statku, pomijając opinię drugiej strony czyli kibiców Ruchu Chorzów.

Taka sytuacja stanowi pogwałcenie pierwszego punktu Dziennikarskiego Kodeksu Obyczajowego( Kodeksu Etyki Dziennikarzy): „W sytuacjach konfliktowych obowiązuje szczególna staranność w dotarciu do źródeł informacji wszystkich stron sporu. W razie trudności dotarcia do jednej ze stron sporu obowiązuje stwierdzenie, iż są to dane częściowe. Autor zobowiązany jest do sprostowania z własnej inicjatywy, gdy informacja okazuje się fałszywa lub nieścisła.” Podobne zastrzeżenia można mieć do drugiej „sensacji z kibolami” w roli głównej- kontrowersyjnego transparentu kibiców Lecha Poznań na meczu z litewskim Żalgirisem. W tym przypadku również zabrakło rzetelnego przedstawienia tematu pomijając wersje drugiej strony. Oto fragment relacji serwisu kibicowskiego Lecha z meczu na Bułgarskiej: „Pod koniec pierwszej połowy w Kotle zawisł bardzo dobrze widoczny i barwny transparent „Litewski chamie, klęknij przed Polskim panem!”. Był on w pewnym stopniu odpowiedzią za zachowanie litewskich kibiców podczas pierwszego meczu. Litwini zniszczyli bowiem samochody poznaniaków, a także obrażali Polaków używając m.in. polskiego słowa „ku*wa”. Kibice Żalgirisu od lat są zresztą bardzo wrogo nastawieni do Polaków i czują się pod każdym względem gorsi od naszych rodaków.” Poznańscy kibice wspominają również o specjalnych koszulkach w których Litwini pojawili się na meczu w Poznaniu, z prowokacyjnymi hasłami: „Vilnius musu” czyli „Nasze Wilno” oraz „Lietuviskas Vilnius” co oznacza „Litewskie Wilno”. Czy ktoś słyszał o tym z medialnych relacji?

Po pierwsze brak próby znalezienia przyczyn i okoliczności determinujących takie a nie inne zachowanie, oraz brak podania do wiadomości publicznej relacji samych zainteresowanych. Media zbyt płytko podeszły do tematu nie starając się, bądź nie chcąc spojrzeć na problem obraźliwego transparentu w sposób wieloaspektowy, całą winę zrzucając jedynie na polskich kibiców. W obu sprawach zabrakło rzetelnego podejścia do tematu, bowiem zaistniałe incydenty miały aspekt przyczynowo-skutkowy, a opinia publiczna została poinformowana tylko o samych skutkach, nie wspominając w ogóle o winach obcokrajowców. Przykłady te dają smutny obraz poziomu polskiego dziennikarstwa, które świadomie dopuszcza się manipulacji faktami co stanowi pogwałcenie kolejnej, żelaznej zasady DKO: „Podstawowym obowiązkiem etycznym dziennikarza jest poszukiwanie i publikowanie prawdy. Niedozwolone jest manipulowanie faktami. Komentarz własny czy hipotezy autora powinny być wyraźnie oddzielone od informacji.”

Niszczenie wizerunku polskich kibiców przez media i polityków jest zjawiskiem długotrwałym co można zaobserwować na przykładnie eksponowania negatywnych zachowań i pomijaniu pozytywnych przykładów działalności kibiców jak: wieloletnia pomoc domom dziecka, powstańcom, Polakom na kresach wschodnich, schroniskom, hospicjom czy osobom niepełnosprawnym. Nie da się oprzeć wrażeniu że media czynnie biorą udział w rządowym planie niszczenia ruchu kibicowskiego w kraju, stając się wręcz narzędziem władzy. Dlaczego jednak nie starają się być apolityczne? Wpisując się w politykę rządzących tracą swoją „medialną duszę” czym można nazwać niezależność. Jak znajdziemy w DKO: „Żaden motyw, żadne naciski czy inspiracje nie usprawiedliwiają podania fałszywych czy niesprawdzonych informacji.” Warto żeby dziennikarze pokroju redaktora Jarosława Kuźniara wzięli sobie te słowa do serca i przejrzeli na oczy zamiast doszukiwać się brunatnych bojówek faszystowskich na stadionach.

