Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

37842 miejsce

Meksyk krwawi, lecz nie pada na kolana

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2009-03-17 19:38

W Meksyku bogacą się kartele narkotykowe, a cierpią obywatele. Dlatego tamtejszy rząd wypowiedział wojnę przestępcom. Na razie, jej koszta są przytłaczające, a sukcesy wątpliwe.

Meksykańscy policjanci z aresztowanymi osobami z gangu kolumbijskich szmuglerów narkotyków w Meksyku, 19 bm. Grupa była jedną z najprężniej zaopatrujących w kokainę meksykańskich handlarzy. / Fot. PAP/EPA/David de la Paz„Drogi” (z hiszpańskiego - "droga" to narkotyk) to biznes, na którym zarabia się grube miliardy. W latach 70. i 80. liderem pod tym względem była Kolumbia. Produkowano tam najwięcej kokainy na świecie, która później trafiała przez Karaiby i Florydę do USA. Jednak z czasem ta główna trasa została zablokowana przez amerykańskie służby. Kolumbijskie gangi zawarły więc układy z meksykańskimi organizacjami przestępczymi. Początkowo Kolumbijczycy płacili im w gotówce, ale z czasem Meksykanie zaczęli żądać znacznych ilości towaru dla siebie, aby móc stworzyć własne sieci handlowe.

Na przełomie lat 80. i 90. wiele uległo zmianie. Główne kolumbijskie kartele, Cali i Mendellin, zaczęły upadać, a w 1993 roku zginął Pablo Escobar, największy z przemytników. W tym czasie mafia meksykańska stawała się coraz potężniejsza. Dziś organizuje ok. 90 procent przemytu kokainy z Ameryki Południowej do USA, a sama jest głównym producentem heroiny, marihuany i metaamfetaminy.

Główni aktorzy

Rządząca od lat Meksykiem Partia Rewolucyjno-Instytucjonalna nie zwalczała przemytników ze szczególnym zaangażowaniem. Gdy w 2000 roku przegrała wybory, nowy prezydent, Vincente Fox, spróbował zmienić ten stan rzeczy. Po raz pierwszy do walki z gangami skierowano wojsko. Ofensywa rządu nie przyniosła jednak efektu. Stało się jasne, że kartele są potężniejsze niż sądzono, a policja i służby antynarkotykowe są do cna skorumpowane.

Dodatkowo, gangi zaczęły formować przymierza, które jeszcze bardziej zwiększyły ich siłę. Kartele Tijuana i Gulf stworzyły koalicję przeciwko ,,Federacji” złożonej z członków gangów Sinaloa, Juarez i Valencia. Nadzieja na to, że słaby rząd będzie w stanie skutecznie przeciwstawić się potędze gangsterów, malała. I wtedy, pod koniec 2006 roku, pojawił się ktoś, kto obiecał zmiany. Felipe Calderon, nowy prezydent.

Rozpoczęła się wojna…

11 grudnia 2006 roku, kilka dni po objęciu stanowiska, Calderon zarządził wysłanie żołnierzy do stanu Michoacan. Wojsko miało przerwać trwające tam walki między kartelami. Dodatkowo, zapowiedział modernizację policji i podwyżki dla oficerów, aby zmniejszyć ich podatność na korupcję. Pierwsze miesiące kampanii zaczęły przynosić sukcesy.
M.S.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

No cóż, pisząc ten artykuł dziwiłem się szczerze i (chlip,chlip) bezpłatnie;)

A co do publikacji na innych serwisach - owszem, ukazał się na kilku, dla mnie jako autora to wręcz komplement, że tyle serwisów uznało te kilka tysięcy znaków za wystarczająco ciekawe, by je zamieścić na swoich łamach.

Dziękuję za komentarze, pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://www.stosunkimiedzynarodowe.pl/2009/03/08/meksyk-krwawi-lecz-nie-pada-na-kolana/

http://www.stosunkimiedzynarodowe.pl/2009/03/08/meksyk-krwawi-lecz-nie-pada-na-kolana/

Niefajnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ hub_lan

Jest jeszcze trzecia grupa. Dziennikarze i politycy dziwiący się szczerze i bezpłatnie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

artykuł nawet fajny, szkoda tylko że opublikowany wcześniej w pięciu (sic!) innych portalach...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 17.03.2009 20:19

Jakikolwiek urzędnik (lub ich grupa) powołany do rozwiązanie konkretnego problemu będzie go rozwiązywał co najmniej do emerytury lub zostawi jeszcze troszkę do rozwiązania dla swoich dzieci w odpowiednim czasie wepchnięte na podobną posadkę.
I znając zasady rządzące tym światem a szczególnie zasadę instynktu samozachowawczego nikt logicznie myślący temu się nie dziwi.
Czemu więc coraz większe rzesze ludzi dziwią się że policja antynarkotykowa nie rozwiązała problemu narkotyków a urząd pracy nie rozwiązał problemów bezrobocia?
Są tylko dwie możliwe przyczyny otóż jedna grupa (ta największa) dziwi się z powodu braku umiejętności logicznego myślenia, natomiast druga (niewielka lecz wpływowa - np dziennikarze) dziwią się za odpowiednie (znaczne) wynagrodzenie. Sądząc po dobrej grze aktorskiej owo wynagrodzenie musiało być na tyle atrakcyjne że załapali się na nie nawet zawodowi udawacze głupa czyli politycy.
Na pytanie skąd pochodzą pieniądze na opłacenie tego udawania jest kilka odpowiedzi w zależności od tematu w jakim się udaje raz są to kartele narkotykowe zainteresowane tym by wszelkie prochy były nielegalne a co za tym idzie przebitka na gramie była nawet 100 krotna oraz tym by policja zwalczała ich pomniejszą konkurencję co czasem możemy zaobserwować w wiadomościach które mile (acz bezproduktywnie) łechtają ambicję straży granicznej celników policji itp szeroko nagłaśniając jak to znowu "udało się" przechwycić olbrzymi transport czegoś tam z jakiegoś czasem znanego a czasem mniej znanego miejsca.

Jeśli ktoś wierzy że na świecie ktoś coś robi za darmo to się grubo myli ale na własny rachunek jak najbardziej mylić się może każdy - byle nie na mój, jak to jest w przypadku urzędniczego przyczyniania się do "powstawania" "miejsc pracy".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.