Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3336 miejsce

Meghan Trainor i jej nowy album "Thank You" (recenzja)

Od czasu debiutanckiego albumu "Title" nagranego w swingowo-soulowych klimatach u Meghan wiele się zmieniło, nie tylko muzycznie.

Okładka albumu Wokalista znana z przeboju "All About That Bass" w którym przy swingowych dźwiękach próbowała przekonać nas że puszyste kobiety są również sexy to już przeszłość. Zarówno przekaz jak i muzyka jemu towarzysząca na nowym albumie odbiegają od poprzednika o 360 stopni.

Nie lada zaskoczeniem był dla wszystkich wydany 4-go marca singiel "No", czyli pierwszy utwór promujący krążek "Thank You", gdzie w teledysku w rytm popowych dźwięków Meghan tańczy w towarzystwie skąpo ubranych tancerek. Tym samym można było przypuszczać że na nowym albumie będzie bardziej tanecznie. Muzyczne przypuszczenia potwierdziły się 13-go maja gdy krążek miał swoją światową premierę. Album rozpoczyna elekto-popowy "Watch Me Do" z szybką perkusją w tle. Dużo bardziej elektronicznie jest w kolejnym utworze "Me Too" (wybranym na drugi singiel) tam już natomiast mało słychać żywych instrumentów, przoduje za to elektroniczny bit. Instrumenty za to słychać w "Hopeless Romantic" gdzie w rytm gitary Thanor śpiewa jaką to jest beznadzieją romantyczką a dla prawdziwej miłości zrobiłaby wszystko. Dwa duety znajdujące się na albumie: "Better" w kolaboracji z raperem Yo Gotti oraz "I Love Me" z Lunchmoney Lewis'em prezentują się dobrze, jednak nie odkrywają niczego nowego muzycznie, słuchając ich ma się wrażenie że kilka takich utworów już powstało. "Kindly Calm Me Down" czyli jedyna ballada na albumie również nie powala, Meghan pokazuję tam kawał głosu, ale tego że umie śpiewać chyba nikomu już udowadniać nie musi, od taka nostalgiczna kompozycja. W utworze "Woman Up" znowu jest energicznie, jest to utwór pełen bębnów o gorących rytmach, słychać że został stworzony aby podbić nadmorskie kluby i dyskoteki. "Just a Friend to You" to romantyczna kompozycja, trochę w swojej konstrukcji podobna do wspomnianego już "Hopeless Romantic" tyle że zamiast gitary mamy mandolinę i skrzypce. Powrót do muzycznych korzeni, czyli singla "All About That Bass" można za to usłyszeć w przedostatnim utworze "Dance Like Yo Daddy", wokalistka pozuję w nim że mimo zmian i ukierunkowaniu się w stronę komercyjnego popu nadal dobrze wie czym jest swing.

Moim zdaniem za najmocniejsze utwory albumu można uznać: "Me Too", "No" oraz "Woman Up". Najsłabiej natomiast wypadają duety. Słuchając "Thank You" oraz analizując śpiewane przez Meghan teksty często miałem wrażenie że wokalistka pragnie za wszelka cenę coś publiczności udowodnić. Jako wielbiciel elektroniki album oceniam pozytywnie, zawiodą się za to pewnie niektórzy fani wokalistki znający ją tyko przez pryzmat poprzedniego krążka. Tu jest znacznie bardziej klubowo, co w szerszym aspekcie może być zarówno jego plusem jak i być dla niego zgubne.



Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.