Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12023 miejsce

Meldować czy nie meldować - oto jest pytanie...

W Polsce obowiązuje od 1974 roku "Ustawa o ewidencji ludności i dowodach osobistych". Była ona wielokrotnie zmieniana i poprawiana, ale nie usunięto z niej absurdalnych, nieprzystających do rzeczywistości przepisów.

Pierwszym z nich jest tzw. obowiązek meldunkowy. Zgodnie z nim po przybyciu do miejsca w którym mamy zamiar czasowo lub stale przebywać - powinniśmy zgłosić się do właściwego organu w celu dokonania zameldowania. Teoretycznie nic trudnego. Praktycznie - klasyczna urzędnicza bzdura. Dopóki dowody osobiste miały postać zielonej książeczki - urzędnik po prostu wpisywał nowy adres, oznaczał czy jest stały czy tymczasowy i przybijał pieczęć. Z końcem 2007 roku zielone książeczki stracą ważność. Większość z nas i tak ma już nowoczesny dowód z plastiku. Więc aby zameldować się na pobyt stały - trzeba dokonać wymiany dowodu - co kosztuje.

W Polsce obowiązuje od 1974 roku "Ustawa o ewidencji ludności i dowodach osobistych" / Fot. Wojciech Trzcionka/Dziennik ZachodniSytuacja o wiele ciekawsza jest z meldunkiem tymczasowym - otóż w zieloną książeczkę również wystarczyło go wpisać, z określeniem terminu na jaki obowiązuje. W przypadku dowodu z plastiku - dostajemy urzędowe zaświadczenie które powinniśmy nosić wraz z nim. A co jeśli wrócimy na stare śmieci przed upływem czasu na jaki określono meldunek tymczasowy? Trzeba się wymeldować. Na tą okoliczność w zielonej książeczce pojawi się wpis, a posiadacz plastiku dostanie kolejny papierek. Bardzo to logiczne i wygodne... W przypadku meldunku tymczasowego, dłuższego niż powiedzmy rok można wymienić dowód plastikowy na nowy - z wpisanym doń meldunkiem czasowym. Wyjeżdżając - znowu wymiana dowodu na nowy - błędne koło za niemałe pieniądze. O czasie oczekiwania na taka operację nawet nie wspominam.

Problem byłby zdecydowanie mniejszy gdybyśmy nie zostali zmuszeni do wymiany dowodów na plastikowe, lub gdyby plastikowy miał mikrochipa w którym dodatkowe informacje można by zawrzeć. Takie jak właśnie adres zamieszkania (zameldowania) obywatela, jego grupa krwi, zgoda na pobranie organów, itp. Jednak tego nie uczyniono i każdorazowa wymiana dowodu - aby być w zgodzie z przepisami - kosztuje. A wyobraźmy sobie sytuację kiedy przeprowadzamy się, przemeldowujemy i czeka nas wymiana dowodu osobistego, prawa jazdy i dowodu rejestracyjnego auta. Atrakcji co niemiara - każdy z tych dokumentów wytwarzany jest w Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych i załatwienie tego jedną wizytą w urzędzie jest awykonalne. Na każdy potrzebne jest około 30 dni - muszą zostać wydrukowane. Kwestia opłat za wymianę też nie jest bez znaczenia. Stare prawo jazdy i dowód rejestracyjny miały miejsce na wpisanie takiej zmiany - nowe nie mają.

Pytanie dodatkowe brzmi - po co posiadaczowi prawa jazdy - dowód osobisty? Jakim problemem byłoby uznanie prawa jazdy za dokument tożsamości równorzędny z dowodem osobistym? Dane zawiera te same, ma swój numer i serię, też jest wielkości karty kredytowej, ma nawet dwa zdjęcia a nie jedno.

W XXI wieku, kiedy ludzie masowo podróżują za pracą, coś takiego jak meldunek stało się przeżytkiem. Widzą to Urzędy Skarbowe, ZUS, banki, firmy. W każdym niemal formularzu jaki wypełniamy są rubryki na adres zameldowania i adres do korespondencji. Czyli faktyczny adres zamieszkania. Nie ma najmniejszego problemu - listy od urzędów, banków, operatorów komórkowych - dochodzą do adresata. A jest to przecież adres nie ujęty w oficjalnych dokumentach typu dowód osobisty. Podany dobrowolnie przez obywatela. W dowolnej chwili obywatel może go zmienić bez najmniejszego problemu i telefonicznie lub pisemnie powiadomić o tym fakcie.

