Facebook Google+ Twitter

Mediolan jest Nerrazurri

271. święta wojna o prymat w Mediolanie dla Interu. Podopieczni Mourinho pomimo dwóch czerwonych kartek pewnie pokonali Milan 2:0 potwierdzając, że tylko kataklizm mógłby im odebrać mistrzostwo Włoch.

Absolutny hit 21. kolejki Serii A to nie tylko walka o prymat w stolicy Lombardii i kluczowe starcie w walce o Scudetto w sezonie 2009/2010. To także starcie dwóch filozofii gry preferowanych przez trenerów obydwu drużyn, czyli finezyjnie brazylijski ostatnio Milan Leonardo kontra zegarmistrzowsko taktyczny, chociaż również momentami grający z polotem Inter "The Special One" Mourinho.

Każdy, kto przed sezonem przewidział, że styczniowe derby Mediolanu będą starciem dwóch aktualnie najlepszych włoskich drużyn powinien dostać dożywotni karnet na San Siro i to pomiędzy Massimo Morattim i Silvio Berlusconim. Co do Interu, chyba niewielu miało wątpliwości, że od początku sezonu reszta zespołów z czołówki będzie oglądać plecy drużyny Jose Mourinho, jednak na Milan w tym piłkarskim wyścigu stawiało zapewne niewielu. Po kompromitacjach, m.in z FC Zurych, ekipa Leonardo potrafiła pokonać Real Madryt i to chyba w tamtym momencie powstał duch tej drużyny. Świetną postawę na półmetku sezonu Milan zawdzięcza na pewno Ronaldinho, który zaczyna przypominać sobie, jak grał jeszcze niedawno w bordowo-niebieskiej koszulce z numerem 10.

Obie drużyny przystąpiły bez swoich filarów. Inter bez przebywającego wraz z reprezentacją Kamerunu na Pucharze Narodów Afryki, Samuela Eto'o, Milan natomiast musiał radzić sobie bez ostoi swojej defensywy Allesandro Nesty.

Początek spotkania i jego dalszy przebieg potwierdził, że nikt nie zamierza odstawiać w tym spotkaniu nogi. Kości dosłownie trzeszczały przy prawie każdym kontakcie z piłką. Już w czwartej minucie nastąpiło starcie argentyńsko-brytyjskie i to bynajmniej nie o Falklandy. David Beckham przypomniał sobie o starciu z Diego Simeone z mundialu we Francji i podobnie potraktował tym razem Estebana Cambiasso. Efekt - żółta kartka dla "Becksa". Od pierwszego gwizdka dwoił się i troił mózg drugiej linii Interu Wesley Sneijder.

Kiedy niektórzy kibice zastanawiali się, który z zawodników pierwszy zostanie zniesiony na noszach, Inter przeprowadził akcję, po której objął prowadzenie. Diego Milito został obsłużony perfekcyjnym podaniem za plecy obrońców przez świeży nabytek Interu - Gorana Pandeva, po czym wygrał pojedynek biegowy z defensorami Milanu i mierzonym, płaskim strzałem posłał piłkę w długi róg bramki bezradnego Didy. 1:0 dla Interu, który będzie teraz nastawiony na grę z kontrataku. Milan próbował szybko wyrównać, ale ani Beckham, ani Ronaldinho, ani Boriello, nie mogli znaleźć sposobu na catenaccio Interu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.