Facebook Google+ Twitter

"Meduzy", czyli w poszukiwaniu zagubionego szczęścia

Dziewczyna, która niczego nie żąda, a więc i nie dostaje, świeżo poślubiona małżonka gubiąca radość w narzekaniu i pielęgniarka z Filipin na przymusowym wygnaniu. Czy rozczarowane i pozbawione złudzeń mają szanse na szczęście?

"Meduzy" / Fot. Materiały dytrybutoraObraz Etgara Kereta i Shiry Geffen, choć przepełniony magią i pełen pastelowych kadrów, porusza poważne problemy.

Batya niedawno rozstała się z chłopakiem. W rodzinie nie ma wsparcia. Zapatrzona w siebie matka oczekuje od niej uwielbienia, a ojciec bardziej przejmuje się swoją nową partnerką niż własną córką. Zagubiona i nieśmiała, nie potrafi zwrócić na siebie niczyjej uwagi i coraz bardziej rozczarowuje się życiem.

Keren to młoda mężatka, która z powodu złamanej nogi zamiast na Karaiby jedzie na miesiąc miodowy do Tel Awiwu. Wyjazd okazuje się dla jej małżonka pasmem udręk, bo kobieta znajduje największą przyjemność w narzekaniu. Z kolei Joy przyjeżdża do Izraela z Filipin, aby zarobić pieniądze na utrzymanie synka, za którym bardzo tęskni. Zostaje przydzielona do opieki niesympatycznej starszej pani, nie mówiącej ani słowa po angielsku.

Poczucie samotności i rozczarowania przenika na wskroś każdą z bohaterek obrazu, ale zanim smutek ogarnie widza, w życiu każdej z kobiet pojawia się iskierka szczęścia. Wystarczy nieświadomy pomocnik z zewnątrz, by napotkane trudności okazały się możliwe do pokonania. Dla Batyi taką dobrą duszą jest rudowłosa dziewczynka, która wychodzi z morza. To tytułowa meduza, która przywraca kobiecie chęć do życia. Parze nowożeńców "pomaga" pisarka spotkana w hotelu, zaś Joy staje się pomostem pomiędzy staruszką a jej egocentryczną córką.

W "Meduzach" od słów ważniejsze okazują się obrazy. Jestem pełna uznania dla Antoine Héberlé - autora fenomenalnych zdjęć. Najbardziej podobała mi się scena, gdy do pogrążonej w smutku Batyi, siedzącej na plaży podchodzi mała meduza. Przez moment wielkie błękitne oczy dziewczynki wpatrują się w twarz kobiety. Zaraz po tym porozumiewając się bez słów, już we dwie ruszają wzdłuż morza.

Morza...najważniejszego motywu spajającego wszystkie te historie. W obrazie bohaterowie porównani są do statków kołysanych przez morskie fale. Zdaniem Keren, piszącej do szuflady wiersze, statek umieszczony w butelce jest bezpieczny. Niektórzy jednak mają problem z dopłynięciem do brzegu i jak rozbitkowie targani są po morzu. Paradoksalnie Joy, będąca właśnie takim podróżnikiem, kupuje swojemu synkowi na urodziny model okrętu. Z kolei Batyi morze przynosi ukojenie, wysyłając jej na pomoc małą meduzę.

Debiut izraelskiego pisarza Etgara Kereta jest zaskakująco udany. Wprowadzając na ekran magię, nie zatraca poczucia rzeczywistości. Jako przeciwwagę dla smutku i rozczarowania stosuje specyficzny humor i lekką ironię. A na dodatek serwuje widzowi niezapomniane kadry. Zdecydowanie polecam!



Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

zachęcający tekst - może w końcu zdecyduje się obejrzeć ten film:) Ciekaw jestem jak ma się on do stylu prozy Kereta - bardzo ironicznej, zdystansowanej a jednocześnie śmiertelnie (straszliwie?) poważnej w swoim przekazie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

bardo mi sie ta recenzja podoba :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.