Jak sobie radzą inni? W Wielkiej Brytanii nie ma "meldunku" - jest adres faktycznego zamieszkania. Potwierdzany w najprostszy możliwy sposób - poprzez pocztę. Interesant wysyła do urzędu wniosek o wykonanie jakiejś operacji (np. wydanie lub wymianę prawa jazdy), podaje adres zwrotny. Na dokumencie pojawia się ten sam adres i jest on odsyłany do petenta. W interesie każdego leży przecież to aby otrzymać pożądany dokument. Potwierdzeniem adresu jest też np. rachunek za gaz lub prąd. W USA jest jeszcze prościej - potwierdzeniem zamieszkania pod danym adresem jest pusta koperta, ostemplowana przez amerykańską pocztę - jako dowód że list doszedł pod wskazany adres. W Polsce nadal mamy przepis jasno świadczący o tym że władza nie ufa obywatelowi. Skutkiem jest drukowanie w dowodzie osobistym adresu nie mającego nic wspólnego z rzeczywistością. Prawo o ewidencji ludności jest chyba najczęściej łamaną ustawą w Polsce. Owszem - można wszystkich ukarać, ale skala zjawiska wskazuje jasno że problem jest w nieżyciowym przepisie.

Niestety - przepisy stanowione w naszym kraju są ułomne i nie widać aby coś miało się w tej materii zmienić...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

klara - ja tam widze że pani na zdjęciu ma w rękach dowód osobisty. Żadnych cycków nie widzę;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

no tak:)
dowód:)
ale te cycki:]
zdecydownie nie ten dział;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Że zgoda na pobranie organow jest domyslna to ja wiem. Ale nic nie staloby na przeszkodzie aby byla ona jasno okreslona w dowodzie osobistym;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.08.2007 20:03

"[...]Takie jak właśnie adres zamieszkania (zameldowania) obywatela, jego grupa krwi, zgoda na pobranie organów, itp.[...]"

Zgoda na pobranie organów nie jest konieczna w Polsce. Każdy kto nie wyrazi zgody - jednoznacznie daje do zrozumienia iż chce, aby po jego śmierci (po wypadku drogowym) jego organy, o ile sprawne - trafiły do osoby potrzebującej, co więcej, rodzina tej osoby nie ma nic do gadania!

A co do meldunku to faktycznie są jaja. Moja dziewczyna już jakiś czas temu (już ponad półtora roku) wymeldowała się i mieszka u ciotki, fakt faktem nie zameldowała się tam, bo po co - to tylko tymczasowy adres. Posługuje się nadal starym dowodem osobistym i jakoś problemów nie ma. Podaje adres korespondencyjny i tyle (założyła na ten adres konto w banku i rozliczała się z US), a że zameldowania jest jakiś nieaktualny - może się przydać np. jeśli dostanie mandat, co nie ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 09.08.2007 19:27

Ciekawy tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klaro - pani na zdjęciu ma w ręku zielony dowód. Jeśli ktoś tego nie widzi to cos go rozprasza;-) A zdjęcie nie ja wybierałem;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

co racja to racja.
i ciekawy tekst:)
prawdziwa rzadkość na tym portalu:>

tylko to zdjęcieeeee:))))
nie pomyliły ci się działy?:>

Komentarz został ukrytyrozwiń

Temat rzeka, podobnie jak popielniczki samochodowe - można by się nad nim rozwodzić godzinami
ps, czy ktoś jeszcze oprócz mnie bojkotuje zmianę dowodu osobistego??

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus. Nawet nie wiedziałem...

Jeszcze zabawniejsze jest to, że w Warszawie NIE CHCĄ meldować. Z zasady. Moi znajomi, studenci, często chcieliby się zameldować tu, ponieważ daje to pewne ulgi finansowe (nie pamiętam dokładnie jakie), problem w tym, że mimo szczerych chęci nie są w stanie. Prawo prawem, sprawiedliwość sprawiedliwością, a rzeczywistość to co innego ; ]

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za poruszenie ważnej, życiowej - nieżyciowej sprawy. Ale do zmiany przepisów potrzebna jest władza, ktora zajmuje się krajem i jego problemami. Nasza władza zajeta jest tak bardzo wylącznie sobą, że na sprawy obywateli nie ma ani czasu ani głowy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.