Facebook Google+ Twitter

Megapunkt, czyli wielka bitwa o małą piersiówkę. Epilog

Kurz bitewny opadł. Firma nie chce mi już wciskać bubla. Wymienią piersiówkę na nową lub, jeśli zażądam, zwrócą pieniądze. Zwycięstwo? Pewnie tak. Pytanie czyje. W artykule relacjonuję działania wojenne i wyciągam wnioski.

W poprzednim materiale opisałem ciąg nieprzyjemności, które przytrafiły mi się w związku z zakupem niesprawnej piersiówki w sklepie MEGAPUNKT.

Krzyk zwycięstwa. / Fot. Jarogniew MilewskiPostaram się uporządkować przebieg moich utarczek z firmą. Ponieważ wszystko skończyło się dobrze, może to być swoisty instruktaż dla osób walczących ze sklepową biurokracją i tak zwanymi procedurami.
1. Żona w placówce nabyła zepsutą piersiówkę. Kosztowała 29 zł. Nie odkręcał się korek. Nie sprawdziła w sklepie, bo to miał być prezent i nie chciała rozrywać opakowania. Mało prawdopodobne było, żeby można zepsuć tak proste urządzenie, a jednak. Według mojego osądu jakiś przemęczony Chińczyk przyspawał blaszkę trzymającą korek nie w tym miejscu gdzie powinien.
Wniosek1: Sprawdzać w sklepie nawet przyszłe prezenty, a potem kazać sprzedawcy powtórnie i ładnie zapakować.

2. Kilka dni później (po świętach, a przed Sylwestrem) odwiedziłem sklep. Panie ekspedientki sprawdziły, że moja piersiówka się ciężko otwiera, sprawdziły inną z wystawy, która otwierała się lekko, co wskazywało na defekt mojej. Ale nie wymieniły mi bubla twierdząc, że w ich placówce istnieją ścisłe procedury, które nakazują przy reklamacji wypełnienie zgłoszenia reklamacyjnego formatu A4. Całą wizytę w sklepie dokładnie opisałem w poprzednim artykule, więc nie będę się powtarzał. W rubryce "Uwagi i postanowienia szczegółowe" wniosku napisałem, że (cytuję) "wg. mnie procedura zgłaszania wadliwego towaru wymaga od zgłaszającego niezwykłej cierpliwości i może powodować stany depresyjne".
Wniosek 2: W urzędowych dokumentach nie używać ironii. To może zasugerować osobom rozważającym reklamacje, że z ich poważnych procedur robimy sobie jaja i skutkować surowszą oceną wady produktu. Czy tak było w moim przypadku? Nie wiem, ale należy dmuchać na zimne.

3. Po kilku dniach, nie jak sugerował wniosek po dziewiętnastu, zadzwoniła osoba z MEGAPUNKT. Dziś już wiem, że to nie była kierowniczka sklepu. Kierowniczka na moje nieszczęście, była na urlopie. Osoba poinformowała mnie w dość nieprzyjemny sposób, że wniosek rozpatrzono odmownie, ponieważ nie zauważono żadnej wady w piersiówce. I mam sobie ją odebrać w placówce. W tym punkcie nie mam konkretnego wniosku poza tym, że telefon otrzymałem w niedzielę wieczorem, przez co byłem może zbyt rozluźniony i swobodny jak na uczestniczenie w WAŻNEJ PROCEDURZE. I być może nie zachowałem się dość konkretnie w rozmowie. Więc może jednak:
Wniosek 3: Po złożeniu reklamacji należy być przygotowanym w każdym momencie na atak systemu biurokratycznego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Niech idą do sądu. Przegrają. Każdy jest klientem jakieś sklepów, nawet sędziowie. Dodam więcej! Nawet niektórzy sędziowie kupują czasem sobie piersiówki, a nie sądzę, że chcieliby kupować bubli i w ten sposób domagać się wymiany wadliwego towaru. W końcu spadną z piedestału, na którym myślą, że znajdują się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeszcze nie opite toon. Nie odebrałem piersiówki. Ptaszki śpiewają, że firma planuje jakieś działania prawne przeciw mnie z powodu tekstów, które rzekomo szkalują jej dobre imię. Pożyjemy, zobaczymy;)
A co do standardów, to trzyma je z pewnością kierowniczka sklepu w Gdańsku. I to jest jakaś nadzieja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rozumiem, ze zwyciestwo zostalo odpowiednio opite za pomoca wymienionej piersiówki ;-))

Czytajac Twoje perypetie wysnuwam jeden wniosek:
Bardzoooo daaalekooo nam do standardow zachodnich, gdzie wymiana towaru jest "oczywistą oczywistoscią", a towar jest tylko towarem, a nie dobrem nadzwyczajnym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak to bardziej obiektywnie Grzegorzu? Ile bardziej? Przecież to ja jestem stroną w sporze. Jak mogę być obiektywny? Według mnie obiektywizm w tym wypadku polega na zaprezentowaniu obu stron konfliktu. Firma, reprezentowana przez pana prezesa, nie życzyła sobie zabrać głosu jako druga strona. A jasno to przedstawiłem w mailach do zarządu. Nawet nie chcieli zajrzeć na stronę żeby odnieść się do ewentualnych nieścisłości. Stwierdzili, że produkt jest dobry i mam go odebrać. To się broniłem przed wciśnięciem bubla. Poza tym zawsze mogą na wiadomościach24 zawiesić sprostowanie. Jestem pewien, że naczelny to im umożliwi. A pożartować sobie z nadąsanego prezesa to chyba można? Czy nie można?;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.