Facebook Google+ Twitter

Medium zła naszych czasów. Wszystkiemu winne gry komputerowe

Wcale nie będzie czymś oryginalnym, jeśli napiszę, że gry komputerowe stały się jednym z najbardziej powszechnych mediów naszych czasów.

Dla dużej ilości dzieci, młodzieży oraz dorosłych gry stanowią dobry sposób na spędzanie wielu godzin w celu zrelaksowania się i odprężenia. Ponieważ jednak każdy kij ma dwa końce, dla wielu innych ludzi, zwłaszcza tych starszych i konserwatywnych, medium to nosi wszelkie cechy zła. Co jest powodem, że gry budzą tyle skrajnych emocji? Dlaczego są albo kochane, albo mocno krytykowane? Jakie argumenty posiada przeciwko grom potężna machina propagandowa na rzecz ich unicestwienia?

Najbardziej znaczącym i najczęściej przytaczanym argumentem jest z pewnością przemoc i brutalność. Dzieci i młodzież czerpią negatywne wzorce, które mogą bezpośredni przełożyć się na ich dalsze zachowanie i całe życie. Miałoby to rację bytu, gdyby zdecydowana większość umysłów dzieci przyjmowała zachowania bohaterów gier za wzór postępowania.

Jaki jest cel zabijania poszczególnych wirtualnych wrogów? Czy jest nim chęć zaspokajania żądzy krwi, czy też pragnienie zabawy i osiągnięcia celu w grze? Odpowiadając na to pytanie, dzieci potrafią dobrze odróżnić zabawę od tego, co dzieje się w rzeczywistości. Wiedzą, że tak naprawdę nikomu nie dzieje się krzywda, więc odnajdują w rozgrywce jedynie sposób na miłe spędzenie wolnego czasu. To co się dzieje podczas wirtualnego zabijania nie jest przez nie traktowane na serio. Nawet zwierzęta potrafią przecież odróżnić prawdziwą walkę od tej, którą toczą dla zabawy. Dzieci i młodzież najpierw musiałyby chcieć czerpać negatywne wzorce z gier komputerowych, by potem upodabniać się do bohaterów w prawdziwym życiu. Oczywiście znane są i takie przypadki. Jednak czy można za to obarczać odpowiedzialnością media? To tak samo jak obarczać odpowiedzialnością producentów noży za możliwość użycia ich produktów do popełnienia morderstwa.

Ograniczone umysłowo pociechy są zdolne czerpać wzorce z czegokolwiek. Idąc tym tropem należałoby również zlikwidować filmy z bijatykami i strzelaninami, ponieważ po oglądnięciu każdego z nich dziecko mogłoby się rzucić na kogoś z pięściami. Winą za takie zachowania należałoby raczej obarczyć rodziców, nie media. Prawdą jest, że tylko gry komputerowe posiadają znacznie większą interakcję od telewizji czy innych środków przekazywania rozrywki, jednak zdecydowana większość graczy nie zwraca uwagi na wartości moralne swoich czynów podczas rozgrywki. Nie znaczy to, że są na nie obojętni w realnym świecie. W grze skupiają się jedynie na osiągnięciu jej celu. Nie wpływa to w żadnym stopniu na ich odczucia i psychikę.

Innym argumentem przemawiającym za grami jest fakt, że większość młodocianych przestępców nie miała w swoim życiu styczności z owym medium. Kolejnym jest stosowanie systemu PEGI na opakowaniach z grami. Znaczek ten mówi wyraźnie czy gra zawiera elementy przemocy, strachu lub erotyki i informuje o ograniczeniach wiekowych. Dlaczego więc za niedbalstwo sprzedawców lub rodziców, nie przestrzegających takich znaków obwinia się produkt?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Nie wydaje mi się za słuszne apologizowanie gier komputerowych. Jak leci. Są lepsze i gorsze. Są takie co wnoszą to "coś" w nasze jestestwo i są takie co je rujnują. Obserwuję to u swoich nastoletnich dzieci. Nie zawsze jestem bezsilny. Czasami uda mi się wygrać. Więc jeszcze do końca nie zawładnęły ich umysłami i duszami.
Wolałbym by tak pozostało :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry temat. Mam nadzieję, że rozwinie sie dyskusja, ponieważ o wpływie gier na zachowanie dzieci poglądy są różne i skrajne: od takich, jakie prezentuje Autor, po całkowicie odmienne - potepiające.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.