Niestety jeżeli już kogoś można porównać do faszystów to właśnie media które stosują metody manipulacji i sterowania masami ludzkimi aby osiągnąć pożądany efekt dokładnie tak jak w III rzeszy robił to Joseph Goebbels. Warto żeby środowisko wpływowych polskich redakcji zastanowiło się nad totalnym brakiem profesjonalizmu jaki sobą reprezentują. Nazywając ludzi pogardliwie (często niesłusznie) „kibolami” czy „pseudokibicami” trzeba mieć do tego moralne i etyczne przyzwolenie, opierając swoje osądy na rzetelności i prawdzie. Jak można zatem nazwać dziennikarzy którzy łamią powyższe aspekty? Zgodnie z ich poziomem prowadzenia debaty publicznej można wymyśleć podobne neologizmy- „dziennikarzole”? albo „pseudodziennikarze”?.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Dobrze znam realia panujące na Żylecie zarówno na starym stadionie jak i obecnie. To co pan opisuje wiąże się jeszcze z latami 90, od tamtego okresu do dziś nastąpił ogromny skok w poprawie bezpieczeństwa na stadionie co potwierdzają oficjalne dane policji. Tak czy inaczej zachęcam Pana do wizyty na nowym stadionie Legii, bo z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić że jest on bezpieczny. Jeżeli małe dzieci przychodzące z opiekunami wychodzą z meczów bez szwanku to myślę że ma szansę na to również i Pan. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeszce raz. Na koniec.

Zwyzywać i wygwizdać nie równa się pobić zawodnika, wtargnąć na boisko, podpalić samochód.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Paweł Kalinowski Dzisiaj 16:21 0 / 0 Panie Tomaszu, niestety śmiem twierdzić że opiera Pan swoje osądy jedynie na doniesieniach medialnych.

ZAsatanawiam się, kto patrzy przez pryzmat mediów ( jakich pomine ).

Informuję, że jestem Warszawiakiem, fotografem, robiłem nie raz reportaże z zadym , moje zdjęcia były miedzy innymi prezentowane w tamtym roku, podczas goracych komentarzy w tvn24. Wynika więc z tego, że to ja pośrednio wpływam na ludzi.
Nie mam takiego zamiaru, jednak nikt mi nie jest w stanie wmówić, że opieram swoje osady na mediach.

