Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10673 miejsce

Mediolańskie makaronowe inspiracje

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-03-28 16:11

Milano, Milan, Mediolan. Miasto kojarzone z modą, włoską precyzją mistrzów i rzemieślników. Mediolan jest też stolicą Lombardii - bardzo ciekawego kulinarnie regionu Włoch. Zapraszam na nie-ostatnią wieczerzę z mediolańską koncepcją "pasty".

Milano, Milan, Mediolan. Miasto kojarzone z modą, włoską precyzją mistrzów i rzemieślników. Montenapoleone i Spiga, gdzie spotykają się butiki Fendiego, Gucciego, Armatniego, Ferragamo, Valentino, Prada i innych większych i mniejszych kreatorów mody. Dla niektórych będzie to miasto piłki nożnej, bo każdy fan tej dyscypliny sportu zna AC Milan i Inter Mediolan. A nazwa stadionu San Siro kojarzy się jednoznacznie z światowej klasy futbolem. Wielbicielom muzyki klasycznej nieodmiennie kojarzyć się będzie z Teatro alla Scala, najsławniejszą sceną operową świata.http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Last_supper.JPG / Fot. Giacomo Raffaelli

Dla mnie Mediolan ma wymiar kulinarny. Nie tylko dzięki risotto alla Milanese, panettone, osso buco czy minestrone. Nawet nie dzięki Gorgonzoli. To połączenie wyżej wymienionych z najważniejszą kolacją świata. Chrześcijańskiego świata. Uwiecznioną przez Leonardo da Vinci „Ostatnią wieczerzą”, znajdującą się na ścianie refektarza kościoła Santa Maria delle Grazie. Na placu przed niepozornym budynkiem wcześniej wspomnianej opery stoi pomnik Leonarda da Vinci, który przez 18 lat mieszkał i tworzył na dworze Ludovico Sforzy (od 1482 r).

http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Last_supper.JPG / Fot. Giacomo RaffaelliPasjonująca postać. Geniusz, który inspiruje i intryguje i inspirować i intrygować będzie do końca świata i pewnie o jeden dzień dłużej. „Ostatnia wieczerza” namalowana w eksperymentalnej technice tempery i farby olejnej miała duże trudności, aby „przeżyć” do dziś. Nowatorska technika okazała się niewypałem. Koleje losu, zawiłe i nieprzyjazne, nie zniszczyły jednak tego dzieła. Stojąc przed nim, zaczynam zastanawiać się. Dzieło sztuki. Te największe są największe nie dlatego, że ktoś tak napisał czy powiedział. Są takie, gdyż w bezpośrednim kontakcie z nimi odczuwamy coś szczególnego, doświadczamy niezapomnianego przeżycia nie tylko na poziomie estetycznym, ale duchowym czy wręcz mistycznym. Katharsis. „Ostatnia Wieczerza" Leonardo da Vinci taka właśnie jest. Symetria, harmonia, idealne wyważenie. Ekspresja emocji. Realistyczna i niepokojąca. Nie odpowiada na pytania, ale generuje następne.

Piąta edycja konkursu Dziennikarz Obywatelski 2010 Roku trwa! Dołącz, wygraj 10 tysięcy



Jest dzień a tu wieczerza. Stół nie jest zastawiony jedzeniem. A powinny tam być typowe potrawy: jagnięcina, maca, wino. Sam Jezus nie ma kielicha. Kolejne pokolenia badaczy i pisarzy poszukują i dedukują. Wychodzę na otumanione palące słońcem ulice. Mediolan taki jest. Duszny i gorący latem. Mokry i przygasły zimą. Dobiega mnie melodia miasta. Szum samochodów, gwar ludzi, śmiech dzieci, zapach kawy robionej na dziesiątki włoskich sposobów. Czuję też głód. A na ten fizyczny jest tylko jedno rozwiązanie.

W Mediolanie, penne lub rigatoni con spinaci e gorgonzola. Do tego sosu pasują oba rodzaje. Penne czyli pióra -rurki w kształcie uciętej ukośnie końcówki pióra lub pasta ze szpinakiem / Fot. Ewa Tina Szafranowiczrigatoni, grube karbowane rurki.

pasta ze szpinakiem / Fot. Ewa Tina SzafranowiczBiorę, więc łyżkę dobrej oliwy na patelnię i szklę na niej 3 ząbki czosnku oraz 1 małą cebulę. Gotuję wodę na makaron. Następnie wrzucam na patelnie liście młodego szpinaku. Trzy pełne garście i duszę przez 3 minuty aż liście stracą na „sztywność”. Do gotującej się osolonej wody wrzucam pastę. Na patelnię z odparowanym szpinakiem na bardzo małym ogniu wlewam ok. szklanki śmietanki kremówki 30-procentowej oraz dodaję 3 łyżki świeżego masła. Dodaję pokruszoną gorgonzolę, ok. 150 g i delikatnie mieszam. Odlewam wodę, gdy pasta jest już al dente i do garnka wlewam sos. Delikatnie mieszam. Na talerzu doprawiam świeżo zmielonym czarnym pieprzem ten delikatny sos ze śmietanki, szpinaku i sera. I zostaje mi zawołać rodzinę „mangiare”. Mój Ukochany otwiera butelkę upolowanego w dobrej cenie chardonnay a ja zastanawiam się obrazoburczo, czy zmieniłyby się koleje świata, gdyby na ostatniej wieczerzy podano penne con spinaci e gorgonzola…..


Ewa Szafranowicz
Tekst opublikowany na: http://eva-tree.blogspot.com/

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Tak, Włosi potrafią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.