PS Kiedyś, raz , wiele lat temu, popełniłem błąd i dąłem się namówić na udział w ''widowisku'' pt. kibicowanie na Żylecie. Nikt mnie więcej do tego nie namówi :).
Nie za bardzo mogłem zrozumieć, dlaczego ci z górnych miejsc rzucali opróżnione butelki na tych z dolnych :) Nie mieli siły dalej ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety „czarne owce” znajdują się w każdym stadzie , również w tym które powinno gwarantować bezpieczeństwo uczestników. http://www.youtube.com/watch?v=KqnYwNiodYA. Podobnych prowokacji ze strony policji co roku jest wiele, a w psychologii tłumu wystarczy drobna iskra do rozjuszenia tłumu. Akurat Marsz Niepodległości jest znakomitym przykładem na to jak kibice potrafią się ze sobą solidaryzować we wspólnej sprawie. Polecam więc najpierw wziąć udział osobiście i zobaczyć na własne oczy a dopiero później się wypowiadać. Jeszcze na koniec krótkie sprostowanie -„Co do pomocy innym, to kibice siatkówki, tenisa, także pomagają i nie potrzebują aby o tym mówić. Jest o nich cicho, bo nie ciskają butelkami i nie wbiegają na boisko jak im się podoba.” Otóż trafił Pan kulą w płot, bo kibice tenisa również potrafią pokazać charakter - Co do pomocy innym, to kibice siatkówki, tenisa, także pomagają i nie potrzebują aby o tym mówić. Jest o nich cicho, bo nie ciskają butelkami i nie wbiegają na boisko jak im się podoba. http://gwizdek24.se.pl/tenis/agnieszka-radwanska-o-izraelskich-kibicach-bylam-bardzo-zawiedziona_306666.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Tomaszu, niestety śmiem twierdzić że opiera Pan swoje osądy jedynie na doniesieniach medialnych. Piłka nożna jest najpopularniejszym sportem świata bo uprawiają go zawodowo nacje na każdym zakątku globu, oraz przynosi ogromne emocje tym którzy ją oglądają. W Europie kolebce futbolu rywalizacja między niektórymi klubami trwa jeszcze od końca 19 wieku, przechodząc z ojca na syna , z pokolenia na pokolenie. Ewentualne animozje i uprzedzenia między kibicami nienawidzących się drużyn wzięły się z doświadczeń poprzednich pokoleń które przez lata rywalizacji w krajowych ligach zostały przekazane młodym pokoleniom ze względu na różne okoliczności. To nie jest tak że mecz piłkarski jest dla kibica okazją do bójki bo jak wie Pan albo i nie, istnieją również zgody kibiców które są pielęgnowane często przez wiele lat. Musi Pan mieć to na względzie że dzieje się tak w całej Europie i na całym świecie, czego chociażby ostatnio mieliśmy przykład gdy polscy kibice Śląska Wrocław dostali łomot od Hiszpanów. Taki cywilizowany kraj co? Co do tych zadym burd i demolek… Poznanie sytuacji na własnej skórze nie jest skokiem ze stratosfery o którym zwykły śmiertelnik może się dowiedzieć tylko z relacji mediów, więc w każdej chwili może Pan wybrać się na mecz bądź na Marsz Niepodległości co bardzo polecam. Dziwi się Pan twierdzom policyjnej eskorty jednak organizacja imprezy masowej z udziałem kilkunastu czasem nawet kilkudziesięciu tysięcy osób jest wymogiem jak najbardziej koniecznym i jasno narzucanym przez nasze prawo. Nie ma się też co oszukiwać że na meczu piłkarskim spotka Pan atmosferę rodem z kółek różańcowych- przy całym szacunku dla tych zgromadzeń. Jak już wcześniej pisałem ewentualne kibicowskie animozje są zjawiskiem GLOBALNYM ,wiążą się z tym również tak często kłujące w uszy Pana Premiera – wulgaryzmy, i czy Panu się to podoba czy nie piłka nożna wywołuje wśród ludzi bardzo silne emocje i to wszędzie. Zaznaczam tym samym że nie jesteśmy czarną dziurą i zakałą piłkarskiego świata i bójki oraz wulgaryzmy zdarzają się wszędzie , nawet w najbardziej rozwiniętych piłkarsko krajach. Czy słyszał Pan co działo się przed majowym finałem Ligi Mistrzów przed stadionem Wembley? Czy widział Pan odpalane przez kibiców Bayernu Monachium race? Żeby nie być gołosłownym - http://www.youtube.com/watch?v=oxAOv5flAFY . To tylko przykład i nie chcę już przytaczać dowodów z innych Europejskich krajów. Jeżeli nasi politycy i „eksperci” karmią nas w mediach papką że na zachodzie sobie poradzono… to musi pan wiedzieć że nie i piłka nożna rządzi się innymi prawami niż inne sporty. Zawsze może Pan zamiast na mecz pójść na zawody np.golfa bądź curlingu. Myślę że tam można poczuć się bezpieczniej. Nie zmienia to faktu że piłka nożna jest dla wszystkich i każdy znajdzie sobie miejsce i sposób w jaki chce dopingować swoją drużynę.
Druga sprawa Marsze Niepodległości i polityczne manifestacje. Znów musimy wrócić do artykułu i przedstawić sprawę w kontekście przyczynowo- skutkowym. Pan ocenia tylko efekt końcowy który jest podawany przez media, tzn. zamieszki i awantury z policją. Idąc Pana rozumowaniem w strajkach z sierpnia 56 czy 89 roku i wielu innych, protestujących Polaków należy nazwać bandytami i chuliganami. Może widząc człowieka żebrzącego pod Kościołem widzi Pan w nim tylko lumpa? Czy zastanawia się Pan nad sytuacją życiową która mogła go doprowadzić do takiego stanu? Na Marszu Niepodległości co roku udział bierze ogromny (według niektórych szacunków kilkuset tysięczny tłum), i czy myśli Pan że utrzymanie dyscypliny takiej rzeszy ludzi jest rzeczą łatwą? A może należy ubolewać nad faktem że władze które zabezpieczają tego rodzaju zgromadzenia jeszcze nigdy nie potrafiły doprowadzić do spokojnego przemarszu? Czy nie świadczy to źle o naszej policji? Co do osób które szukają tylko zamieszek jak najbardziej znajdują się w tak ogromnym tłumie i takie, jednak zdecydowana większość przychodzi aby spokojnie uczcić święto.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Żadna tv nie wpłynęła na moje zdanie, choć trudno, żebym się dowiedział o wydarzeniach pocztą pantoflową.
Autor napisał :
''O kibicach wypowiadają się wszyscy, a w szczególności ci, którzy nigdy nie byli na meczu piłkarskim, mając zerowe pojęcie o tej specyficznej kulturze.''

Tu należny przerwać dalsze czytanie, bo ta refleksja powinna trafić do kibico- kiboli.
Powinni sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego tak się dzieje.
Jeżeli będą mieli z tym problem to im podpowiem. Dlatego, że miasta w czasie ''święta sportu'' jakim jest mecz zamieniają się w twierdze policyjnej eskorty, zadym i burd, oraz demolek.
Podobnie jest z manifestacjami ''patriotycznymi '' (np. warszawski 11 listopada) gdzie ''bohaterscy patrioci'' ogaceni na twarzach ( z miłości ? ) szalikami klubowymi wyrywają bruk i ciskają nim w policję , odpalają petardy i czynią z nimi podobnie.
Niech kibice zajmą tym nadziej lubią, mam nadzieję, że to jest kibicowanie na meczach.
Jestem pewien, że nikt nie będzie miał do nich o cokolwiek pretensji. Staną się normalni w sensie niedostrzegalni poza stadionami(chyb że tego nie chcą).
Co do pomocy innym, to kibice siatkówki, tenisa, także pomagają i nie potrzebują aby o tym mówić. Jest o nich cicho, bo nie ciskają butelkami i nie wbiegają na boisko jak im się podoba.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny tekst. Oby więcej osób przejrzało na oczy!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.